Trudno byłoby znaleźć miejsce, w którym dzieją się ważne historyczne wydarzenia, a w którym nie uczestniczą harcerze, także ci nasi, z Sochaczewa. Byli na Monte Cassino w 60. rocznicę bitwy, na podobnej uroczystości w Bolonii, na obchodach rocznicy Powstania Warszawskiego, a kilkanaście dni temu na otwarciu cmentarza Orląt we Lwowie. Wszędzie reprezentują nasz kraj, ale też pełnią ważne funkcje logistyczne, organizacyjne, porządkowe. „Wyjechaliśmy na Ukrainę na mocy porozumienia Kwatery Głównej ZHP z Ministerstwem Obrony Narodowej i Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa- opowiada komendant sochaczewskiego hufca ZHP Krzysztof Wasilewski. – Z Sochaczewa wyjechało 10 osób pod moją opieką, a ogółem harcerzy z różnych organizacji było około tysiąca. Najwięcej z ZHP, ale byli też Zawiszacy, przedstawiciele ZHR. W uroczystości uczestniczyli również ukraińscy harcerze i skauci”- dodaje komendant Wasilewski. Nie obyło się bez nieoczekiwanych, ale sympatycznych spotkań. We Lwowie gościł bowiem Honorowy Obywatel Sochaczewa, ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. Wśród przedstawicieli Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa znalazł się natomiast dyrektor sochaczewskiego muzeum, Maciej Wojewoda. Harcerze zostali zakwaterowani w domu kultury położonym blisko cmentarza. Opowiadają, że warunki były prawdziwie spartańskie: karimata, śpiwór i dwie umywalki do dyspozycji dla 50-osobowej grupy, w której się znajdowali. Dodatkowe problemy stwarzał brak wody. Lwów ma z nią poważne kłopoty. Woda dostarczana jest dwa razy dziennie przez dwie godziny. Nawet taka uroczystość i obecność zagranicznych gości nie wymusiła stałych dostaw. Harcerze przyzwyczajeni są jednak do trudnych warunków i nie narzekają. Zobaczyli Lwów, uczestniczyli w wielkim historycznym wydarzeniu i mieli do wykonania ważne zadania. Ja odpowiadałem za tzw. taras dolny cmentarza, poniżej miejsca dla vipów, tam, gdzie znajdują się mogiły i łuk triumfalny, a więc za największy teren. Do naszych zadań należało np. rozstawienie zniczy na blisko trzech tysiącach grobów. To zrobiliśmy zaraz po przyjeździe, a więc w czwartek, 23 czerwca. W piątek rano musieliśmy zapalić wszystkie te znicze. Otrzymaliśmy także do rozniesienia pięć tysięcy butelek wody. Podczas uroczystości, z uwagi na panujący upał, dowieziono jeszcze 3,5 tysiąca butelek. Na cmentarzu było około sześciu tysięcy ludzi, w tym dużo starszych osób, które były bardzo wdzięczne, że organizatorzy pomyśleli o wodzie” - opowiada Krzysztof Wasilewski. Trzeba dodać, że organizacją uroczystości zajmowała się strona polska, zabezpieczeniem od strony techniczno- logistycznej również. Woda, znicze, a nawet krzesła, przyjechały więc z Polski. Harcerze mieli np. sporo pracy z krzesłami, których przywieziono około 6 tys. W piątek rano trzeba je było rozpakować z folii i ustawić na terenie cmentarza. Msza święta i cała uroczystość trwały 2,5 godziny. Wiele osób, zwłaszcza starszych, nie wytrzymałoby tyle czasu na stojąco. Harcerze, a dokładnie ratownicy medyczni przydawali się także w przypadku zasłabnięć, czy problemów zdrowotnych uczestników. Jak mówi komendant hufca, zadań mieli wiele, także z utrzymaniem porządku podczas samej uroczystości. Byli właściwie jedyną służbą porządkową, nie było na cmentarzu policji, wojska, bo spowodowałoby to zapewne złe wrażenie. Dyskretnie wspomagali ich jedynie funkcjonowanie BOR-u, ale tylko w wyjątkowych sytuacjach. „Sprawa była bardzo delikatna, bo przecież do ostatniej chwili trwały spory o to, czy cmentarz powinien być otwarty - przypomina Krzysztof Wasilewski. – Należało dopilnować, aby nic nie zakłóciło uroczystości. Były bowiem poczynione daleko idące uzgodnienia między oboma państwami, jak ma przebiegać otwarcie cmentarza”. Pytany o samą uroczystość, komendant odpowiada, że mimo wielu obowiązków podczas ceremonii, głęboko przeżył to, co się wydarzyło. –„Obserwując prezydentów Polski i Ukrainy, miało się wrażenie, że oni naprawdę chcą pojednania, że przyszedł wreszcie czas, aby historia, która nas do tej pory dzieliła, zaczęła łączyć- mówi K. Wasilewski.- Uroczystość była niezwykle podniosła i wzruszająca, najpierw prezydenci przeszli przez cmentarz Łyczakowski, złożyli kwiaty pod pomnikiem poległych żołnierzy ukraińskich, później odbyła się msza święta na Cmentarzu Orląt i złożenie kwiatów przy polskim pomniku”- dodaje. Wydarzenie to relacjonowały media całego świata, a ukazująca się na miejscu „Gazeta Lwowska”, pismo Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej, w całości poświeciło mu wydanie specjalne. Jeden z artykułów kończy się cytatem: „Modlitwę w ciszy zmów bez słów. Za Cmentarz Orląt i za Lwów”. Jolanta Śmielak -Sosnowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze