Monika Osiecka ma nadzieję, że kiedyś jej nazwisko pojawi się na liście dialogowej jakiegoś filmu,
a może trafi do teatralnej charakteryzatorni. W tym roku kończy Aktywne Studium Plastyczne Technik Teatralno-
Filmowych.
Uczy się charakteryzacji. Zawsze lubiła zmieniać twarze, własną i cudze, tu coś dokleić, tam domalować. To intrygujące, jeśli można tak zmienić człowieka, żeby zewnętrznie był kimś zupełnie do siebie niepodobnym.
Do szkoły trafiła przypadkiem - otworzyła informator na stronie z ogłoszeniem o zapisach na pierwszy rok. Studium Plastyczne przygotowuje do pracy w teatrze, na planie filmowym, podczas pokazu mody. Za kilka tygodni Monika będzie miała obronę pracy dyplomowej. Temat: „Kobieta”. Wybrała egzotyczną kobietę Kenii, dla której musi zaprojektować strój, perukę, makijaż, nie tylko zaprojektować, ale i wykonać.
Doświadczenie zdobywa na zajęciach charakteryzując głównie swoje koleżanki i kolegów, ale nie tylko. Ma też praktyki na planie filmowym, jest obecna na pokazach mody, powoli zaczyna ocierać się o świat mody i filmu. Dla młodej dziewczyny to ekscytujące doświadczenia.
- W Warszawie są trzy szkoły, które uczą charakteryzacji, chyba chodzę do najlepszej - mówi z przekonaniem - mamy najwięcej ćwiczeń, materiałów do charakteryzacji, a bez nich nie można marzyć o sukcesie i co najważniejsze ciekawe praktyki. Jesteśmy zapraszane na pokazy mody, gdzie zwykle robimy make up. To nie odbywa się tak, że nakładamy modelce wymyślony przez siebie makijaż, niezależnie od charakteru pokazu. Najpierw trzeba przedstawić projekt, który organizatorzy muszą zaakceptować.
Zwykły makijaż to nic trudnego, twierdzi przyszła charakteryzatorka: trzeba przestrzegać kilku zasad: odpowiedni podkład na twarz, do tego puder, dobrze wymodelowany kształt oka oraz ust.
- Dziewczyny, które widzę na ulicy z reguły nakładają za dużo fluidu, nie dobierają go do koloru skóry, nie modelują oka cieniami i potem wyglądają jak swoje matki. Po dwóch latach nauki nabiera się pewnych nawyków, niektórzy nazywają to zboczeniem zawodowym. Patrząc na kobiety niemal automatycznie oceniam ich makijaż: czy kreska na powiekach jest prosta, czy kolory są właściwie dobrane itd.
Zrobienie charakteryzacji teatralnej zabiera zdecydowanie więcej czasu i wymaga sporych umiejętności, a efekty specjalne to już prawdziwa sztuka - rany postrzałowej nie można porównywać ze zwykłym makijażem.
Szkoła Moniki swoim najlepszym studentom pomaga w znalezieniu pracy. To trudny rynek, chociaż wydawałoby się, że zawód rzadki więc uprawiany przez nielicznych. Świat charakteryzatorów jest zamknięty, trudno się przebić, jak w każdej dziedzinie sztuki. W czasie praktyk na planie filmowym czy w teatralnej charakteryzatorni można poznać znane osoby. Jeśli cię zauważą, już jest dobrze, a gdy są zadowoleni z charakteryzacji mogą cię polecić innym.
Monika zrobiła makijaż paru aktorom, byli zadowoleni, ale to wcale nie oznacza, że uda się jej wejść na plan filmowy, albo popracować przy teledysku znanego piosenkarza. Teraz myśli tylko o pracy dyplomowej, przed obroną nie chce mówić o swoich planach.
Na zajęciach robi charakteryzacje na wybrany temat, poza szkołą eksperymentuje na dziewczynach z Abstraktu, „maluje” je do niektórych tańców charakterystycznych. W Studium ma też zajęcia teoretyczne z historii sztuki, teatru, filmu, malarstwa, najważniejsze są jednak te z charakteryzacji. Prowadzą je znani w branży ludzie, chociaż charakteryzator to nie aktor ani piosenkarz, na popularność tej miary nie może liczyć. Monika wierzy, że uda się jej wejść do tego dziś dla niej zamkniętego świata.
(g)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze