Reklama

Malowane światłem

06/02/2006 13:24
Wystawa fotografii Agnieszki Migdalskiej w Miejskim Ośrodku Kultury w Boryszewie - warto ją zobaczyć z trzech prostych powodów. Jest dojrzała, oryginalna i piękna.

Pierwsze skojarzenie w przypadku tych prac jest zazwyczaj podobne. Fotografie ułożonych w ludzkie twarze owoców i warzyw przywołują przewrotne obrazy XVI-wiecznego malarza Giuseppe Arcimbolda. Ale to skojarzenie tylko powierzchowne i w rzeczy samej nic nie znaczące. Agnieszce Migdalskiej daleko do włoskiego manieryzmu z wielu powodów.

Pokazane w boryszewskim MOK-u fotografie są kolejnym etapem drogi, na którą sochaczewska artystka wkroczyła dwa lata temu, kiedy to po raz pierwszy naturalne, ale i przetworzone ludzkie pożywienie stało się tematem jej prac. Z ogromnych płacht czarnych pozytywów wyłaniały się wówczas jak w jakimś kosmicznym tańcu odrealnione szeregi plastrów buraków czy płynących nie wiadomo gdzie i jak martwych szprotek. Dziś ci sami bohaterowie tworzą kompozycje mniej przypadkowe i bardziej złożone. Rzeczywiście, niekiedy te cytryny, brokuły, pieczarki i zamarznięte parówki mogą przypominać nam ludzką twarz, ale równie dobrze możemy w nich zobaczyć słonia czy koguta. Możemy zobaczyć wszystko, jeśli taką mamy potrzebę i jeśli w ten sposób fotografie stają nam się bliższe. Ale odczuwana w takich chwilach przyjemność z odkrycia zamiarów artystki jest tylko i znowu pozorna.

Te artystyczne zamiary byłyby również dla mnie absolutną tajemnicą, gdyby nie fakt, że znam Agnieszkę. Wiem, że sztuka jest w jej przypadku autoterapią, że dzięki swojemu aparatowi fotograficznemu i całej tej ceremonii w pracowni, potem w ciemni oswoiła już niejeden postrach swojej duszy. A jedzenie jako materia (zwłaszcza mięso), jak i jako proces, było i wciąż jeszcze jest, choć zdecydowanie mniej, wrogiem jej duchowego życia. Te prace to na pewno początek wybaczenia i przyjaźni.

Ale obok tej przyczyny, powiedzmy, psychologicznej natury, fotografie Agnieszki otacza jeszcze jedna, być może ważniejsza tajemnica. Zmysłowość i estetyczne przeżycie. Agnieszka intuicyjnie bawi się darami natury, zestawia je w nieoczekiwane formy, wydobywa fakturę i wnętrze, nacina, obiera, układa, szuka nowego piękna. Piękna, które dostrzec możemy również dzięki nowemu punktowi widzenia. Mimo tego, że zauważamy jakąś materię, na której prawdopodobnie warzywa się wspierają, mamy złudzenie, że kompozycje wyszły z tła, wzniosły się nad obrus i wirują. A my wznosimy się tuż nad nimi.

W tej drugiej tajemnicy kryje się trzecia, najważniejsza. Światło. Jego rolę odkrywamy zwłaszcza przy dłuższym obcowaniu z fotografiami. Kiedy zadamy sobie pytanie, dlaczego te prace sprawiają nam taką przyjemność? Dlaczego bije od nich ciepło i optymizm. W rzeczywistości bowiem te zdjęcia to malowane obrazy. Malowane światłem. Agnieszka z latareczką w dłoni przenosi dary natury w swoje wewnętrzne światy, poprawia lub psuje ich kontury, pozbawia podpór, wprawia w ruch, otula i pieści. Nie wie, co zobaczy po wywołaniu negatywu, ale wie, co musi zrobić. To podniecenie zagadkowością procesu tworzenia przypisaną fotografii, intuicyjne przeczuwanie efektu, wyłącznie emocjonalne obcowanie z pięknem są na pewno bliskie artystce. Jej sztuka nie jest intelektualna czy programowa. Jest naturalna i ekspresyjna, może nawet nieco surrealistyczna. A piękno malowanych światłem obrazów, obrazów abstrakcyjnych mimo tak rzeczywistych bohaterów, to przyczyna, temat i cel tej twórczości.

M. Figut
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gosia 2006-02-09 00:00:00

    A wracając do fotografii Agnieszki - piękne malarstwo...aż coś dotyka duszy. Gratuluję.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    maja 2006-02-09 00:00:00

    przepraszam, pana Pruskiego oczywiście:0
    to z przepracowania

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    maja 2006-02-09 00:00:00

    Rzeczywiście.nie zauważyłem pana Prusaka :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama