Jedno zdanie przychodzi mi na myśl gdy myślę o bohaterce kolejnej opowieści o Ludziach Sochaczewa. Ponad podziałami.
Trzeba mieć w sobie niezwykłą siłę, aby być w miejscu w którym znajduje się obecnie moja bohaterka. I słowo nie nazbyt wielkie.
Anna Wróblewska. Dyrektor Państwowej Szkoły Muzycznej w Sochaczewie. Siłę, która pozwala ciągle działać czerpie z przystani jaką daje rodzina, dom. Przestrzeń w której można schować się i nabrać sił. Czasem bowiem trudno iść przed siebie kiedy szaleją burze i niepogody. Jak to śpiewają – po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój. I dzień zaczyna się na nowo. Z muzyką przy duszy. A ta pozwala na wiele.
Początek
Często wraz z narodzinami tworzy się nasza przyszłość, przeznaczenie. Czasem kiedy na świat przychodzi dziecko z jego pierwszym spojrzeniem ukazuje się los. Ale tu, zdawać by się mogło, przyszłość narodziła się zanim jeszcze powstało życie. Muzyka wybiera sobie ludzi, a potem znajduje w nich swój dom, bezpieczną przystań w której będzie mogła rozwijać się i być bezpieczna. To daje siłę obojgu.
- Jestem genetycznie obciążona. Dużą rolę odegrał ze szkołą muzyczną mój tata. Kiedy miałam siedem lat stanęłam w drzwiach tego budynku. I tak trwa to do dziś, Ciągle się uczę i tak będzie pewnie do moich ostatnich dni – mówi o swojej drodze muzycznej Anna Wróblewska.
Historia wielu z nas przeplata się z losem innych osób. To one pojawiają się, by stać się pewnego rodzaju drogowskazem. Dla Anny był to przede wszystkim dom rodzinny. To tam niezmiennie towarzyszyły jej dźwięki muzyki. Początek edukacji to Szkoła Muzyczna I i II stopnia. Potem studia na wydziale Wychowania Muzycznego w zakresie Prowadzenia zespołów wokalnych i wokalno-instrumentalnych w Warszawie, obecnie jest to UMFC oraz na Wydziale Instrumentalnym w zakresie gry na fortepianie w Akademii Muzycznej w Poznaniu. To dało możliwości, które otworzyły wiele drzwi. Wszechstronność obu kierunków do dziś ma swoje ogromne zalety. Kiedy nadszedł czas na pracę to właśnie tu, do sochaczewskiej placówki skierowała swoje kroki. To tu, ówczesny dyrektor Mieczysław Nowacki zatrudniając Annę być może wiedział, jak potoczą się losy. Miał w sobie taką dobroć i zmysł, który gromadził obok ludzi wyjątkowych. Swoją pierwszą pracę Anna rozpoczyna zaraz po ukończeniu szkoły II stopnia i Akademii Muzycznej w Warszawie, a swoje obowiązki pełniła jednocześnie studiując.
- To jest to czego mi w życiu potrzeba. Osadzenie się w tym miejscu, w tym mieście ma swoje dobre strony, bo widzę jak zmienia się miejsce i czuję dumę, że mogę być częścią tego – mówi o swojej pracy Anna.
Właściwa osoba
Kiedy siadam do pisania ta obawa o znalezienie właściwych słów jest niemal paraliżująca. Ale to znika po pierwszych zdaniach. Można przejść pół świata i nie spotkać drugiego człowieka. A czasem wystarczy tylko chwila olśnienia. W naszym mieście mamy wyjątkowych ludzi, którzy często gdzieś między swoimi zadaniami znikają. Ta praca, którą wykonują staje się pewnego rodzaju fundamentem o którym na co dzień być może za mało pamiętamy. A to dzięki fundamentom stoi dom, ktoś spaja zadania w całość, ktoś dba o setki małych rzeczy, które tworzą całą budowlę. I robi to bo jest na właściwym miejscu. Jak rodzina od której zaczyna się siła, od której zaczyna się świat.
A przecież uczniowie sochaczewskiej Szkoły Muzycznej podbijają świat i ktoś im w tym wszystkim pomaga, wspiera. Choć praca nie jest lekka. I pełna wyrzeczeń, bo muzyka zabiera wiele. Szczególnie, gdy ma się kilkanaście lat. Ale wraca ze zdwojoną siłą. Wraca jako pewność, samodyscyplina, wraca jako wrażliwość pełniejsza niż wszystko inne. Daje odwagę, czasem ukojenie, a czasem złość przeradza w dobrą moc.
Wdzięczność i zrozumienie
Kiedy pytałam o panią dyrektor rodziców uczniów wielu z nich mówiło: wymagająca. To prawda. Zaczyna od siebie. Bo dzisiejszy świat pozwala nam na wiele. Często możemy sobie odpuszczać, dbać tylko o siebie. Ale muzyka nie pozwala być samemu. Dźwięki otwierają i zamykają dzień. O swoich uczniach mówi – Chylę czoła przed nimi. Wiem ile pracy wymaga uczęszczanie do tej szkoły. Powiem, że szkoła rozwija, uczy nas organizacji pracy, porządku, wrażliwości, rozwija pamięć, wyobraźnię, Jest czasami ciężko. Ja to doskonale wiem. Ale wiem też jakie daje korzyści.
- Dialog to jedna z najważniejszych dla mnie rzeczy – mówi o obecnej pracy Anna Wróblewska. Mówiąc o szkole zawsze używa słowa społeczność. Co z zasady jest więzią, która spaja.
- Generalnie Anna Wróblewska rezonuje w mojej głowie jako przede wszystkim dyrygentka szkolnej osoby. Jako taka była osobą, która od początku wiedziała, co chce z nas wydobyć i wierzyła, ze potrafimy zrealizować jej zamysły co do wykonania czy interpretacji danego utworu. Zawsze była dla mnie osobą, przed która czuje się respekt, a jednocześnie której nie da się nie lubić. Zarażała wszystkich humorem, potrafiła inteligentnie żartować. To, ze potrafiła pewne rzeczy traktować z przymrużeniem oka, nie oznaczało, ze nie były to dla niej rzeczy ważne. Wszyscy znaliśmy granice między żartem, a tym, gdzie zaczyna się praca. Jednocześnie dzięki jej usposobieniu była to praca poważna, ale niewymuszona; ambitna, ale nie ponad możliwości.
Ona sama sprawiała, ze chcieliśmy więcej i lepiej. Dla niej zawsze byliśmy orkiestrą prezentująca naprawdę świetny poziom. To potwierdzało się na koncertach, gdzie graliśmy ambitny repertuar. Te koncerty pamiętam do dziś. I naprawdę tęsknie za byciem częścią orkiestry. Nigdzie indziej tak dobrze nie grało się i nie słuchało wspaniałej muzyki - mówi jeden z byłych uczniów Państwowej Szkoły Muzycznej Jakub Góralczyk.
Nadzieja na przyszłość
Znam takie momenty w których ciężko jest oddychać. Gdzie spokój nie przynosi ukojenia, a walka o to co ważne nie bywa zwycięska. Kiedy rzeczywistość przekracza ramy zrozumienia. Takie chwile zapewne zna każdy z nas. Czy warto oddawać siłę na dalej, brnąć w niepewną przyszłość?
Niech odpowiedzią będzie fragment „Nikt nie może stracić z oczu tego czego pragnie. Nawet kiedy przychodzą chwile, gdy zdaje się, że cały świat i inni są silniejsi. Sekret tkwi w tym, by się nie poddać”
Park przy zabytkowym budynku szkoły muzycznej co roku rozkwita, zieleni się i powstaje nowe życie. Takie jak rodzi się w jej murach, tak jak właśnie tam rodzą się talenty, historie, wrażliwość. Być częścią tego to jedna z najpiękniejszych rzeczy jaka może zdarzyć się w życiu człowieka. Świat w którym odnajdujemy żywioł dający siłę. Muzyki. Ponad podziałami.
Dziękuję w imieniu wielu ludzi.
D.M.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze