Do roku pozbawienia wolności grozi 46 – letniemu mieszkańcowi Sochaczewa, który kilka dni temu naruszył nietykalność cielesną 11 – latka. Chłopiec trafił do szpitala w Sochaczewie, a następnie przetransportowano go do Warszawy.
Kilka dni temu policjanci z sochaczewskiej komendy otrzymali powiadomienie o pobiciu 11 - latka przez dorosłego mężczyznę, że na jednym z placów zabaw miało dojść do pobicia 11 – latka przez dorosłego mężczyznę.
Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że między chłopcem a dziećmi mężczyzny doszło do nieporozumienia. Powiadomiony o tym fakcie ich 46 - letni ojciec natychmiast pojawił się na placu, po czym zaczął dusić chłopca i uderzył go pięścią. Wystraszony 11- latek został przewieziony do szpitala w Sochaczewie, a następnie przetransportowano go do Warszawy. Na szczęście nie odniósł poważnych obrażeń.
Mieszkaniec Sochaczewa został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Sochaczewie, gdzie usłyszał zarzut naruszenia nietykalności cielesnej. Przestępstwo ścigane jest z oskarżenia prywatnego, ale w tym szczególnym przypadku, będzie ścigane z urzędu. Prokurator postanowił zastosować wobec niego środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego i zakazu zbliżania się do 11 – latka na odległość mniejszą niż 100 metrów. Za popełnione przestępstwo grozi do roku pozbawienia wolności.
(źródło KPP Sochaczew)
M.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wielokrotnie reagowałam na,wulgaryzmy dzieci owego X oraz wszczynane bójki przez syna owego X na placu zabaw Nivea. Niestety większość rodziców/opiekunów przebywających tam w tym czasie nie reagowała. Odbierałam to jako przyzwyczajenie do tego stanu rzeczy. Chłopiec nagmiennie szukał zaczepki wręcz oferował się z możliwością bicia się.I w końcu stało się....niestety.
W powyższej, suchej notce medialnej są małe braki i warto by je uzupełnić. Po pierwsze, ponad miesiąc temu grupa zaniepokojonych mieszkańców osiedla o którym mowa, wystosowała do KPP Sochaczew pismo, w którym informowała, ostrzegała i prosiła o działania prewencyjne w sprawie gęstniejącej sytuacji wokół dorosłego antybohatera tej historii oraz jego rodziny. Pismo bez odpowiedzi i kroków.Po drugie, "nieporozumienia" między dziećmi pana X a resztą osiedlowej dzieciarni nie były czymś rzadkim. Kiedy, niespotykana w tak młodym wieku agresja i wulgarność wobec rówieśników nie wystarczały by przekonać do swych racji, zwykle pojawiał się rzeczony X a wraz z nim wyzwiska i groźby wobec dzieciaków i interweniujących (zbyt rzadko) opiekunów. Ludzie różnie reagują na agresję, nie wszyscy odpowiadają tym samym. Różnie reagują na nią dzieci, nie wszyste znajdą siłę by być ponad. A może zbyt niewielu dorosłych dostrzega, że sytuacja dawno przekroczyła granice dziecięcej zabawy. Za to dzieci X widzą to świetnie i czują swą bezkarność. Konflikty w rówieśnikami stają się częstsze i ostrzejsze, prawo wobec ich wieku bezsilne, zawsze w odwodzie, zawsze dysponujący wolnym czasem ojciec Błędne koło. Sytuacja osiąga apogeum parę dni temu.
Po trzecie: pobite w biały dzień dziecko to fizyczny ból i trauma na całe życie. Współczuję bardzo. Ale i pytam o rolę służb, które mają pilnować społecznego bezpieczeństwa w państwie prawa, przecież. Gdize jest to wasze wsparcie? Czy prewencję zostawiacie sobie tylko na miesięcznice, ochronę vipów i parady równości?
A i o nas samych pytam, co dzieje się, ze pozwalamy sprawom zajść tak daleko? Co stoi za tą powszechną obojętnością i apatią? Szanowni Państwo reagujmy kiedy dzieje się niedobrze, zanim zacznie być naprawdę źle. A wszystkim nam będzie się żyło trochę spokojniej.
Wielokrotnie reagowałam na,wulgaryzmy dzieci owego X oraz wszczynane bójki przez syna owego X na placu zabaw Nivea. Niestety większość rodziców/opiekunów przebywających tam w tym czasie nie reagowała. Odbierałam to jako przyzwyczajenie do tego stanu rzeczy. Chłopiec nagmiennie szukał zaczepki wręcz oferował się z możliwością bicia się.I w końcu stało się....niestety.
W powyższej, suchej notce medialnej są małe braki i warto by je uzupełnić. Po pierwsze, ponad miesiąc temu grupa zaniepokojonych mieszkańców osiedla o którym mowa, wystosowała do KPP Sochaczew pismo, w którym informowała, ostrzegała i prosiła o działania prewencyjne w sprawie gęstniejącej sytuacji wokół dorosłego antybohatera tej historii oraz jego rodziny. Pismo bez odpowiedzi i kroków.Po drugie, "nieporozumienia" między dziećmi pana X a resztą osiedlowej dzieciarni nie były czymś rzadkim. Kiedy, niespotykana w tak młodym wieku agresja i wulgarność wobec rówieśników nie wystarczały by przekonać do swych racji, zwykle pojawiał się rzeczony X a wraz z nim wyzwiska i groźby wobec dzieciaków i interweniujących (zbyt rzadko) opiekunów. Ludzie różnie reagują na agresję, nie wszyscy odpowiadają tym samym. Różnie reagują na nią dzieci, nie wszyste znajdą siłę by być ponad. A może zbyt niewielu dorosłych dostrzega, że sytuacja dawno przekroczyła granice dziecięcej zabawy. Za to dzieci X widzą to świetnie i czują swą bezkarność. Konflikty w rówieśnikami stają się częstsze i ostrzejsze, prawo wobec ich wieku bezsilne, zawsze w odwodzie, zawsze dysponujący wolnym czasem ojciec Błędne koło. Sytuacja osiąga apogeum parę dni temu.
Po trzecie: pobite w biały dzień dziecko to fizyczny ból i trauma na całe życie. Współczuję bardzo. Ale i pytam o rolę służb, które mają pilnować społecznego bezpieczeństwa w państwie prawa, przecież. Gdize jest to wasze wsparcie? Czy prewencję zostawiacie sobie tylko na miesięcznice, ochronę vipów i parady równości?
A i o nas samych pytam, co dzieje się, ze pozwalamy sprawom zajść tak daleko? Co stoi za tą powszechną obojętnością i apatią? Szanowni Państwo reagujmy kiedy dzieje się niedobrze, zanim zacznie być naprawdę źle. A wszystkim nam będzie się żyło trochę spokojniej.