"Podjęła się Pani zadania bardzo trudnego, obecnie niemal niewykonalnego" - pisał do Marty Profesor Józef Baniak, socjolog religii. A jednak udaje się i powstaje książka "Zakonnice odchodzą po cichu" w której odnajdujemy dwadzieścia historii o zakonnicach. Druga niemniej kontrowersyjna publikacja dotyczy także kościoła. "Dzieci księży" Nie bez powodu w tytule czytamy dodatkowo: "Nasza wspólna tajemnica".
Świat kościoła
To co nas spotyka z każdą stroną w/w publikacji osuwa w świat niezwykle trudny, niemal fikcyjny, science fiction. Ten, który z założenia nie istnieje, jest zmyślony, fantazyjny i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Otóż nie. To jest świat, który sami stworzyliśmy. Z którego nawet bywamy dumni. Przynależność do kościoła, szczególnie jako jego wewnętrzna część, księża i zakonnice od zawsze postrzegani są jako coś wzniosłego. Stan pełen godności i społecznej afirmacji. Serce instytucji, które tworzą światopogląd, reguły moralności i zasady. Ale w synonimach słowa duma pojawiają się również żądny sławy, bezwzględny, elitarny, niedostępny. To określenia, które bardziej mogą charakteryzować świat do którego trafiły, w którym księża mają rodziny, dzieci. Bo dzieci to rodzina. Tak mówi kościół. Świat dla którego egalitaryzm jest bardzo daleki.
Rzeczywistość ludzi w kościele
- Jako ksiądz byłem panem sytuacji, bo to ludzie do mnie przychodzili, to oni ode mnie czegoś chcieli. A teraz ja muszę prosić. Przez dwanaście lat nie zajmowałem się pracą. Wszystko mi się należało. A teraz nie zarobisz, nie będzie - to jedno z najważniejszych zdań, moim zdaniem w jednej z książek Marty Abramowicz. Obrazuje rzeczywistość.
I jeszcze jedna, która przedstawia świat wewnętrzny kościoła, serce. - Ksiądz ma zawsze z czego żyć. A one (zakonnice) nie mają nic. Są zależne od proboszcza mężczyzny. Służą mu. (...). Przecież siostra, żeby uczyć religii, musi mieć misję kanoniczną, a od kogo ją dostaje? Od biskupa. Dla niektórych księży zakonnice są tylko służącymi. Traktują je gorzej, bo są kobietami i do tego nie realizują się nawet w podstawowej roli, w której Kościół widzi kobiety: nie rodzą dzieci. - To jest kwintesencja świata w którym żyjemy i akceptujemy.
Tytaniczna praca
Czytając takie reportaże, rozmowy, felietony zastanawia mnie fakt naszej zgody, przyzwolenia. Tego, że w XXI wieku nadal wierzymy w zapewnienia o dobroci bliźniego, którego spotykamy w kościele. Możemy być wdzięczni za pracę autorów takich jak Marta Abramowicz, która dzięki uporowi i wytrwałości dotarła do osób, które zechciały mówić. Które pokazują nam to co niewidoczne dla oczu, a tak uderzające w swej prawdziwości. Dzieci księży i ich codzienność, która ukształtowała się poprzez tajemnicę. Zakonnice, które cierpią w samotności. Tak mało się dziwimy, że średniowieczne praktyki wciąż są żywe.
I na koniec wielkie podziękowania dla Marleny Skrobosz, która łamie tematy tabu w naszej lokalnej społeczności, dzięki zapraszaniu takich autorów jak Marta Abramowicz.
Nie byłoby tak odważnych projektów również dzięki Katarzynie Pyś-Fabiańczyk oraz Radosławowi Fabiańczykowi.
Oby tak dalej!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze