Miejskie lanie wody w unijną kanalizację
Po przeczytaniu artykułu pt. "Woda i ścieki znów nie zdrożeją", autorstwa miejskiej propagandy i przytoczonych w nim wypowiedziach burmistrza Osieckiego i jego zastępcy Stanisława Wachowskiego, nie mogę zbagatelizować dyletanckich i populistycznych argumentów, użytych przez obu miejskich decydentów dla uzasasadnienia proponowanych na 2014/15 rok cen wody i ścieków. Wynika z nich, że powinniśmy być im wdzięczni. Gdyby nie oni, to mieszkańcy Sochaczewa płaciliby dzisiaj za wodę i ścieki prawie dwukrotnie więcej. Dowodem na to jest studium wykonalności dla przedsięwzięcia "Poprawa gospodarki wodno-ściekowej Miasta Sochaczew" z maja 2008 roku, przyjęte przez ówczesną Radę Miejską.
http://www.e-sochaczew.pl/sochaczew/dokumenty/studium_wykonalnosci_kanalizacja_sochaczew.pdf
Skąd pochodzą prognozowane stawki?
Właśnie z cytowanego wyżej dokumentu. Jego wykonanie było obligatoryjne i warunkowało przyznanie środków unijnych na realizację inwestycji. Dzisiaj ma on raczej znaczenie dokumentalne.
Oto cytaty z w/w. artykułu: "- Stawki realnie spadają i to w sytuacji, gdy prognozy przyjęte kilka lat temu w studium wykonalności unijnego projektu kanalizacyjnego zakładały ich gwałtowny skok. W 2014 roku 1m3 wody miał kosztować 5,20 zł, a 1m 3 odbieranych ścieków aż 16,30 zł. Łącznie byłoby to 21,50 zł, a jest ok. 13 zł - mówi wiceburmistrz Stanisław Wachowski, który w ratuszu odpowiada za sprawy komunalne.
- Gdybyśmy realizowali założenia ze studium opracowanego w poprzedniej kadencji samorządu, to wiosną 2012 roku cena ścieków powinna skoczyć z 4,99 do 14,80 zł/m3, czyli o 197%. Którą rodzinę byłoby stać, by płacić tak wysokie rachunki? Dziś stawka za ścieki to niewiele ponad 8 zł, ale by ją utrzymać Zarząd i Rada Nadzorcza ZWiK muszą naprawdę racjonalnie gospodarować pieniędzmi – zapewnia burmistrz Piotr Osiecki."
Panowie wybierają z dokumentu tylko te informacje, które są im wygodne. A zasadniczą informacją powinna być skala finansowa inwestycji, przy której prognozowane w studium ceny gwarantowały wykonalność prognozowanego I etapu (kanalizacja sanitarna) i II etapu inwestycji (nowy wodociąg). Koszt I etapu opiewał na ok.180 mln zł, przy dotacji z Funduszu Spójności w wysokości ok.100 mln zł i koszt II etapu na ok. 72 mln zł, z czego ok. 41 mln zł z Funduszu Spójności. Jak dalece prognozy ze studium różnią się od rzeczywistości pokazała plansza przygotowana przez sochaczewski ZWiK.
Co zrealizowano?
ZWiK Sp. z o.o. do chwili obecnej zrealizował tylko I etap inwestycji za ok.107 mln zł, przy dofinansowaniu unijnym w wysokości ok. 54 mln zł.
Z gwarantowanych ok. 95 mln zł pieniędzy unijnych po weryfikacji przez Unię wniosku pod koniec 2010 roku, wykorzystano tylko ponad połowę. Resztę przeznaczonych dla Sochaczewa środków wykorzystały inne samorządy. Czy starano się w ZWiK o ich wykorzystanie? Dlaczego burmistrz milczy na ten temat?
Czy dokonano po wykonaniu inwestycji (znacznie odbiegającej od prognozy zawartej w studium wykonalności) aktualnej kalkulacji obciążeń finansowych? A może niezmieniane od trzech lat stawki są i tak przeszacowane?
Czy w cenie wody i ścieków znajdują się koszty utrzymania Kramnic, obciążające budżet ZWiK? Burmistrz przypomniał radnym podczas ostatniej sesji, że wcześniej przegłosowali dokapitalizowanie spółki kwotą ok. 2,6 mln zł. Czy te pieniądze pomogą spółce przyłączyć do wybudowanej kanalizacji niezbędną ilość mieszkańców dla uzyskania efektu ekologicznego inwestycji? Szkoda byłoby oddawać z takim trudem wywalczone środki unijne.
W świetle powyższych pytań i wątpliwości, informowanie opinii publicznej i bazowanie w "merytorycznych" dyskusjach z opozycyjnymi radnymi na dokumencie z 2008 roku oraz zawartych w nim szacunkowych cenach przy skali 2,5 raza większej inwestycji, jest zwykłym laniem wody do drogiej unijnej kanalizacji.
Jerzy Żelichowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Burmistrz wmówił jednemu z radnych opozycyjnych podczas dyskusji na sesji, że wcześniej zagłosował za dokapitalizowaniem spółki. Dokapitalizowanie spółki kwotą 2,6 mln zł znalazło się w projekcie budżetu na 2014 rok, a przyjęto go podczas głosowania za budżetem. Burmistrz zapomniał, że budżet poparli tylko jego poplecznicy.
Podane w artykule fakty burmistrz i jego zastępca od wątpliwych sukcesów zbywają milczeniem albo jeszcze nie przetrawili wszystkich informacji zawartych w studium wykonalności z 2008 r. Nawet buńczuczny zazwyczaj rzecznik nabrał tej tańszej miejskiej wody w usta.
Burmistrz milczy bo prezes wodociągów to jego kolega z Nowej Suchej!!!
To nie są nowości , tylko przekazane przystępnie , Osiecki Nas mieszkańców Sochaczewa traktuje jako największych baranów , którzy powinni siedzieć cicho i płacić podatki . Sam w Nowej Suchej płaci grosze , a z Nas chce zedrzeć skórę , ale co tam w/g mnie On ma Nas w d...pie. Aby kaska leciało koleś.
Jak burmistrz ma dbać o ceny wody i koszty poniesione przez mieszkańców skoro nie jest w stanie przypilnować, żeby jego pracownicy przychodzili do pracy, a jak już przyjdą, żeby pracowali. Zresztą trudno być wymagającym, skoro pozatrudniało się rodziny kolegów i osoby którym należy się zapłata w postaci etatu za polityczne zasługi.
Burmistrz wmówił jednemu z radnych opozycyjnych podczas dyskusji na sesji, że wcześniej zagłosował za dokapitalizowaniem spółki. Dokapitalizowanie spółki kwotą 2,6 mln zł znalazło się w projekcie budżetu na 2014 rok, a przyjęto go podczas głosowania za budżetem. Burmistrz zapomniał, że budżet poparli tylko jego poplecznicy.
Podane w artykule fakty burmistrz i jego zastępca od wątpliwych sukcesów zbywają milczeniem albo jeszcze nie przetrawili wszystkich informacji zawartych w studium wykonalności z 2008 r. Nawet buńczuczny zazwyczaj rzecznik nabrał tej tańszej miejskiej wody w usta.
Burmistrz milczy bo prezes wodociągów to jego kolega z Nowej Suchej!!!