Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Przyznaję, że w Chodakowie mieszkam 2-gi rok dopiero, wychowałem się w Trojanowie gdzie praktycznie nie ma zieleni. Dla mnie te gawrony tworzą specyficzny dla Chodakowa klimat, do ktróego szybko sie przyzwyczaiłem.
Kiedyś jak byłem mały, mieszkałem u swojej Babci na "blokach wojskowych" - (okolice Klubu Garnizonowego) - tam z kolei zawsze słychać kukułki - strasznie mi tego brakuje.... :-)
Co do ich madrości wątpliwości nie mam zadnych...wystarczy zobaczyc jak sie opiekuja swoimi młodymi i bronią terytorium...ale emocje budza równiez ich ciągłe gonitwy za gołębiami:).....potem jest zmiana i gołąb goni gawrona:).....no ale moze jest jakies wytłumaczenie tego, ja go nie znam!... a szkoda.
Cóż, ja po prostu zamykam okno. Jest nowe i szczelne, więc naprawdę niewiele słychać. Przyznam się, że miałem kiedyś gawrona i proszę mi wierzyć, to są wspaniałe ptaki. Niezwykle mądre. Przywiązują się jak psy. Ostatnio nawet był ciekawy film na ich temat w telewizji, ale niestety ja go nie oglądałem, tylko z relacji wiem.
Chodaków to najurokliwsze miejsce i ciesze sie ze udało mi sie tu zamieszkać......
A wyśpie sie w zime jak ptaki beda wstawały troche pózniej niz o 4 rano:)....
Przepraszam, ma Pani rację, a ja się uniosłem. Niestety w sprawach dzrzew i zwierząt jestem nadpobudliwy. Ale czy nie jest tak,że Chodaków jest tak piękny dzięki tej zieleni, którą tu tworzyli ludzie wiele lat temu? Teraz, kiedy jest tak gorąco, tutaj naprawdę można odpocząć. Szkoda by było to zmarnować.
A ja dziekuje za kazdy nowy dzień.....
Gawrony mi nie przeszkadzaja!...nigdy bym żadnego nie skrzywdziła i nie pozwoliła innym na to....napisałam tylko o 4 rano psują urok poranka.....
Proszę mi wierzyć lub nie.... ale należe do tych osób co slimaka o poranku przeprowadza na druga strone drogi tylko po to aby go nikt nie zdeptał....i tego ucze mojego syna!
Natomiast jeśli to jest kwas, to już w nastepnym numerze ECHA zamierzam się tym zająć. To całkiem możliwie...
O gawronach pisałem już niejednokrotnie. Tego felietonu nie chciałem akurat zamieszczać, bo ludzie nienawidzą tych ptaków, ale pozwolę sobie go tu jednak włożyć. To przykre, że ludzie obok siebie nie potrafią zaakceptować większości stworzeń, naszych sąsiadów. I to takich, którzy nei czynią nam żadnej krzywdy. Typowe zagarnianie świata dla plugawego gatunku zwierzęcia jakim jest człowiek.
Gawrony a zasada sprzeczności
Takoż mój tekst „Wycinać czy nie wycinać?” sprzed dwóch tygodni, w którym napisałem, że wielu mieszkańców Sochaczewa nienawidzi gawrony wywołał nieco zamętu. Z ust pewnej osoby usłyszałem, że z tymi gawronami nie do końca jest tak, jak ja to w moim tekście ująłem. Ponieważ nie wygłaszałem w nim odnośnie gawronów żadnych zdań w sensie logicznym (prócz tego tylko, że to mądre stworzenia), nie mogłem pojąć, co jest nie tak. Z grubsza rzecz biorąc, napisałem jedynie, że powinniśmy w naszym ludzkim świecie zrobić miejsce dla tych ptaków, a nie niszczyć ich gniazda, wycinając topole (które również są znienawidzone). Jest to typowa wypowiedź normatywna, typu „powinno być tak, że a”. Tego typu wypowiedzi nie poddają się ocenie z punktu widzenia ich prawdziwości, można co najwyżej żywić przekonanie, typu „nie powinno być tak że a”. Podstawiając pod schemat konkretny pogląd mój adwersarz twierdziłby, że nie powinniśmy robić w naszym świecie miejsca dla gawronów. Do żywienia takiego poglądu, rzeczywiście ma prawo. Problem pojawił się, kiedy powiedziałem: „To w takim razie drogi adwersarzu uważasz, że nie powinniśmy robić gawronom miejsca w naszym świecie”. Wtedy zaprzeczył: „jak to, gawrony niech sobie żyją, tylko gdzie indziej, nie przed moim domem”. Od razu chciałoby się zapytać, przed czyim domem mają żyć, bo gawrony już takie są, że lubią żyć przy siedzibach ludzkich. Do tego rozumowania trzeba dorzucić jeszcze jedną przesłankę, o której mój adwersarz zapomniał. Oto nikt (prócz osób, które potrafię policzyć na palcach jednej ręki) nie chce, żeby gawrony żyły przed jego domem i z pewnością także będzie je chciał usunąć, jeśli przylecą do niego. Zbędnym wydaje się w tym miejscu rozszerzanie tego rozumowania. Koniec końców taki sposób myślenia gawrony z naszego otoczenia wyrzuca, co dla wielu z nich jest równoznaczne z pozbawieniem życia. Mimo to adwersarz bardzo się oburzył, kiedy zaproponowałem mu kupno wiatrówki i wystrzelanie tych przebrzydłych ptaszysk.
Przejdźmy teraz do zasady sprzeczności. Expressis verbis sformułował ją Arystoteles i bez najmniejszej przesady można powiedzieć, że to na niej została zbudowana Zachodnia Cywilizacja. W ujęciu ontologicznym mówi ona, że żaden przedmiot nie może tej samej cechy zarazem posiadać i nie posiadać. Przykładowo, szklanka stojąca na stole nie może być jednocześnie pełna i pusta. W ujęciu psychologicznym zasada sprzeczności głosi, że dwa przekonania, którym odpowiadają sądy sprzeczne, nie mogą istnieć zarazem w tym samym umyśle. To znaczy nie możemy jednocześnie sądzić, że gawrony powinny mieć swój kąt przy naszych siedzibach i że tego kąta mieć nie powinny. Jak wykazałem wyżej, rozumowanie mojego adwersarza, nawet bez zbytnich przeróbek, prowadziło wprost do sprzeczności. Upierał się, że ma prawo posiadać „własne zdanie”. To prawda. Każdy ma takie prawo. Problem w tym, czy wewnętrznie sprzeczny pogląd/zdanie jest w ogóle poglądem/zdaniem. To, co głosi mój adwersarz przypomina jako żywo słynne i obrzydliwe „ja tam rasistą nie jestem, ale asfalt powinien leżeć na ulicy”.
Nie można jednak uciekać od oczywistego faktu, że gros ludzkości pławi się w takich sprzecznościach. Jej prawo. Niech nie twierdzi jednak, że ma jakiekolwiek zdanie/pogląd. O to tylko proszę. Mój adwersarz postąpiłby uczciwiej mówiąc, że nie chce gawronów w miastach.
Przy okazji, przed moim domem żyje prawdziwa zgraja tych krzykaczy. I ja Opatrzności za ten dar dziękuję.
Podlewa.....dla mnie to kwas !
ona twierdzi że odżywka z labolatorium Chemitexu......ale nic nie wiem o "odzywkach" tak produkujacych!
Fakt jest taki uważam że stwarza zagrożenie!....
Urokliwe!.......zgadzam sie :)....ale te wieczne ..kra kra kra!!.....jakoś psuje ten nastrój o 4 rano:)
Jeszcze jedna sprawa czy istnieje mozliwośc przebadania albo przegladu tych drzew wzdłuz ulicy Topolowej ....bo jedna pani je systematycznie "podlewa".....i obawiam sie o bezpieczeństwo budynków znajdujacych sie w poblizu drzew , które moga runąć w najmniej spodziewanym momencie.
Cóż, mieszkam na Topolowej niemalże od dziecka i uważam, że inne drzewa ok, moga być. Ale podstawą powinny być topole. To jest pewna tradycja Chodakowa, moim zdaniem przynajmniej. Ważna ulica, ważne stare osiedle. Bardzo urokliwe zresztą.
Takich topoli do wycięcia jest wiecej na tej ulicy.
A pozatym jak Wspólnoty prosza o pomoc Urzad Miata o przycinke drzew na ulicy , które to podlegają w/w urzedowi to sie okazuje że nie ma kasy i trzeba to zrobić na własny koszt.
Następnie znajduja sie pieniadze na konserwacje zieleni wzdłuz ul. 600-lecia (tak było w zeszłym roku)
Jak to mozliwe?.....nawet nie wnikam w ten temat !
No ale wspólnoty na Topolowej dostały słowne obietnice dosadzenia nowych drzew nizszych niz topole.....i szczerze mówiąć czekamy na nie z niecierpliwością .
Przyznaję, że w Chodakowie mieszkam 2-gi rok dopiero, wychowałem się w Trojanowie gdzie praktycznie nie ma zieleni. Dla mnie te gawrony tworzą specyficzny dla Chodakowa klimat, do ktróego szybko sie przyzwyczaiłem.
Kiedyś jak byłem mały, mieszkałem u swojej Babci na "blokach wojskowych" - (okolice Klubu Garnizonowego) - tam z kolei zawsze słychać kukułki - strasznie mi tego brakuje.... :-)
Co do ich madrości wątpliwości nie mam zadnych...wystarczy zobaczyc jak sie opiekuja swoimi młodymi i bronią terytorium...ale emocje budza równiez ich ciągłe gonitwy za gołębiami:).....potem jest zmiana i gołąb goni gawrona:).....no ale moze jest jakies wytłumaczenie tego, ja go nie znam!... a szkoda.
Cóż, ja po prostu zamykam okno. Jest nowe i szczelne, więc naprawdę niewiele słychać. Przyznam się, że miałem kiedyś gawrona i proszę mi wierzyć, to są wspaniałe ptaki. Niezwykle mądre. Przywiązują się jak psy. Ostatnio nawet był ciekawy film na ich temat w telewizji, ale niestety ja go nie oglądałem, tylko z relacji wiem.