Reklama

Młynarski w TOK-u - podsumowanie

Teresiński Ośrodek Kultury
23/05/2017 18:14

W piątkowy wieczór, 19 maja, sala kameralna Teresińskiego Ośrodka Kultury rozbrzmiewała piosenkami do tekstów Wojciecha Młynarskiego. O genezie tego koncertu już pisałam więc tylko nadmienię, że zagraliśmy w hołdzie Wielkiemu Artyście dwa miesiące po jego śmierci.

„Idź swoją drogą…” okazało się dla nas ogromnym wyzwaniem. Mało czasu, obowiązki potem trema. Z pewnością nie wszystko poszło tak, jak zaplanowaliśmy. Ale publiczność wypełniająca po brzegi salę wyszła, mamy nadzieję, z poczuciem wzruszenia i miło spędzonego czasu. Kto nie był niech żałuje, bo nie wiadomo czy uda nam się kiedyś to powtórzyć. Na zachętę kilka zdjęć do zobaczenia tutaj:

Reklama

http://tok.e-sochaczew.pl/media/galeria/koncert-w-holdzie-wojciechowi-mlynarskiemu/130/4525

W koncercie udział wzięli:

Małgorzata Szymańska, Anna Kowalczyk, Agata Radkiewicz, Anna Karaś, Sylwia Brzywczy – śpiew, Kamil Gędziarski – piano, Robert Radkiewicz – gitara basowa, Jarosław Jankowski – perkusja, Jakub Kamiński – gitara elektryczna i Joanna Cieśniewska – scenariusz, reżyseria, śpiew, piano.

Ciężko mi, jako pomysłodawczyni, reżyserowi i wykonawcy oceniać to wydarzenie. Niech zatem przemówi publiczność, od której otrzymałam mnóstwo maili, sms-ów czy komentarzy. Po pierwsze cieszy ich ilość, po drugie to, co zostało w ludzkich sercach. Bo o to przede wszystkim nam chodziło. To tylko niektóre opinie, ale wszystkie oznaczają jedno: Jestem tu, gdzie powinnam. Wszystkim serdecznie dziękuję. J - Joanna Cieśniewska

Reklama

 „Pani Joanno, w ubiegły piątek miałem przyjemność wysłuchać i obejrzeć w Teresińskim Ośrodku Kultury koncert zatytułowany „Idź swoją drogą” – w hołdzie Wojciechowi Młynarskiemu. Ponieważ, w kontekście tego, co chcę napisać, jest to dość istotna informacja, dodam tylko, że w TOK byłem po raz pierwszy, a informację o koncercie znalazłem na fejsbukowym profilu ośrodka.

Każdy kto może nieco więcej niż pobieżnie zgłębił twórczość Wojciecha Młynarskiego, zdaje sobie sprawę, że jakiekolwiek ponowne wykonywanie jego piosenek wiązało się, wiąże i będzie wiązać z dużym ryzykiem i to w wielu wymiarach. Pierwszym z nich jest całkowicie banalne, ale potencjalnie bardzo prawdopodobne zepsucie warsztatowe materiału wyjściowego. Drugim możliwość pretensjonalnego przekombinowania interpretacji tych piosenek i wierszy nieskończenie prostych, a przez to wielkich i absolutnie ponadczasowych. Last but not least napompowanie ich patosem, który Młynarskiemu przez całe życie był całkowicie obcy, a z którym często mamy do czynienia podczas różnego rodzaju hołdów.

Reklama

 

W przypadku teresińskiego koncertu udało się Wam, muzykom, twórcom i (jak się domyślam) Pani osobiście nie tylko ominąć rafy, na które w zasadzie nie sposób było nie wpaść, ale ominęliście je z gracją, wdziękiem i, przepraszam za to naznaczone korporacyjną nowomową słowo, profesjonalizmem.

 

Nie chciałbym tu mówić o doborze piosenek i tekstów, bo w przypadku Młynarskiego, czy się tego chce czy nie, można wybrać dowolnie, a sukces tak czy siak będzie gwarantowany. Tym niemniej wybraliście Państwo rozsądnie, łącząc utwory znane wszystkim i te odrobinę mniej znane. Natomiast sposób, w jaki zostały wykonane w połączeniu z oszczędną choreografią koncertu, przeplataną Pani wprowadzeniami do poszczególnych utworów i przywołanymi wierszami, okazały się porywające.

Reklama

 

Ponieważ w TOK byłem po raz pierwszy, przyznaję, że nie znałem żadnego z artystów występujących na scenie, a przyjeżdżając na koncert oczekiwałem czegoś po prostu poprawnego, bo piosenek tych zawsze miło się słucha. Ponieważ podczas koncertu sama posługiwała się Pani takim określeniem, użyję go i ja. Śpiewające „dziewczyny” były fantastyczne, głosy, przygotowanie i interpretacja piosenek również. Uderzające połączenie śpiewania z sercem pod pełną warsztatową kontrolą. Jeśli Pani stoi za tym wszystkim, a tak przypuszczam – wyrazy uznania!

Reklama

 

Gdybym miał cokolwiek zarzucić temu porywającemu i bezpretensjonalnemu spektaklowi, to może o jedynie, że nieco zbyt słabo została w nim wyakcentowana Pani rola. W tym sensie, że jak można się było domyślić z tego, co Pani mówiła, to Pani i Pani praca kryją się za przygotowaniem koncertu. Jeśli coś tłumaczy ten niewielki brak to zapewne Pani skromność i brak na scenie osoby, która przedstawiłaby widzom, szczególnie tym, którzy w TOK byli po raz pierwszy, nieco lepiej Panią jako autorkę koncertu.

Reklama

 

Liczę na to, że ten drobny brak da się wyeliminować następnym razem, bo ten koncert czy spektakl warto powtórzyć w innych miejscach i na innych scenach. Ja mogę jedynie zapewnić, że w miarę możliwości, będę częściej zaglądał na organizowane przez Państwa imprezy. Wszystko wskazuje na to, że w przypadku TOK, mamy do czynienia z małym wielkim miejscem. „

 

„Koncert świetnie przygotowany, na wysokim poziomie artystycznym. Młode wokalistki doskonale poradziły sobie z wykonaniem niekiedy niełatwych utworów, a Pani Joanna świetnie połączyła całość w program słowno-muzyczny. Dziękujemy i czekamy na kolejne koncerty.”

Reklama

„5 wyjątkowych kobiet na scenie w męskiej oprawie instrumentalnej. Interpretacja, świeżość, różnorodność, klasa i styl. Myślę, że Młynarski zdębiałby chłonąc teresińskie wykonanie swoich piosenek. Nie da się przyjąć tych dojrzałych interpretacji neutralnie – u mnie objawy to bezdech i ciary. Dwie piosenki wyjątkowo mnie dotknęły i pozostały na kolejne dni – do przetrawienia: „La valse du mal” i „Nie opuszczaj mnie”. Opowiedziane tak autentycznie – uwierzyłam, że przytrafiły się wokalistkom naprawdę. Nad wszystkim czułe oko pani Profesor od wokalu - Joanny Cieśniewskiej - z dumą prezentującej walory swoich podopiecznych, kiedyś uczennic. Każda jedyna w swoim rodzaju. Z troską, łezką w oku i podziwem obserwowała kolejne wykonania z konferansjerskiego krzesełka. Każdy utwór okraszony ciekawym motywem i dobrany ze starannością. Całość pozostanie ze mną na długo – moje wewnętrzne struny niewyciszone. I jak tu normalnie funkcjonować po wyjściu z TOKu...? „Róbmy swoje” na finał i nie mam więcej pytań. Dziękuję za tę ucztę!”

„Ciężko opisać emocje, które wywołał Wasz koncert, a już na pewno te obudzone. Obudzone bo w pędzie dzisiejszego życia zapominamy o takich emocjach - jakże potrzebnych. Ten koncert był bardzo potrzebny - ABSOLUTNIE !!!  Jak tylko usłyszałam o koncercie w hołdzie Wojciechowi Młynarskiemu, pomyślałam, że to wspaniale i muszę na nim być bo odkąd pamiętam kochałam Młynarskiego. Udało się, byłam! Byłam z czternastoletnią córką, której wiele razy starałam się przekazać to co towarzyszyło mi od wielu lat, chciałam żeby czuła, a nie tylko wiedziała skąd się wzięło " Nie ma jak u mamy...", " Róbmy swoje...", "Jeszcze w zielone gramy...", "Jesteśmy na wczasach..." i wiele innych cytowanych w zwykłej codzienności. Jestem pewna, tak czuję, że właśnie ten koncert wyjaśnił mojemu dziecku wszystko. Dawno nie widziałam, żeby tak mocno biła brawo, a kiedy zapytałam czy jej się podobało, odpowiedziała, że BARDZO!. Cieszę się, że po latach wróciły niesamowite dziewczyny i zechciały dla nas zaśpiewać, cieszę się, że pamiętamy, cieszę się, że mogłam być i jeszcze wiele więcej mnie cieszy z powodu koncertu "Idź swoją drogą". Bardzo Wam dziękuję i mam wielką nadzieję, że ja jeszcze nie raz będę tak się cieszyć, a młodzi będą iść w Wasze ślady.”

Reklama

„Koncert w wykonaniu grupy był niedużym lecz jednocześnie wielkim wydarzeniem kulturowym. Ponadczasowa twórczość Wojciecha Młynarskiego bawiła i wzruszała widzów z różnych grup wiekowych, tych którzy znali utwory jako hity swoich czasów, oraz tych którzy mogli dopiero odkryć co tak naprawdę omijało ich do tej pory. Artystki, które śpiewały piosenki z tekstami Młynarskiego, zaprezentowały znakomity wachlarz głosów, mocy i tonacji . Ciche, kojące słowa następowały naprzemiennie z mocnymi, wbijającymi w fotel partiami, opowiadając o miłości, smutkach, podróżach i szeroko pojętym życiu. Przynoszące nadzieję i zasadzające ziarnko optymizmu treści skłaniały do refleksji, bo chociaż każdy z nas  boryka się z problemami, to nie skłamię, że po nocy jest świt, a po burzy zawsze świeci słońce. Tak chyba podsumowałbym przesłanie tekstów zmarłego już mistrza. Myślę, że każdy z obecnych mógł znaleźć coś dla siebie, czy to podczas solowych występów, czy chóralnych. Występ utrzymany w poważnej i pełnej szacunku dla W. Młynarskiego atmosferze został przez prowadzącą ubarwiony historiami z życia artysty, z życia zespołu, który po prawie dekadzie miał okazję znów zebrać się i pokazać, że warto było czekać na takie przedstawienie. Z niecierpliwością oczekujemy kolejnych występów i zastanawiamy się, czym jeszcze zaskoczą nas dziewczyny.”

 

Reklama

„Pierwszy raz miałem przyjemność być Waszym gościem. Jako widz i "wmurowany w krzesło" słuchacz po prostu serdecznie dziękuję. Pełny profesjonalizm i doskonali wykonawcy stworzyli (przełamując tremę) niesamowity koncert i widowisko. Gratulując niecierpliwie czekam na dalsze okazje do uczestniczenia w życiu kulturalnym (i nie tylko) w Teresinie.”

„Joanna Cieśniewska, dziękuję za Twoją pasję , profesjonalizm i zaangażowanie . Efekty tego wszystkiego są absolutnie zachwycające ! „

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama