Reklama

Nie dla każdego chorego

04/11/2010 07:23
Byłam niedawno świadkiem pewnego zdarzenia, niepokojącego z kilku powodów. Do szpitala weszła, wspierając się na dwojgu bliskich sobie osób, dość młoda kobieta. Słaniała się z bólu. Była sobota, koło osiemnastej. Bliscy pomału przeprowadzili kobietę przez cały szpital na tył, tam gdzie swoje gabinety ma Szpitalny Oddział Ratunkowy. Po kilku – kilkunastu minutach ujrzałam ich ponownie, wracali tą samą drogą. Zbolała kobieta już prawie nie ruszała nogami. Przytrzymująca ją starsza od niej kobieta zdenerwowanym głosem informowała kogoś przez telefon komórkowy, że „matka nam umiera”, że nikt jej tu nie pomógł, że odesłali ich do szpitala do Grodziska Mazowieckiego. Powiem szczerze, że i mnie to oburzyło. Pomyślałam o tym, że może gdyby wezwali karetkę, zamiast przyjeżdżać na własną rękę, nikt by ich nie odesłał, że zostałaby zawieziona do tego Grodziska.

Mimo że niewiele wiem o całej sytuacji, nie wiem, co wydarzyło się w gabinetach SOR-u, czy kobietę widział jakiś lekarz, czy została jej udzielona jakakolwiek pomoc, na jakiej podstawie odesłano ją do Grodziska, jak dalej potoczyły się jej losy, sprawa nie dawała mi spokoju. Postanowiłam zadzwonić do szefa sochaczewskiego oddziału ratunkowego Pawła Piątkiewicza przede wszystkim po to, by zapytać, jak to jest z tym odsyłaniem do innego szpitala. Opowiedziałam P. Piątkiewiczowi o sobotnim zdarzeniu, ale – jak przypuszczałam – z uwagi na skąpość moich informacji doktor nie mógł odnieść się do tego konkretnego przypadku. Mógł jedynie snuć przypuszczenia, ale i one rzucają światło na pewne -niezawinione ze strony personelu - ograniczenia sochaczewskiego i szpitala, i pogotowia.

Paweł Piątkiewicz przypuszcza, że kobieta mogła mieć schorzenie urologiczne (układu moczowo-płciowego) i że nie stwierdzono u niej stanu zagrożenia życia – to uzasadniałoby odesłanie jej do Grodziska Mazowieckiego, gdyż, jak wyjaśnił mi mój rozmówca, sochaczewski szpital nie ma urologa, więc pacjenci ze schorzeniami na tym tle odsyłani są tam, gdzie specjalistyczna pomoc będzie im udzielona. Zapytałam, czy gdyby wezwała karetkę, zawieziono by ją pod opieką medyczną do Grodziska. Paweł Piątkiewicz wyjaśnił mi, że prawdopodobnie nie. - Naszemu zespołowi ratownictwa medycznego nie można opuszczać rejonu. Takie są przepisy. Jedynie w ciężkich stanach urazu czaszkowo-mózgowego przewozimy pacjentów do specjalistycznych oddziałów poza rejonem, najczęściej do Warszawy – wyjaśnił mi. Możemy więc przypuszczać, że gdyby kobieta wezwała karetkę, ta przywiozłaby ją do sochaczewskiego szpitala, a tu poproszono by jej rodzinę – oczywiście nadal zakładając, że znajdowała się w stanie, który nie zagrażał jej życiu – o zawiezienie do specjalistycznego oddziału w grodziskim szpitalu (albo poproszono by ją o to bez przywożenia do szpitala, bezpośrednio z domu).
Dodajmy, że sochaczewski SOR jest w posiadaniu karetki transportowej, ale tę z uwagi na liczbę pacjentów i zachorowań wykorzystuje się ją wyłącznie w uzasadnionych przypadkach.

Fakt, że nie każdy chory może liczyć na specjalistyczną pomoc w naszym szpitalu, to oczywiście nienajlepsza informacja. A wyjaśnijmy też, że nasza placówka nie ma na przykład chirurga dziecięcego. Dodatkowo ograniczenia ma sam miejscowy SOR, wynikają one z niedostatecznego wyposażenia. Oddział dysponuje zaledwie trzema karetkami: jedną specjalistyczną i dwiema podstawowymi. A wyjazdów do chorych mają około 20 w ciągu doby (w tym niestety większość nieuzasadnionych). Rejon sochaczewski jest niemały, na 62 kilometry długi, tymczasem SOR ma obowiązek dojechać do chorego w 20 minut. Z tego powodu jedna z karetek stacjonuje na stałe w Iłowie.

Dlatego Paweł Piątkiewcz kończy naszą rozmowę apelem o kilkakrotne zastanowienie się przed wezwaniem karetki, bo nieuzasadnione wyjazdy narażają innych mieszkańców powiatu na utratę nawet życia. Jakoś dają radę, ale sam Paweł Pietkiewicz przyznaje, że żyjemy w stanie permanentnego zagrożenia, że przy większej liczbie wypadków i cięższych zachorowań musimy się liczyć z tym, że nie do każdego chorego karetka przyjedzie na czas. Dlatego warto rozważyć, czy zamiast wzywać karetkę nie możemy na własną rękę przyjechać do szpitala, by skorzystać z dziennej lub funkcjonującej tu Nocnej Pomocy Lekarskiej – choć ta, jak się okazuje, również posiada konkretne ograniczenia.
Sytuację utrudniają dodatkowo nasze ludzkie słabości, emocje i troska. To zrozumiałe, że czasami trudno ocenić, czy nasz bliski jest na tyle chory, że wezwanie karetki będzie uzasadnione, czasami rodziny nie dysponują samochodem, a widzą, że choremu natychmiast potrzebna jest pomoc, nawet, jeśli nie jest to stan zagrożenia życia. Zrozumiałe jest też, dlaczego w sytuacji, jak ta sobotnia, opisana przeze mnie, czujemy osamotnienie, rozgoryczenie i strach. W końcu mamy duży szpital, a nam każą zawieźć chorego gdzie indziej...

Uświadomienie powyższych ograniczeń, stanu zagrożenia, nawet jeśli nieco uczy rozsądku, na pewno nie przynosi żadnej ulgi, wręcz przeciwnie. Poprawa kondycji polskiej służby zdrowia wymaga zmian systemowych, odgórnych – to temat na inny artykuł. Ten zakończmy wyrażeniem nadziei, że cierpiąca kobieta, którą widziałam w sobotę, uzyskała w Grodzisku czy gdziekolwiek medyczną pomoc, że doszła do zdrowia.

figa

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    dreptak 2010-11-07 21:57:34

    Ado55 wyhamuj. Rozumiem, że koniecznie chcesz dołożyć Osieckiemu, ale zrozum, że opisana sytuacja ma swe źródło w systemie na który ani Ty, ani ja, ani Osiecki nie mamy wpływu. Te decyzje zapadają w NFZ i ministerstwie zdrowia. EVE opisuje podobną sytuację w Grodzisku, tak jest w całej Polsce. Powtórzę jeszcze raz - SYSTEM.  Pozdrawiam.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ada55 2010-11-07 20:34:19

    Szanowny drepataku szpital powiatowy to jedno z największych zadań powiatu i nie można rozdzielać nakładów czynionych na szpital od jakości usług świadczonych przez  tenże szpital, pytam po co czynić nakłady i naciągać podatnika na koszty skoro  podatnik (ja i ty i inni), płacąc od swoich  ciężko zarobionych pieniędzy podatki i składki, zostaje odesłany z kwitkiem!!! Zasługa pana starosty funta kłaków warta, po co nam taki sukces? Nie można inwestować w coś co nie spełnia standardów, jak płacę to wymagam od dyraektora, lekarzy, personelu, obsługi. Widać pacjent wymagać nie może, ale pan starosta powinien albo przynajmniej nie powinien się chwalić swoimi zasługami w tej kwestii bo to raczej śmieszy, tylko ten śmiech jest przez łzy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    dreptak 2010-11-07 11:51:30

    wpis o szpitalu Osieckiego też czytałem, ale zrozumiałem z niego coś innego niż ada55. Nie znalazłem tam wzmianki, że Osiecki ma sukcesy w leczeniu ludzi. Chodzi o wyciągnięcie szpitala z wielomilionowych długów a to jest faktem w przeciwnym razie szpitala już by pewnie nie było. To o czym piszecie to problemy systemu ochrony zdrowia, a więc decyzji na samej górze i problem ludzki, czyli lekarzy co są bardziej urzędnikami niż lekarzami. Ja na takie sytuacje jak opisana wyżej  a też ich trochę miałem mam swój sposób. Proszę lekarza żeby to wszystko co mówi mi napisał. Najpierw się migają nawet potrafią krzyczeć, ale jak mówię, że nie wyjdę to wszystko załatwiają tak jak trzeba. Spróbujcie to działa.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości