Reklama

Mały kryzys w Załuskowie prawie zażegnany

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
22/03/2006 10:08
Chłopców nie chcemy
Zgodnie z rozporządzeniem ministerstwa, ośrodki szkolno- wychowawcze (jak ten w Załuskowie) mają zostać przemianowane na młodzieżowe ośrodki socjoterapii, które zająć mają się młodzieżą nieprzystosowaną do życia w społeczeństwie, lub na młodzieżowe ośrodki wychowawcze, które zajmą się dziećmi zagrożonymi takim nieprzystosowaniem. Od razu nasuwa się pytanie, jak odróżnić czy dziecko jest już nieprzystosowane do życia w społeczeństwie, czy tylko taką sytuacją zagrożone. Pozostaje wiara w nieomylność sądów.

Zamknięci za batona

Tymczasem mieszkańcy Załuskowa obawiają się, że, po przekształceniu, do miejscowej placówki trafią dzieci wyjątkowo „niebezpieczne”, z wyrokami za gwałty, pobicia i rozboje. Aby przedyskutować te wątpliwości, do Załuskowa udali się dyrektor wydziału oświaty starostwa powiatowego w Sochaczewie Marek Fergiński, przewodniczący rady powiatu Andrzej Grabarek i wicestarosta Stefan Grefkowicz. Wraz z dyrektor ośrodka Joanną Kamińską spotkali się oni z mieszkańcami Załuskowa. Do rozmów doszło w czwartek 16 marca o godzinie 17.00. Było to już trzecie tego typu spotkanie. Na pierwszym przedstawiciele starostwa usłyszeli, że ludzie chcą bezpiecznego ośrodka i taki ma być. Stanowisko nie było poparte żadnymi wnioskami, ale nie ma co się dziwić mieszkańcom, ponieważ każdy chce żyć w bezpiecznym miejscu. Drugie spotkanie odbyło się bez przedstawicieli naszego starostwa, ale musiało być owocne, ponieważ na trzecim mogliśmy usłyszeć już kilka konstruktywnych wniosków. Rozmowę rozpoczęło wystąpienie kilku wychowanek, które zwróciły się do zebranych z dramatyczna prośbą, by nie dążyli do zamknięcia ich „drugiego domu”. Mieszkańcy jednak chcieli przede wszystkim wiedzieć, jaka młodzież będzie kierowana do Załuskowa, kiedy placówka zostanie przemianowana na Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy. Marek Fergiński wyjaśniał, że nie da się tego jasno sprecyzować, a dużo leży w kompetencji sądów. Jego zdaniem jednak powinny być to dzieci kierowane za drobne wykroczenia, na przykład kradzież batona w supermarkecie, w najgorszym wypadku kradzież radia z samochodu. Także młodzi narkomani z niskim stopniem uzależnienia. Przynajmniej tak to wygląda w teorii. W przyszłości do ośrodków wychowawczych będą kierowane dzieci, przede wszystkim na wniosek rodziców nie radzących sobie z pociechami. Mieszkańcy nie dowierzali trochę, że można „zamknąć” dziecko za kradzież batona. Po chwili chyba jednak zrozumieli, że nie rozmawiają o jakimś typowym zamkniętym poprawczaku. Od tego momentu dyskusja zaczęła prowadzić do pewnego konsensusu.

Dziewczynki nie gwałcą

W pewnym momencie padła wreszcie deklaracja, że ostatnią rzeczą, jakiej chcieliby mieszkańcy Załuskowa, jest zamknięcie ośrodka. Mają jednak kilka warunków, których spełnienie sprawi, że ludzie tam mieszkający poczują się bezpieczniej. Pierwszy wniosek zawierał się w stwierdzeniu, że zakład tylko dla dziewcząt będzie lepszy, gdyż dziewczynki nie gwałcą. W ten sposób rozpoczęło się likwidowanie jednej z tradycji placówki w Załuskowie, którą była koedukacja. Na nic zdały się zapewnienia pani dyrektor Kamińskiej o tym, że obecny stan rzeczy wspomaga rehabilitację dzieciaków. Że często dziewczęta sprawiają więcej problemów wychowawczych, niż chłopcy. Jak również, że z obecnym modelem nie było nigdy problemów, oraz że żadna dziewczynka w Załuskowie nie zaszła nigdy w ciążę. Raz tylko jedna wychowanka została zgwałcona przez ojczyma podczas wyjazdu do domu na wigilię, ale stało się to przecież poza ośrodkiem. Mieszkańcy nie dali się przekonać. Poprosili natomiast, żeby dziewczęta kierowane do ośrodka były możliwie jak najmłodsze.

Konsensus

Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy w Załuskowie będzie istniał na warunkach postawionych przez mieszkańców tej miejscowości. Nie wolno zapominać, że do stawiania takich warunków mieli oni pełne prawo. Na spotkaniu mieszkańcy przytaczali przykłady złych zachowań, kiedy to wychowankowie ośrodka obrażali ich dzieci. Dochodziło nawet do przypadków grożenia nożem, czy rzucania kamieniami, a nie trzeba przecież wspominać, jak ważne jest, by człowiek czuł się bezpiecznie w miejscu swojego zamieszkania. Od następnego semestru nabór będzie prowadzony tylko wśród dziewcząt i tylko do podstawówki. Dziewczynki, już odpowiednio przystosowane do życia w społeczeństwie, będą awansowały do gimnazjum. Ciekawe czy rozwiąże to obecne problemy. Dyrektor Joanna Kamińska twierdzi, że nie. Kto miał rację, zweryfikują doświadczenia najbliższych lat. Nikt niestety nie zajął się ustaleniem przyczyn dotychczasowych problemów. Mieszkańcy twierdzą, że ich źródłem są „złe” dzieci z ośrodka, były dyrektor Ruta obwinia z kolei złe metody pracy kadry wychowawczej. Jakoś nikt, może poza urzędnikami starostwa, nie pamięta, że wina zazwyczaj leży pośrodku.

A co na to wszystko wychowanki?

Kiedy spotkałem się z wychowankami ośrodka, byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Po tym, co usłyszałem podczas spotkania z mieszkańcami Załuskowa, mogłem spodziewać się widoku przypominającego ten z filmów o więzieniach dla kobiet. Tymczasem dziewczyny były bardzo miłe i sympatyczne. Nie różniły się niczym od swoich rówieśnic z „normalnych” szkół. Co więcej, sprawiały nawet trochę lepsze wrażenie, chyba dlatego, że już dawno nie widziałem jednocześnie tylu nastolatek bez tony tapety na twarzy.
Redakcja: Myślę, że takie problemy nie wynikają z niczego. Czy podejrzewacie skąd biorą się te uprzedzenia mieszkańców do was? Ludzie mówią, że wręcz boją się wypuścić swoje dzieci na ulicę.
Wychowanki: Ale zaczęło się od tego, że to ich dzieci nas wyzwały.
R: A jak to się odbyło?
W: Rozgrywaliśmy mecz między chłopcami z ośrodka i spoza niego. Po meczu oni nas wyzywali i obrażali, bo przegrali. No to chłopcy nie chcieli zostać dłużni. A potem jeden z naszych kolegów został pobity, kiedy wracał z wizyty w domu, z Iłowa. I wtedy się na dobre zaczęło. Przecież to normalne, że ich rodzice uznają, że to nasza wina, bo my jesteśmy jakąś złą młodzieżą z ośrodka.
Z dzieciakami spoza placówki nie udało mi się niestety porozmawiać. Podejrzewam, że usłyszałbym, że to druga strona jest wszystkiemu winna. Zawsze jest tak, że każdy chce się wybielić, zwalając winę na drugą stronę. Może najlepszym sposobem byłaby po prostu kontrolowana konfrontacja dzieciaków z obu środowisk, w innym przypadku mieszkańcy mają przed sobą jeszcze przynajmniej kilka lat problemów.
Sebastian Stępień
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości