Mamy za dużo ślusarzy, sprzedawców, psychologów, pracowników socjalnych, pedagogów. Brakuje nam z kolei inżynierów budownictwa, grafików komputerowych, nauczycieli matematyki, pielęgniarek – tak wynika z raportu przedstawionego przez Powiatowy Urząd Pracy w Sochaczewie. Alarmistyczne sygnały z całego kraju mówiące o ogromnym bezrobociu wśród osób młodych, dotyczą też naszego miasta. Osoby między 25-34 rokiem życia stanowią obecnie największą grupę bezrobotnych, biorąc pod uwagę ich wiek. Do tego są to często osoby o niskich kwalifikacjach zawodowych oraz nie posiadające stażu pracy. Na koniec grudnia 2010 r. spośród 3375 osób zarejestrowanych w PUP zawód posiadało 2550, a staż pracy 2400. 7 proc. bezrobotnych legitymuje się wykształceniem wyższym. To wciąż najmniejsza grupa bezrobotnych, choć na koniec ub. roku było ich prawie 250. Jak podaje raport, w drugiej połowie 2010 roku do Powiatowego Urzędu Pracy zgłosiło się blisko 2900 osób, w tym 1460 kobiet. Wśród nowo zarejestrowanych posiadających wyuczony zawód największe grupy stanowili: robotnicy obróbki metali, mechanicy maszyn i urządzeń, pracownicy do spraw biznesu i administracji z wykształceniem średnim, sprzedawcy, robotnicy budowlani, specjaliści z dziedziny prawa, nauk społecznych i kultury, kierowcy i operatorzy pojazdów, elektrycy i elektronicy, specjaliści ds. ekonomicznych i zarządzenia, kucharze, krawcy, cukiernicy. Najlepiej ilustrują to konkretne przykłady. W zawodzie sprzedawca zarejestrowano w omawianym czasie prawie 130 osób, a pośredniak pozyskał 50 ofert pracy. Techników ekonomistów zgłosiło się stu, PUP nie miał dla nich żadnej oferty, podobnie jak dla 40 techników mechaników. Dla 95 ślusarzy udało się pozyskać 12 propozycji zatrudnienia, a dla 45 kucharzy – 3. Ale są na terenie powiatu także zawody deficytowe. Ocenia się je na podstawie zapotrzebowań składanych przez pracodawców, podczas gdy w ewidencji PUP nie figurują osoby posiadające taki zawód. W ubiegłym roku byli to m.in. kierownicy budowy, logistycy, graficy komputerowi DTP, nauczyciele matematyki, pielęgniarki, a także zbrojarze, tynkarze, tokarze, a nawet listonosze. Ta trudna sytuacja na sochaczewskim rynku pracy to nie wyjątek. Z problemem bezrobocia boryka się większość polskich miast. Dyrektor PUP Krzysztof Wasilewski twierdzi, że często kłopoty wynikają również z faktu, iż mimo posiadania przez osobę bezrobotną wymaganego zawodu, nie spełnia ona innych wymagań, takich jak odpowiednie doświadczenie czy dodatkowe umiejętności. Problem pojawia się też w przypadku braku jakiegokolwiek stażu pracy. Dlatego PUP w ubiegłym roku objął szkoleniami 190 osób, a 650 skierował na staże. Analiza zawodów deficytowych i nadwyżkowych pozwala na określenie aktualnych potrzeb rynku pracy. Wiele zależy tu od samych bezrobotnych, od tego jak planują ścieżkę rozwoju zawodowego, na ile elastycznie podchodzą do oczekiwań pracodawców i czy są gotowi w razie potrzeby na zmianę zawodu lub miejsca pracy, np. w innym mieście. Niezwykle ważny jest także wybór szkoły ponadgimnazjalnej a później kierunku studiów. Teraz wyższe wykształcenie nie jest już żadną przepustką do wielkiej kariery, dziś ważny jest kierunek studiów, ale też doświadczenie, znajomość języków, wiedza specjalistyczna itp. Dla samorządu, który często ponosi skutki bezrobocia, ważna jest spójność rynku pracy z ofertą edukacyjną. Inaczej mówiąc to, jakich kształcimy fachowców, jakie kierunki nauczania proponują szkoły zawodowe i średnie i na ile pokrywają się one z zapotrzebowaniem pracodawców, istniejących zakładów pracy, czy charakterem usług. Bez takiej wiedzy i konkretnych działań bezrobocie, zwłaszcza wśród młodzieży, absolwentów szkół średnich czy wyższych uczelni, będzie się jeszcze pogłębiać. Jolanta Sosnowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze