Niecodzienny przebieg miała w ubiegłym tygodniu kajakarska wyprawa Sebastiana Figata na trasie Kijów – Berlin. Sochaczewianin wcześniej niż planował dopłynął Dnieprem i Prypecią do przejścia granicznego w Brześciu. Tu jednak w niewyjaśnionych na razie okolicznościach, nasz kajakarz został przez białoruską straż graniczną zatrzymany za rzekomą próbę nielegalnego przekroczenia granicy, i osadzony w areszcie, w którym spędził kilka dni. Potem okazało się, że postawiono mu również zarzut nielegalnego przekroczenia granicy ukraińsko-białoruskiej drogą wodną, którą powinien, zdaniem tamtejszych władz, przekroczyć przejściem granicznym. Po informacji o całym zajściu, jaką otrzymały władze Sochaczewa, wiceburmistrz Jerzy Żelichowski podjął rozmowy z polskim konsulatem w Brześciu. Pani konsul obiecała jak najszybszą pomoc. Tak też się stało, jednak zarzuty postawione naszemu kajakarzowi, wymagają rozpatrzenia ich przez prokuraturę, a ta, jak twierdzi konsul, ma na to 10 dni. Wygląda więc na to, że Sebastian Figat może spędzić w areszcie jeszcze kilka dni. Pocieszające jest to, że jest z nim kontakt przez konsulat i wiemy, że czuje się dobrze. Udało się też zapobiec konfiskacie sprzętu pływającego, co początkowo zamierzały uczynić służby graniczne Białorusi. Czy Sebastian popłynie dalej mimo straty czasu, na razie nie wiadomo. Jest teraz bowiem nieco podłamany całą tą sytuacją. Za tydzień poinformujemy dokładnie, co stało się na przejściu granicznym w Brześciu i jak zakończyła się cała sprawa.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
I w tym momencie powinniśmy głośno zaprotestować !!!
Ciekawe co debil Łukaszenka wymysli jeszcze??
Moze Lepper tam pojedzie i pomoze on jest w dobrych układach z tyranem..