Reklama

Market super oprotestowany

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
21/07/2004 08:45
O tym, że sprawa handlu, a zwłaszcza budowy w Sochaczewie supermarketów zagranicznych
sieci handlowych budzi kontrowersje, wiadomo nie od dziś.
Przeciwnicy supermarketów, w tym silne w Sochaczewie lobby kupieckie powołuje się na nieuczciwe reguły gry supermarketów, wykorzystywanie pracowników, a przede wszystkim niszczenie rodzimego, drobnego handlu i usług. Jeśli duże sklepy, to na obrzeżach miasta – mówią – i najlepiej polskie. Zwolennicy handlowych kolosów pytają, dlaczego supermarkety powstają wszędzie, tylko nie u nas. Oni też chcieliby tanio i w jednym miejscu zrobić zakupy na cały tydzień.
Dyskusja na ten temat nasila się zwłaszcza wtedy, kiedy mowa o zmianie planu zagospodarowania przestrzennego, który umożliwia przekształcenie terenu na takie cele bądź, gdy, tak jak teraz, pojawia się pozwolenie na budowę supermarketu.
Czy złamano prawo ?
Zapewne dlatego potężna grupa handlowców, przedstawiciele władz miasta, powiatu, partii politycznych, radni i wielu zaproszonych gości, a wśród nich senator Jolanta Popiołek, stawiło się na czwartkowym spotkaniu w Domu Kultury. Jego organizatorem było Stowarzyszenie Kupców i Przedsiębiorców Ziemi Sochaczewskiej, tematem – perspektywy rozwoju handlu w naszym mieście, a właściwie budowa drugiego supermarketu przy ul. 600-lecia.
Spotkanie rozpoczęło się od postawienia przez przewodniczącego SPiKZS, Zbigniewa Bogdana kilku pytań pod adresem burmistrza i starosty. A mianowicie, dlaczego starosta podpisał pozwolenie na budowę wielkopowierzchniowego sklepu, mimo argumentów Stowarzyszenia, a burmistrz wycofał się z zablokowania tej decyzji.
Trzeba powiedzieć, że ponad 3-godzinne spotkanie nie dało jednoznacznych odpowiedzi na te pytania, gdyż informacje kupców nie pokrywały się z tymi, jakie posiadały służby starosty i burmistrza.
Zanim jednak oddano głos przedstawicielom zainteresowanych sprawą urzędów, członkowie SPiKZS zaprezentowali skrupulatnie zebrane przez siebie materiały, które miały udowodnić, że w tej konkretnej sprawie złamano prawo.
Piotr Stefaniak ze Stowarzyszenia Kupców przedstawił „historię” działki przy ul.600-lecia, którą przed laty przekazano parafii św. Wawrzyńca jako zadośćuczynienie za utracone grunty. Przypomniał starania parafii o przekształcenie charakteru działki z rolniczego na usługowo-handlowy. Do takiej zmiany doszło we wrześniu ubiegłego roku, po dwóch burzliwych sesjach Rady Miejskiej. Pisaliśmy o tym obszernie w „ZS”. Umożliwiło to parafii sprzedaż działki (po dawnej bazie PKS) za lepszą cenę niż przed przekształceniem.
Kupcy mają żal
Piotr Stefaniak mówił o licznych spotkaniach i zabiegach Stowarzyszenia, mających powstrzymać ekspansję firm developerskich, zainteresowanych terenem przy ul. 600-lecia.
- Mamy żal do ks. proboszcza, do władz miasta i powiatu – mówił w imieniu kupców Piotr Stefaniak. – Mimo wielu naszych próśb, pism i odwołań, nie uznano nas jako strony w tym postępowaniu, a o wydaniu pozwolenia na budowę supermarketu dowiedzieliśmy się na 3 dni przez uprawomocnieniem się decyzji.
Dostało się też wydziałom architektury, zarówno miasta, jak i starostwa. Z uznaniem natomiast kupcy wyrażali się o działaniach podejmowanych przez wiceburmistrza Krzysztofa Brymorę i jego resort w urzędzie. Nie kryli przy tym zdziwienia, jak to możliwe, że dwa wydziały tego samego urzędu posiadają różne opinie w tej samej sprawie.
- Stowarzyszenie miało pełne prawo uczestniczyć w postępowaniu, gdyż przekroczono dopuszczone prawem wielkości przy projektowaniu takiego sklepu – przekonywał Zdzisław Pakuła. W miastach wielkości Sochaczewa, powierzchnia supermarketu może wynosić 2 tys. m2, według wyliczeń kupców będzie się ona wahać między 2800 a 3100 m2. Poza tym, nie mając dostępu do dokumentacji inwestorskiej, na podstawie dokumentów udostępnionych przez burmistrza, kupcy sporządzili bilans terenu przewidzianego pod inwestycje. Jak twierdził Zdzisław Pakuła, wynika z niego, że cała infrastruktura (budynki, miejsca parkingowe i inne) zajmą powierzchnię około 13 tys. m2. A ta powierzchnia, zgodnie z prawem, obliguje inwestora do wykonania dodatkowej dokumentacji, tzw. opracowania skutków oddziaływania na środowisko. To również czyni z kupców stronę w postępowaniu o wydanie pozwolenia na budowę.
Opinie z gwiazd
Kolejnym argumentem przygotowanym przez Stowarzyszenie była prezentacja wyników dwóch badań dotyczących preferencji sochaczewian w zakresie powstawania supermarketów. Zarówno opracowanie wykonane na zlecenie Urzędu Miasta jak i badanie zlecone przez Stowarzyszenie przyniosło podobne wyniki. Agnieszka Krawczyk z SPiKZS zaprezentowała niektóre z nich. Blisko 70 proc. mieszkańców uważa, że w Sochaczewie powinien powstać tyko jeden nowy supermarket, tyle samo chciałoby, aby był to polski sklep, a 85 proc. jest zdania, że powinien znajdować się na obrzeżach miasta.
- Jak to się ma do ciągłego mówienia o tym, że większość mieszkańców chce budowy supermarketów? – pytała Agnieszka Krawczyk – To są opinie wyczytane z gwiazd.
Zachęcając do zabrania głosu gości obecnych na spotkaniu, Zbigniew Bogdan przypominał, że ludzie zajmujący się handlem to największy w mieście zakład pracy i że należą im się wyjaśnienia.
Kto naciskał?
W imieniu przebywającego na urlopie burmistrza Czubackiego głos zabrał wiceburmistrz Jerzy Żelichowski. Przypomniał on, że w sytuacji kiedy miasto posiada Studium Zagospodarowania Przestrzennego, a powierzchnia sklepu nie przekracza 2 tys. m2, rola burmistrza się kończy. – Mimo, że państwa wyliczenia mówią inaczej, wierzę że starostwo, w którego kompetencjach leżą takie decyzje, dołożyło wszelkich starań przy wydawaniu pozwolenia – przekonywał wiceburmistrz.
- Jeśli tak, to dlaczego burmistrz Czubacki najpierw złożył odwołanie od wydanej przez Starostwo decyzji, a później je wycofał? – pytali kupcy.
- Burmistrz musi się wsłuchiwać w głosy różnych środowisk – odpowiadał Jerzy Żelichowski – i proszę w tym nie upatrywać żadnych złych intencji.
- My wiemy, że nacisk rad parafialnych na burmistrza był duży – mówił Piotr Stefaniak – i rozumiemy, że potrzeby Kościoła są ważną sprawą, ale nie mogą one decydować o rozwoju naszego miasta.
Na spotkaniu zabrakło proboszcza parafii św. Wawrzyńca ks. Piotra Żądło, który otrzymał zaproszenie, ale przebywa na urlopie. Nam jednak udało się skontaktować z ks. Żądło, który potwierdził, że działka została sprzedana łódzkiej firmie Varia, a do transakcji doszło tydzień przed czwartkowym spotkaniem kupców. Proboszcz przypomina, że pieniądze ze sprzedaży działki przy ul. 600-lecia, zgodnie z zapisem, przeznaczone są na budowę nowego kościoła w Karwowie oraz na remont kościoła parafii św. Wawrzyńca.
Proboszcz Żądło pytany o naciski na władze samorządowe powiedział, że owszem, wpłynął do burmistrza protest od rad parafialnych, bo to raczej kupcy próbują blokować rozwój miasta. Proboszcz pytany przez nas, czy nie obawia się zagrożeń wynikających z budowy kolejnego supermarketu stwierdził, że spowoduje on raczej konkurencję dla istniejącego już Championa.
Nadal nie jest oficjalnie znana nazwa sieci, która buduje sklep, ani kwota, za jaką sprzedano działkę. Ks. proboszcz powiedział tylko, że każdy gospodarz na jego miejscu zrobiłby podobnie, a więc skorzystał z lepszej oferty.
Odwołania i miejsca pracy
Wicestarosta Marcin Kubiak zapewniał, że pozwolenie na budowę wydane zostało zgodnie z prawem. – Aby nie było żadnych wątpliwości, sprawa będzie wnikliwie rozpatrzona przez wojewodę – dodał wicestarosta. Wypowiedź ta wywołała konsternację wśród zebranych. Okazało się, że starosta sochaczewski, biorąc pod uwagę odwołanie burmistrza, z którego ten się później wycofał, oddało sprawę do organu nadzorczego, czyli do wojewody mazowieckiego, który może utrzymać w mocy lub uchylić decyzję starosty.
W czasie kilkugodzinnej dyskusji padło wiele głosów. Odnotować należy m.in. wypowiedź Lucjana Niemiry, znanego z wcześniejszej działalności na rzecz budowy obwodnicy i wyprowadzenia TIR-ów z centrum miasta. Zaproponował on powołanie komitetu obrony miejsc pracy w Sochaczewie. Poinformował także o powstaniu w naszym mieście oddziału Kongregacji Przemysłowo-Handlowej, która już wystosowała pisma odwołujące się od decyzji starosty.
Jak Chocian z Gołotą
Donośnie zabrzmiał również głos Józefa Chociana, prezesa PSS Społem i radnego miejskiego, który przypomniał, że inne miasta, w drodze uchwał ograniczają liczbę marketów, wprowadzają specjalne zapisy, aby zatrzymać ekspansję zagranicznych sieci.
- Jak inaczej mamy walczyć z tymi handlowymi kolosami? Drobny handel przy marketach ma takie szanse, jak ja przy Gołocie – mówił radny. Józef Chocian przekonywał także, że kolejny wielki sklep przy 600-lecia to śmierć dla targowicy, a tym samym dla klubu Orkan, który utrzymuje się z opłat targowych. Brak klubu, to z kolei brak propozycji dla młodzieży, wzrost przestępczości itd. – Nam potrzebne są zakłady pracy, a nie kolejne zagraniczne sklepy, które nie płacą podatków, a swoje dochody lokują za granicą – przekonywał prezes PSS.
Również wiceprzewodniczący Rady Miejskiej, Dariusz Dobrowolski sugerował, że samorząd może wiele w tym względzie zrobić, wprowadzając zmiany do dokumentów dotyczących przestrzennego zagospodarowania miasta.
Żeby chronić handel
Wicebrumistrz Żelichowski przekonywał, że miasto jest otwarte na opinie mieszkańców, w tym także kupców. Ci, chcieli jednak konkretnie wiedzieć, jak długo będą czekać na zapisy chroniące rodzimy handel.
Wiceburmistrz Brymora przypomniał, że obecne władze nie zastały żadnego strategicznego dokumentu informującego o stanie miasta i jego potrzebach. W tej kadencji powstało już kilka takich opracowań, a jednym z nich jest raport dotyczący supermarketów. Posłużą one do opracowania ogólnej strategii miasta. Będzie to dobra okazja do uwzględnienia problemów handlu w mieście.
Krzysztof Brymora sugerował, że może to nastąpić w ciągu kilku najbliższych miesięcy, być może w listopadzie.
Obecni na spotkaniu kupcy przyznali, że walkę z powstającym supermarketem już przegrali, ale w Sochaczewie mówi się o dwóch kolejnych. Zapewne na wszelki wypadek zbierali więc podpisy przeciw ich budowie. Bo chociaż handlowcy, jak się wyraził szef SPiKZS, to największy w mieście zakład pracy, w każdej chwili może ogłosić upadłość.
Jolanta Sosnowska



Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    agap 2004-07-22 00:00:00


    "Wicestarosta Marcin Kubiak zapewniał, że pozwolenie na budowę wydane zostało zgodnie z prawem. – Aby nie było żadnych wątpliwości, sprawa będzie wnikliwie rozpatrzona przez wojewodę – dodał wicestarosta. Wypowiedź ta wywołała konsternację wśród zebranych. Okazało się, że starosta sochaczewski, biorąc pod uwagę odwołanie burmistrza, z którego ten się później wycofał, oddało sprawę do organu nadzorczego, czyli do wojewody mazowieckiego, który może utrzymać w mocy lub uchylić decyzję starosty."


    Podobno okazało się, że to odwołanie nie dotarło do Wojewody. Jak więc sprawa może być rozpatrzona wnikliwie? A jeśli już to przez kogo? Pozdrawiam

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mikudo 2004-07-21 00:00:00

    Polskie tak lecz nie bo to są podatki dla miasta

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama