Reklama

Myśli – dar zniewolenia

29/09/2005 20:35
Kilka tygodni temu artykułem „Czy dusza to strumień elektronów?” rozpoczęliśmy cykl dyskusji filozoficznych na portalu „e-Sochaczew.pl”. Jedna z uczestniczek tamtego dialogu, młoda poetka Martyna Franczuk, prezentuje nam dzisiaj krótki esej na temat myśli. Zagadnienia fundamentalnego nie tylko dla filozofii. Po raz kolejny zachęcamy do dyskusji przypominając, że już niebawem będziemy się „filozoficznie” spotykać na żywo w jednej z sochaczewskich szkół średnich.  Teraz zapraszamy do lektury tekstu „Myśli – dar zniewolenia”




- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Jak dotąd nie istnieje żadna akceptowana przez filozofów definicja myśli. Możemy zajrzeć do Teajtetu Platona, gdzie tłumaczy on: „Myślenie jest rozmową duszy z sobą samą”. To piękne i refleksyjne zdanie nie daje jednak odpowiedzi, jakiej wszyscy byśmy oczekiwali. Co do myśli funkcjonuje jedynie zgodność w kwestii jej właściwości, bowiem dokonuje się ona poprzez pojęcia o określonym znaczeniu. Pytania o myśli, choć ciągle nierozwikłane, w dobie drastycznego wybuchu techniki stają się wręcz sprawą gardłową. Coraz częściej operujemy pojęciem sztucznej inteligencji komputerów, a ciągły rozwój budzi obawy, czy pewnego dnia nie osiągną one autonomii i przewyższą swojego stwórcę. Warto zgłębić naszą wiedzę na ten temat, może dzięki temu nowe aspekty wyjdą na światło dzienne. Zachęcam do wędrówek po empireum!

Już w samym języku polskim możemy posługiwać się multum określeń myśli. Są one rewolucyjne, natrętne, grzeszne, złe, logiczne, górnolotne, twórcze, trafne itd.
Myśl posiada również swoje znaczeniowe odpowiedniki i tak wg Słownika synonimów i antonimów B.Gajewskiej i M.Pawlus znajdują się tu m.in. poznawanie rozumem, opinia, idea, konkluzja, przesłanie, światopogląd, nastawienie, dewiza. Jednak nie da się ukryć,
że każdy z tych leksemów wkracza już w swoje indywidualne warunki językowe oznaczające po trosze zupełnie co innego. A czym właściwie możemy nazwać czyste myśli?
Freud podzielił je na dwa rodzaje: racjonalne – których jesteśmy w pełni świadomi oraz fantazje umieszczone w podświadomości. Lecz ta klasyfikacja nie mówi nam wiele
o samej ich naturze ( poza tym, że ma to jednak związek z przemianami psychochemicznymi w naszym umyśle, bo przecież skoro myśli „kipią” w mózgu nawet bez przyzwolenia, musi mieć to swoje podstawy biologiczne), skupia się raczej nad ich lokalizacją. Mimo wszystko może warto by podążyć tym tropem?
Długo poznanie rozumu było dostępne filozofii jedynie drogą introspekcji. Dziś, podobnie jak w wielu innych kwestiach, skłania się ona ku naukom
tj. biologia, medycyna i teoria informacji. Jak pisze J.Wehler w swoim Zarysie racjonalnego obrazu świata: „Podstawowym pojęciem nowej nauki stanie się «informacja». Informacja będzie ściślej wyrażać to, co dotychczas nazywano «duchem» (das «Geistige»), ową bezcielesną substancję, tak różną od wszystkiego, co materialne. Informacja potrzebuje wprawdzie jakiegoś nośnika (…). Wszystko to jest jednak sprawą drugorzędną. Najważniejsze w informacji jest coś niematerialnego, nauka zaś zaczyna dopiero wysuwać propozycje nadania temu precyzyjnego wyrazu matematycznego”. Czym jednak
jest informacja? Choć to pojęcie powszechnie używane, zwłaszcza współcześnie, ono również czeka na uściślenie swojej definicji.
Wracając do kręgu rozważań o myśli. Charakterystyczna dla istot żywych jest zdolność reagowania na bodźce i środowisko. Bodziec (czyli – jakby nie było – rodzaj informacji), o którym po uproszczeniu pośrednich biologicznych procesów powiemy, że przekazany przez receptor efektorowi wywołuje działanie. Np.: Widzimy więdnące rośliny doniczkowe. Prawdopodobnie pomyślimy coś w rodzaju „Trzeba je podlać”. Tok kolejnych impulsów-poleceń każe sięgnąć naszej ręce po konewkę… Skoro więc to energia wędrująca przez nasze komórki nerwowe i wiąże się ona z materią, drogą dedukcji możemy uznać,
że informacja jest materią? Powstał tu paradoks, bowiem z codziennych doświadczeń nie wynika jakoby miała ona z materią cokolwiek wspólnego. Eo ipso pomiędzy informacją, a myślą musi być coś jeszcze, aby ta druga mogła przybrać właściwy sobie kształt. Z tego można wywnioskować, że Wehler myli się, utożsamiając informację z tym, czym jeszcze nie w pełni jest.
Zakładając hipotezę o tym, iż podstawę myśli stanowi informacja, za prawdziwą, trzeba rozpatrzyć również interpelację o to, jaką przyjmuje ona postać. Czy do jej określenia niezbędny jest język, czy też istnieją inne sposoby jej wyrażania? Hipoteza względności językowej Sapira-Whorfa głosi, iż język wpływa na postrzeganie przez nas przedmiotów.
Za przykład do zilustrowania tego sformułowania mogą posłużyć Eskimosi, którzy to, mając nieustanny kontakt ze śniegiem, w swoim języku posiadają znacznie więcej nazw śniegu, niż ludzie pochodzący z innych kręgów kulturowych.
Pogląd zdaje się również potwierdzać eksperyment przeprowadzony już w 1932 roku przez Carmichaela, Hogana i Waltera, polegający na przedstawieniu dwóm grupom uczestników tych samych rysunków (mogących mieć różną interpretację), lecz o zupełnie innych podpisach. Badani poproszeni o reprodukcję zmieniali pierwotny kontur tak,
aby pasował do słowa, które pod nim wcześniej przeczytali.
Czy jednak można całkowicie bazować na tym związku? Jak wobec tego myśli noworodek, który nie zna żadnego wyrazu? Czy nie może on przywołać wizualnego obrazu kobiety pochylonej nad łóżeczkiem i w ten swoisty sposób myśleć „mama”? Jean Piaget, znany z poświęcania w badaniach nad dziećmi, wysnuł stwierdzenie zaprzeczające niejako hipotezie względności językowej. Według niego w ciągu pierwszych dwóch lat życia dziecka przechodzi ono sześć faz rozwoju: od prostych odruchów fizycznych do wczesnego symbolizmu. Mniej więcej do ósmego miesiąca „myślenie równa się działaniu”, np.: zabawa grzechotką oznacza nie mniej, ni więcej to, że niemowlę o niej myśli. W późniejszych etapach pojawia się świadomość trwałości przedmiotów (istnienie ich, pomimo iż nie znajdują się w zasięgu wzroku). Stopniowo doświadczenie to przeradza się w dostrzeganie podobieństwa między przedmiotami – wspomniany już symbolizm. Niestety i ten pogląd został zakwestionowany przez psychologów eksperymentalnych – głównie z uwagi na nieścisłość, jaką jest nieuwzględnienie rozwoju w powiązaniu ze światem społecznym.
Myśl, czymkolwiek by nie była: zdaniem, obrazem, dźwiękiem, czy zapachem do swojego stworzenia albo raczej odtworzenia wymaga odpowiedniego budulca. Czerpie go z pamięci. Dlatego wszystko, co i jak myślimy zależy pośrednio od tego, co zdążyliśmy zakodować, czy tamto z kolei należycie przechowaliśmy i czy w odpowiednim momencie jesteśmy w stanie je odzyskać. Ciekawą właściwością pamięci długotrwałej jest tzw. model rozprzestrzeniającej się aktywacji, co oznacza, że przechowywane informacje są połączone
w ciągi, pozwalające na szybkie kompletowanie skojarzeń oraz na zachowanie ciągłości rozumowania.
Dowodem na to, jak ważnym fundamentem dla myśli jest magazyn informacji, może być chociażby ten tekst. Jego przeczytanie i zrozumienie byłoby niemożliwe, gdyby nasza pamięć nie skorzystała ze znajomości liter, sensu słów, a nawet osobistej wiedzy.
Reasumując człowiek jako zakładnik myśli, poprzez rozum czuje się wywyższony ponad inne zwierzęta, ale i osamotniony. To może tłumaczyć fakt powstania inteligentnej maszyny, o której – mimo iż przechowuje informacje – nie można powiedzieć, że myśli. I
tu człowiek ciągle prześciga, nawet własny twór, o ten nienazwany, niezbadany boski pierwiastek potrzebny do uczynienia z informacji myśl.

Martyna Franczuk

Akademia e-Sochaczew.pl
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gąsior 2005-10-15 00:00:00

    Martyna, to, co ostatnio powiedziałaś, to są ze wszechmiar słuszne uwagi. Niechcący wkroczylismy na kolejny niezwykle ważny obszar. Myślę, że problem leży jednak na nieco innej pałszczyźnie niż Ty i Paulina, jak mi się zdaje, próbujecie się z nim borykać. Jednak jak zwykle w takich sytuacjach (o takim stopniu trudności) muszę się trochę zastanowić. Bliskie jest mi ujęcie Kanta, choć ten zdaje się iść środkiem problemu. Tym niemniej potrzebuję trochę czasu, aby sformułowac jakąś zwięzłą myśl na ten temat.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    MuFka 2005-10-09 00:00:00

    Myśl jako wyraz wolnej woli człowieka zdaje się być czymś, czym może on swobodnie dysponować i to, w jakim stopniu jest to możliwe, zależy od siły tej woli. Z drugiej strony rzeczywiście myśl - chociażby jako proces przebiagający według "modelu przyrodniczego" - jest całkowicie zdeterminowana. Niespójna natura myśli sprawia, że nie wiemy dokładnie na ile jest ona "świadoma", a na ile pojawia się jakby pomimo nas. Niemniej jednak udział woli jest namacalny ;D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gąsior 2005-10-08 00:00:00

    Z braku czasu bardzo krótko. Miłe Panie. A co z wszelkimi determinizmami? Nie wierzycie w nie? Może tak jest, że niec co zorbimy, czy pomyslimy nie wyrywa się z ciągów przyczynowo-skutkowych? To jedno. Drugie, wariant pierwszego, może Bóg zdeterminował nasze wszystkie działania. Czy w takiej sytuacjio wolność byłaby do utrzymania.
    Inna sprawa. nawet odrzucając taki czy inny determinizm, jak myslicie, na ile naprawdę jesteśmy w stanie wpływac na nasze myśli. Dam przykład. Oto podoba mi się piękna kobieta. jest nie tylko piękna, ale także mądra. Nie mogę przestać o niej myśleć. Staram się myśleć o parówkach z musztardą czekających na stole, a tym, że mam robotę do zrobienia i jak to zawalę, to szef urwie mi głowę, a tu cały czas w głowie siedzi ta piękność. I co wtedy?
    A przykłady mogę mnożyć! Pozdrawiam!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości