Reklama

Nie chcemy pieców – kopciuchów

23/01/2018 08:57
Na terenie powiatu sochaczewskiego nie ma ani jednej stacji Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, która kontroluje jakość powietrza. Innymi słowy, nikt tak naprawdę nie wie, jak duże jest zanieczyszczenie powietrza w naszym regionie. Najbliższa stacja znajduje się w Żyrardowie. Wedle przepisów WIOŚ, ta stacja powinna być miarodajna, jeśli chodzi o badania jakości powietrza także u nas, ale czy to jest możliwe?

Charakterystyka obu miast jest przecież bardzo różna. Jak zatem Sochaczew powinien walczyć ze smogiem? Gdyby miasto chciało zakupić samodzielnie urządzenia do pomiaru, koszt instalacji jednego zestawu spełniającego normy Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska to wydatek około 100 000 zł. Dlaczego tak drogo? Chodzi o to, że taka stacja musi dokonywać pomiarów przy wykorzystaniu metod referencyjnych dopuszczonych przepisami prawa.

Niektórzy mieszkańcy naszego regionu, nie czekając za instalację urządzeń WIOŚ, sami kupują mierniki jakości powietrza. - Urządzenie kupiłem, by wiedzieć jak bardzo złe powietrze jest w okolicy. Sam opalam dom węglem, konkretnie ekogroszkiem. Dane z urządzenia są dla mnie bardzo pomocne - mówi pan Paweł, mieszkaniec Nowej Suchej. - Czujnik kosztuje około 600 zł. Z moich informacji wynika, że podobne urządzenia kupiło kilka samorządów w Polsce. Dla takiej gminy, jak Sochaczew to żaden koszt. Także instalacja w obiektach miejskich nie powinna być kosztowana. Zaś korzyści byłyby ogromne!

- Zakup tańszych urządzeń, które określają poziom stężenia pyłu w powietrzu, nie wykorzystujących metody referencyjnej, nie ma żadnego sensu. Miasto chce starać się jednak, by stację pomiarową postawił u nas WIOŚ. Wystosujemy w tej sprawie pismo – mówi Robert Małolepszy, rzecznik prasowy urzędu miasta.

Reklama

Sochaczew nie realizuje obecnie żadnego programu, w ramach którego mieszkańcy mogli otrzymać dofinansowanie do wymiany pieców na bardziej ekologiczne. Jak się jednak dowiedzieliśmy, w zeszłym roku taki program był ogłoszony przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie. Dlaczego miasto do niego nie przystąpiło?

- Program został ogłoszony w lutym, nabór wniosków miał trwać do września. Tymczasem zakończył się po zaledwie dwóch tygodniach. Nie mieliśmy szans przygotować dokumentacji i zebrać chętnych w tak krótkim czasie. Obecnie nie ma żadnego innego programu, do którego miasto mogłoby się zgłosić, ale jeśli tylko się pojawi, spróbujemy podjąć wyzwanie. Mamy już co najmniej 40 chętnych – mówi Robert Małolepszy.

Reklama

Jak się dowiedzieliśmy, przedstawiciele władz Sochaczewa 4 lutego wezmą udział w spotkaniu w urzędzie marszałkowskim, które ma dotyczyć między innymi gospodarki niskoemisyjnej.
- Jeśli pojawią się możliwości dofinansowania, burmistrz jest otwarty na aplikowanie do programu dotacji do wymiany pieców. Wszystko jednak zależy nie od nas, a od jednostek dzielących pieniądze na takie cele – dodał Robert Małolepszy.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    robbo2k 2018-01-30 11:38:17

    Jak pięknie  

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    robbo2k 2018-01-30 11:36:30

    Koniec dyskusji o spiskach i szczepionkach.  Prawa sa jasne  i sa ustawowe sposoby weryfikacji stanu dziecka przed szczepieniem zwłaszcza w pierwszej dobie.  Nalezy swiadomie korzystac z praw i pytać lekarzy a nie "szalone matki" z internetu. Wracając do smogu to dzieki silnym wiatrom mamy idealne  powietrze KORZYSTAC póki mozna

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    robbo2k 2018-01-30 11:29:09

    Spisek wszedzie spisek....  zamiast powielac bzdury ze stron dla fanów "płaskiej ziemi" Zasadniczo jestem za delgalizacja wszystkich stron "szalonych matek"  nie mjacych pojęcia o tiomersalu ....  które rtęc widziały... w termometrze w dzieciństwie.  Analogicznie jest z pozostałymi "sensacjami"  i spiskami.Rtęć w szczepionkachNa samą myśl o niej jeży się włos na głowie młodych matek. Czy faktycznie znajduje się w szczepionkach? Wielu rodziców nie daje się przekonać, że jest inaczej, mimo że substancja znajdująca się w mieszaninie immunizacyjnej to tiomersal-sól sodową kwasu etylortęciotiosalicylowego. Często mylona z metylortęcią, która faktycznie jest toksyczna dla ludzkiego organizmu, ale nie wchodzi w skład mieszaniny wakcynacyjnej. Czas półtrwania etylortęci w organizmie zamyka się poniżej tygodnia, jest aktywnie z niego, na bieżąco usuwany, nie kumuluje się. Co ciekawe szkodliwa metylortęć znajduje się w pokarmie szczególnie tuńczyku. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama