Reklama

Nie da się robić reformy bez pieniędzy

Urząd Miasta w Sochaczewie
25/12/2012 07:00

Ciągle nie mogę zrozumieć, czemu na przykład z wielu przedmiotów pewne fragmenty powtarza się i w szkole podstawowej, i w gimnazjum, i potem w liceum czy technikum. To przecież strata czasu i pieniędzy, gdy uczeń trzy razy musi się uczyć tego samego. Z kolei dziwną rzeczą wydaje się to, że na przykład historia kończy się gdzieś koło roku 1918 (...). 

 

Rozmowa z dyrektorem młodzieszyńskiego gimnazjum Dariuszem Kosińskim

Pańska szkoła znajduje się w tym samym budynku, co szkoła podstawowa. Jak układa się Państwu współpraca?

Reklama

- Rzeczywiście, sąsiadujemy przez strop. Gimnazjum jest piętro wyżej, więc nasi uczniowie z uczniami podstawówki na korytarzu się nie spotykają. Współpraca układa nam się bardzo dobrze a do niedawna nawet braliśmy wspólnie udział w programie unijnym, którego jako dyrektor jedynego w gminie gimnazjum, byłem koordynatorem. Współpracujemy również w inny sposób, bo w zasadzie prawie wszyscy uczniowie szóstych klas szkoły podstawowej trafiają później do mojej szkoły. Naturalną rzeczy koleją trafia do mnie również większość uczniów podstawówek z całej gminy. Współpracuję, więc z dyrektorką sąsiadującej szkoły oraz innych gminnych szkół podstawowych. Uczymy przecież te same, najpierw dzieci a później młodzież.

Gimnazjum jest dla młodzieży okresem przejściowym między dzieciństwem a szkołą średnią, z której wychodzą już, przynajmniej formalnie, jako dorośli ludzie. Ilu ma Pan teraz uczniów i gdzie po skończeniu szkoły trafiają?

Reklama

- Od września uczy się w szkole 197 uczniów. W tym roku stworzyliśmy trzy klasy pierwsze, do których uczęszcza 85 uczniów. Na razie radzimy sobie z niżem demograficznym i tak na marginesie mogę powiedzieć, że z powodu małej ilości uczniów nie musiałem w żaden sposób drastyczny ograniczać ilości nauczycieli, choć muszę dodać, że przyjęć do pracy też nie planuję (śmiech). Moi nauczyciele są zresztą wspaniali i ciągle się dokształcają. Mogą, więc prowadzić zajęcia nie tylko ze swojego koronnego przedmiotu, ale także często z kilku innych. To bardzo ułatwia nam pracę. Odbiegłem trochę od tematu, więc wróćmy do pytania. Moja młodzież po opuszczeniu szkoły w największym stopniu zasila sochaczewskie ZSRCKU, czyli popularnego Ogrodnika. Część z nich trafia oczywiście do innych szkół na przykład do Chopina czy też liceum i innych szkół w Wyszogrodzie, choć zdarzają się również przypadki uczniów kontynuujących naukę w Warszawie.

Jak doszło do tego, że został Pan dyrektorem szkoły?

Reklama

- Urodziłem się w okolicy, bo jestem z Sochaczewa, a dokładniej z Boryszewa. Tam chodziłem do szkoły podstawowej nr 2 i po skończeniu studiów, w niej również znalazłem pierwszą pracę. Reforma oświaty, która powołała do życia gimnazja w 1999 roku rzuciła mnie do Młodzieszyna. W 2007 roku wygrałem konkurs i od tego czasu jestem dyrektorem. Jestem z wykształcenia muzykiem i uczę muzyki. To bardzo fajna sprawa, bo dzięki stanowisku, które zajmuję, młodzież bardziej szanuje przedmiot, którego uczę. Tak niestety bywa przez nich trochę niedoceniany.

Wspomniał Pan o reformie oświaty. Co Pan o niej sądzi z perspektywy czasu, który minął?

Reklama

- Przede wszystkim nie należało zaczynać reformy, jeśli nie było na nią pieniędzy. W tej chwili szkołom ciągle ich brakuje. Po trosze pewnie przedstawiam w tym momencie stanowisko menedżera, którym przecież jestem, a każdy chciałby mieć jak najwięcej pieniędzy do wydania. Wiele spraw staje się wtedy dużo prostszych. Chcielibyśmy przecież by klasy były jak najmniejsze. Kontakt nauczyciela z uczniem jest wtedy dużo lepszy, ale właśnie brak pieniędzy powoduje, że w klasach powinno w tej chwili być około 25 osób lub nawet więcej. Co do samej reformy, to nie jest zła, choć nie wszystko jest w niej dobre. Ciągle nie mogę zrozumieć, czemu na przykład z wielu przedmiotów pewne fragmenty powtarza się i w szkole podstawowej, i w gimnazjum, i potem w liceum czy technikum. To przecież strata czasu i pieniędzy, gdy uczeń trzy razy musi się uczyć tego samego. Z kolei dziwną rzeczą wydaje się to, że na przykład historia kończy się gdzieś koło roku 1918. Uczniowie znają historię Piastów, ale niewiele wiedzą o tej naszej najnowszej, która jest przecież co najmniej równie ważna, jeśli nawet nie ważniejsza. Potem zdarzają się przypadki posłów, którzy nie potrafią pozycjonować w czasie najważniejszych wydarzeń z najnowszej historii Polski (śmiech). Nasza reforma wzięła dużo z francuskiego systemu oświaty. Szkoda, że decydenci bardziej nie kierowali się naszymi, polskimi doświadczeniami. Szkoda też, że ograniczane są przedmioty artystyczne, czyli muzyka i plastyka. Przez ciągły brak pieniędzy, biedne szkoły w biednych gminach, nie mają szans na skorzystanie z unijnych funduszy, które w zasadzie wszystkie wymagają pewnego wkładu własnego. W pewien sposób zepsuto też księgarstwo. Ceny podręczników (komplet książek kosztuje na przykład 300 - 350 zł), które na dokładkę rzadko nadają się do późniejszej odsprzedaży (ćwiczenia drukowane są razem z podręcznikiem), dla wielu rodzin są zaporowe. Rząd nie za bardzo chce pomagać oświacie i wszystkie poważniejsze problemy spycha na samorządy.

Co dzieje się w szkole poza normalnymi lekcjami?

Reklama

- Nasze szkoły, to akurat jeden z przykładów współpracy naszego gimnazjum z podstawówką, wspólnie wydają gazetkę pod nazwą Styk czyli co w szkole piszczy. Opiekują się nią polonistki z obu szkół Agnieszka Woźniak i Alicja Dąbrowska-Wlazło. Gimnazjaliści, wydają też pod opieką naszego historyka Marka Orzechowskiego, gazetkę historyczną pt. Młodziesz. Tak, tak, to nie jest błąd ortograficzny. Młodziesz to podobno nazwisko założyciela Młodzieszyna. Marek jest zresztą pasjonatem historii, współpracuje na co dzień z IPN-em, toteż w gazetce pojawiają się artykuły oparte o ich materiały. 13 grudnia zapaliliśmy światełko w rocznicę stanu wojennego. Gdyby nie to, być może nasza młodzież o stanie wojennym niewiele by wiedziała, bo przecież historia o tym nie uczy. W gminie jest duże zapotrzebowanie na pomoc społeczną, toteż nasi uczniowie zajmują się również wolontariatem. Robią na święta paczki i pomagają potrzebującym. Działa prowadzony przeze mnie chór szkolny. Na razie dziecięcy, ale mam w stosunku do niego wielkie plany. Będziemy chcieli szerzej wykorzystać salę gimnastyczną, która powstała w Janowie. Doskonale nadaje się do tego celu, bo za sprawą naszej Pani Wójt ma wspaniałą akustykę. Pani Joanna pomyślała o tym już na etapie projektowania i do projektu przyłożył rękę również akustyk. Nasza sala gimnastyczna, a właściwie jej podłoga, w lecie przejdzie remont. Zostanie wycyklinowana i polakierowana nietoksycznymi lakierami zapewniającymi odpowiednią przyczepność. Pod względem sportu jesteśmy w powiecie szkołą wiodącą, szczególnie jeśli chodzi o biegi przełajowe i siatkówkę (mamy w okolicy tereny leśne świetnie nadające się do biegania a nasza sala gimnastyczna ma wymiarowe boisko do siatkówki). Osiągamy dobre wyniki w zawodach powiatowych i wyżej, a nasz uczeń zdobył III miejsce w pchnięciu kulą na mistrzostwach Polski, w swojej kategorii wiekowej. Nasz uczeń, Bartek Łapczyński, brał udział w wojewódzkich etapach olimpiad chemicznej i historycznej, a kilka lat temu nasza uczennica osiągnęła ten sam poziom w olimpiadzie polonistycznej. Dodam jeszcze, że nasz zespół wokalny zdobył w Płocku I miejsce na festiwalu piosenki religijnej oraz II miejsce w tegorocznym konkursie Sanepidu. Nasi uczniowie zajęli także I i II miejsce w konkursie dla młodych dziennikarzy organizowanym przez Ziemię Sochaczewską.

Co zmieniłby Pan w szkole gdyby to od Pana zależało?

Reklama

- Moim marzeniem jest szkoła bezklasowa, gdzie do zaliczenia pewnego etapu, potrzebne jest zdobycie określonej sumy wiedzy. Uczniowie, z pewnych przedmiotów musieliby zaliczyć pewne minimum, podczas gdy w tych ulubionych przez siebie, zdobywaliby wiedzę rozszerzoną, wybiegającą znacznie ponad obecny program. W tej chwili staramy się wprowadzić choć namiastkę takiego systemu. Uczniowie na zajęciach WF-u i zajęciach artystycznych mają możliwości wyboru ścieżki edukacyjnej np. na zajeciach artystycznych w tym roku mieli do wyboru muzykę i plastykę lub zajęcia teatralne , a w latach poprzednich również zajęcia modelarskie które odbywają się w ponadklasowych  zespołach. Szkoła powinna bardziej dbać o czas wolny uczniów którzy mogliby po lekcjach zajmować się sportem lub na przykład doświadczeniami w laboratoriach (trzeba by takie laboratoria, oczywiście pod opieką nauczycieli, stworzyć). Nie wspominam też, bo to powinno być oczywiste o wyposażeniu klas (choć te uległo dużemu polepszeniu dzięki staraniom nauczycieli i przy pomocy gminy Młodzieszyn poprzez program wsparcia zajęć dodatkowych współfinansowany przez unię europejską w którym na pomoce dydaktyczne otrzymaliśmy dużą sumę środków pieniężnych ( ok. 200000 tys. zł). W tej chwili tylko w jednej z klas mamy tablicę interaktywną, choć ideałem byłoby gdyby była w każdej. Dobrze chociaż, że dzięki szczodrobliwości Raiffaisen Bank dostaliśmy 10 komputerów, co powoduje że każde dziecko może pracować przy własnym stanowisku. Wprowadzamy też, i to już niedługo, dzienniki komputerowe. Każdy rodzic będzie mógł do nich zajrzeć, i to nawet z domu za pośrednictwem internetu. Na szczęście, dzięki nowelizacji przepisów, nie będziemy już musieli dodatkowo prowadzić wersji papierowej. Niestety większość tych życzeń wymaga pieniędzy, czyli wracamy do tego co stoi na przeszkodzie reformy oświaty.

Gwiazdka już niedługo. Mam nadzieję, że Mikołaj zrealizuje chociaż część Pańskich życzeń. Dziękuję za rozmowę.

Reklama

Piotr Gadziński Echo Powiatu

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama