Jak bardzo potrzebny jest miejski monitoring, funkcjonujący od lata 2008 roku, pokazały wydarzenia z 22 maja. Około 22.40, na ławce przy dworcu PKP siedziało dwóch mężczyzn, do których dosiadło się dwóch innych, znacznie młodszych. Nawiązali krótką rozmowę. Drugi pan wstał z ławki i odszedł, zostawił kolegę z nowo poznanymi „przyjaciółmi”. W pewnej chwili jeden z osiłków obezwładnił mężczyznę, a drugi opróżniał mu kieszenie ze wszystkich wartościowych przedmiotów. Jak dokładnie widać na nagraniu, pierwszy ich łupem padł telefon komórkowy wyciągnięty z kurtki napadniętego. Najwyraźniej łup nie zadowolił sprawców napadu, gdyż na odchodnym obezwładniający wymierzył swej ofierze kilka ciosów w plecy i głowę. Kilka sekund później musiał uciekać z miejsca zdarzenia, gdyż zza budynku dworca wybiegli dwaj policjanci. Nie przewidział jednak, że drogę zagrodzi mu kilku innych funkcjonariuszy, w tym jeden w cywilu… System monitoringu miejskiego nigdzie nie wyeliminował przestępczości, nie zlikwidował wszystkich negatywnych zjawisk i zachowań. Monitoring jest po to, by działać prewencyjnie, a w razie zdarzenia – szybko powiadomić policję i bez trudu udowodnić sprawcom winę. W tym przypadku monitoring sprawdził się w 100%. Dwie kamery nagrały całe zdarzenie, dokładnie zarejestrowały twarze osiłków, operator natychmiast powiadomił policję, a ta - w niespełna 2 minuty od zawiadomienia - perfekcyjnie wypełniła swoje zadanie.
daw
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze