Od wczoraj głośno w mediach, że właścicielem działki w gminie Nowa Sucha, powiat sochaczewski, na której policja zabezpieczyła ponad 550 krzewów konopi indyjskich, jest Andrzej Waltz, mąż prezydent Warszawy. Jak powiedziała nam rzecznik Komendy Wojewódzkiej w Radomiu, ustalono już, że właściciel nie miał nic wspólnego z przestępczym procederem. Plantację bez jego wiedzy uprawiał sąsiad.
O policyjnej akcji pisaliśmy TUTAJ. Plantacja został zlikwidowana w miniony piątek. Należy do jednej z większych odkrytych przez policję na Mazowszu. Zabezpieczono 552 krzewy konopi indyjskich, z których mogło powstać nawet 12 kilogramów marihuany. Kolejne czynności podjęte przez pracujących z psem tropiącym funkcjonariuszy, doprowadziły ich do dwóch 32-letnich braci, bezpośrednich sąsiadów działki, na której znajdowała się plantacja. Ostatecznie zarzuty postawiono jednemu z nich. Mężczyzna przyznał się do winy, sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt.
- Dotarliśmy i przesłuchaliśmy właściciela działki, dziś wiemy już, że nie ma on nic wspólnego z przestępczym procederem. Plantacja uprawiana była bez jego wiedzy – mówi rzecznik prasowy KPW w Radomiu Alicja Śledziona.
Związkowi Andrzeja Waltza z tą sprawą zaprzecza też rzecznik warszawskiego ratusza Bartosz Milczarczyk. - To duży, wielohektarowy teren. Nieogrodzony, z niewielkimi zabudowaniami, jest traktowany jako nieużytek. Pan Waltz przyjeżdża tam raz w roku, zwykle po zimie, by zorientować się, czy niskie temperatury nie naruszyły konstrukcji budynku – cytuje jego wypowiedź warszawa.wyborcza.pl.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
trzeba było się zasadzić na właściciela kiedy przyjechałby z sierpem robić żniwa,teraz to możecie niewinnych posadzić
Przyjeżdżał raz w roku aby móc się napalić.
sadzić, palić, hreprhywatyzować :) Wizerunku ocieplanie, Przez tanie jaranie :)