Już jutro, 13 września, w Sochaczewskim Klubie Filmowym, o godz. 17.00 w Ostoi św. Dominika film meksykańskiego reżysera Pedro Gonzáleza-Rubio. Uznany za jeden z najciekawszych meksykańskich filmów 2009 roku, wyróżniony na warszawskim Planete Doc Review i prestiżowym festiwalu w Rotterdamie – „Nad morzem”.
„Nad morzem” to nastrojowy film – połączenie fabuły i dokumentu, łączy zalety poetyckiego kina przyrodniczego z kameralnym filmem obyczajowym.
Jorge (Jorge Machado) i Roberta (Roberta Palombini) od kilku lat żyją w separacji. Różni ich wszystko – odmienne światy, osobowości, zainteresowania i upodobania. On – z pochodzenia Meksykanin, o korzeniach Majów, ceni proste i skromne życie na łonie przyrody. Ona – Włoszka, woli wygodę, jaką zapewnia cywilizacja i miasto. Te dwa różne bieguny łączy już tylko jedno – pięcioletni syn Natan (Natan Machado Palombini), którym oboje dzielą się bez problemów, rywalizacji i kłótni.
Natan funkcjonuje w dwóch światach. Matka postanowiła zamieszkać z synem w Rzymie, ale nie ogranicza kontaktu z ojcem. Pewnego dnia Natan wyrusza z nim na otwarte morze – w podróż łodzią do unikalnej rafy koralowej Banco Chinchorro, drugiej co wielkości rafy koralowej na świecie, jednocześnie jednego z niewielu miejsc meksykańskiej części Karaibów, którego ekosystem pozostaje od wieków nienaruszony. Miejsca wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
„Nad morzem” zachwyca pięknem natury i relacji: człowieka z przyrodą i człowieka z człowiekiem, szczególnie zaś ojca z synem. Pozwala zrozumieć potencjał, jaki kryje w sobie świadome, dojrzałe i przemyślane rodzicielstwo, tu przede wszystkim ojcostwo. Ojciec uświadamia chłopcu jego korzenie, pokazuje mu świat do którego będzie miał utrudniony dostęp, przekazuje mu pozytywne wzorce, kształtuje ważne cechy, chłopiec zdobywa unikalne doświadczenie.
W filmie występują prawdziwi bohaterowie - Natan, Jorge i Rebeca są znajomymi reżysera, poznanymi podczas jego pobytu w Meksyku. Na ekranie zachowują prawdziwe imiona bowiem w filmie odgrywają samych siebie.
Obraz meksykańskiego reżysera zwraca uwagę na niebezpieczeństwa, jakie grożą zarówno niezwykłym miejscom, jak i niezwykłym ludziom.
Być może film pozwoli Wam odzyskać trochę pierwotnego zachwytu światem, który tracimy w procesie socjalizacji, odwołuje się bowiem do tkwiącej gdzieś głęboko w człowieku cywilizowanym tęsknocie za utraconym rajem.
Pedro Gonzalez-Rubio tworzył dokumenty. W „Nad morzem” widać jego dokumentalistyczne zacięcie: lubi zbliżenia, delektuje się drobiazgami, stawia na naturalność, a za ozdobniki służą mu wyłącznie piękne krajobrazy. Stosunkowo mało tu słów, ale gesty i obrazy mówią więcej niż słowa.
Obraz trwa 75 minut.
Wstęp wolny.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze