Reklama

Niepewna przyszłość Wodociągowej

05/03/2012 07:14
W sporze o śmieci w Chodakowie wyraźnie widać pojedynek władz miasta i powiatu - wielu nie bez podstaw dostrzega w nim wymiar polityczny, wyborczy. Zdecydowanie widać tu też mieszkańców dzielnicy, którzy, angażując się lub nie w pojedynek burmistrza i starosty, przede wszystkim mówią dobitne „nie” śmieciom w otoczeniu swoich domów. Od kilku dni coraz wyraźniej też zaczyna wyłaniać się czwarta strona sporu – firmy, które zainwestowały niemałe pieniądze w swoją działalność, które zatrudniają ludzi, twierdzą, że nikomu nie szkodzą i chcą walczyć o swoją przyszłość.


Pisaliśmy już szerzej o stanowisku starostwa i miasta w tej sprawie, przedstawialiśmy argumenty protestujących mieszkańców Chodakowa: czytaj tutaj. Dziś chcemy przyjrzeć się racjom firm.

Przez lata sporna dziś ziemia na Wodociągowej służyła jako składowisko odpadów produkcyjnych z Chemitexu. Kiedy chodakowskie zakłady upadły, władze miasta stanęły przed koniecznością zaplanowania przyszłości dla sporej działki, licząc się z zalegającymi tam odpadami i z zaniżoną tym faktem wartością ziemi.

W dużej mierze w oparciu o ten fakt, w uchwalonym 10 lat temu miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego rada miasta zgodziła się dopuścić na Wodociągowej działalność usługowo-produkcyjną i z zakresu utylizacji odpadów stałych. Mankamentem działki od początku był brak porządnej drogi dojazdowej do ulicy Wyszogrodzkiej. Ulica Wodociągowa nie jest w stanie udźwignąć większego natężenia ruchu.

Plan zagospodarowania przestrzennego umożliwił miastu podział ziemi i sprzedaż części działek na drodze przetargu, za największą z nich, 8-hektarową, do sochaczewskiego budżetu wpłynęło 1,8 miliona złotych. Prywatne firmy, które nabyły ziemię lub ją wydzierżawiły od nowych właścicieli, rozpoczęły przygotowania do inwestycji, w zgodzie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego.

Tak powstał projekt utworzenia kompostowni na jednej z działek przy Wodociągowej. Zrealizować go chce firma EPIH. To siostra działającej od 2009 roku w Chodakowie firmy ZEBRA, piszemy siostra, bo właściciel obu firm jest ten sam.

ZEBRA prowadzi na terenie byłego Chemitexu przesypownię odpadów komunalnych – zbieranych od mieszkańców Sochaczewa. W wyniku zmiany przepisów stanęła przed koniecznością uruchomienia służącej ochronie środowiska kompostowni.

– Przez dwa lata szukaliśmy i najlepszego, najbardziej ekologicznego rozwiązania, i dobrego miejsca pod uruchomienie kompostowni. Po analizie najnowocześniejszych i najbardziej przyjaznych naturze, a przy tym nieuciążliwych technologii wybraliśmy tworzenie kompostu przez mikroorganizmy w szczelnych, długich rękawach foliowych. Takie kompostownie są szczególnie popularne w Wielkiej Brytanii i Szwecji – mówi Hubert Cytowski z firmy ZEBRA.

Dalszy ciąg zdarzeń opinia publiczna zna, bo media lokalne, my również, opisują je od ponad miesiąca. EPIH, bo to ona miała się zająć budową i prowadzeniem kompostowni, zgodnie z prawem zwróciła się z wnioskiem o pozwolenie do starostwa powiatowego w Sochaczewie. Starosta, zgodnie z prawem, wystąpił z wnioskiem o opinię do burmistrza miasta. Burmistrz wydał opinię pozytywną, cytując zgodność działalności z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Starosta opinii nie uznał i nie zgodził się na utworzenie kompostowni na Wodociągowej., m. in. powołując się na argument dużego zagrożenia wycieku szkodliwych substancji do gleby i Bzury. Firma EPIH złożyła dowołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.

W tle odmowy starosty były już protesty mieszkańców Chodakowa. To one również stały się powodem złożenia obietnicy przez burmistrza Piotra Osieckiego, że zaproponuje radnym miasta uchwałę o przystąpieniu do zmiany planu zagospodarowania przestrzennego na taką, która wyeliminuje działalność ze sfery gospodarki odpadami na Wodociągowej.

Na ostatniej sesji 29 lutego obietnica została spełniona, radni niemal jednomyślnie (przy jednym głosie wstrzymującym się) poparli uchwałę, wcześniej wysłuchawszy głosu obecnych na sesji mieszkańców i – po raz pierwszy przed tak szerokim audytorium – głosu ZEBRY i EPIH-u.

Argumenty za pozostawieniem planu zagospodarowania przestrzennego w obecnym kształcie w imieniu wspomnianych firm wymienił Michał Paca. Podkreślił kilka spraw. Przede wszystkim, jak przekonywał, złą renomę ZEBRZE robi firma znacznie dłużej odbierająca sochaczewskie odpady komunalne, również posiadająca przesypownię na terenie byłego Chemitexu.

- Nasze śmieci nie zalegają na otwartym terenie. Wszystko odbywa się w zamkniętych, wyremontowanych, nowoczesnych pomieszczeniach. Samochody czyszczone są w hermetycznych myjniach zgodnie z przepisami. Spełniamy normy unijne, które wejdą w życie dopiero za trzy lata - mówił M. Paca. I na dowód pokazywał zdjęcia.

ZEBRA posiada obecnie 4500 klientów, z czego 2700 stanowią sochaczewskie gospodarstwa. Jej ważnym atutem ma być konkurencyjność cenowa (15 złotych za pojemnik). Jak podczas wystąpienia na sesji twierdził Michała Paca, sochaczewski ZGM, korzystając z usług ZEBRY, zaoszczędził w trzy lata 1,6 miliona złotych. Firma zatrudnia dziś 40 osób, w większości są to sochaczewianie. Niedawno uruchomiła nowoczesną linię i halę sortowni.

Reprezentant firm zapewniał też, że planowana na Wodociągowej kompostownia ma być i bezpieczna, i nieuciążliwa dla mieszkańców. - Te rękawy są całkowicie szczelne. Proszę sobie wyobrazić worki budowlane, wykorzystywane do przechowywanie gruzu, folia rękawów jest sześciokrotnie grubsza. Oczywiście gazy złowonne mogą się wydzielać, ale po to są te mikroorganizmy, by je minimalizować - mówił, pokazując na zdjęciach, że kompostownia zlokalizowana miałaby być w ok. 450-metrowym oddaleniu od domostw, oddzielona laskiem. Dodał, że do kompostowni dojeżdżałyby najwyżej dwa ciężkie samochody na dobę.

Dla obecnych na sesji mieszkańców jednak stop śmieciom w Chodakowie jest bezdyskusyjne. Zmiana planu zagospodarowania, do której przystąpiono, może – przynajmniej w przypadku Wodociągowej – taki znak stop postawić. Może, ale co się wydarzy, trudno przesądzać. Jak powiedział na sesji radny Edward Stasiak: - Procedura potrwa około 12 miesięcy. Dziś otwieramy tylko furtkę do debaty nad tym problemem.

Bo, że problem jest, nie ulega wątpliwości. Jak powiedział podczas sesji naczelnik Wydziału Gospodarki Przestrzennej i Architektury UM Tadeusz Krysiak, poza korzystnym społecznie wyjściem naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców Chodakowa, zmiana planu może też zrodzić skutki negatywne, jak (między innymi) uzasadnione roszczenia odszkodowawcze prywatnych właścicieli działek na Wodociągowej.

Mieszkańcy chcą, by na Wodociągowej zgodnie ze zmienionym planem powstało osiedle domów jednorodzinnych, ewentualnie lekkie usługi (taką wolę wyrazili w piśmie do UM). Naczelnik Krysiak wyjaśnił, że z uwagi na charakter ziemi (zalegające odpady z Chemitexu), konieczność jej rekultywacji, jest to w zasadzie niemożliwe.

Podobnie jak Wodociągowej, również przyszłość działek przy ul. Chemicznej (były Chemitex), pozostaje niepewna, tym bardziej, że teren ten nie posiada miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (ten jest w trakcie opracowywania).

Jak wiemy, działają tu trzy firmy „śmieciowe” i tego zmienić nie można (każda ma zezwolenie czasowe, najdłuższe sięga 2018 roku). Burmistrz Osiecki obiecał, że żadna z nich, zgodnie z nowym planem, nie będzie miała możliwości powiększenia powierzchniowego swojej działalności.

W odpowiedzi firmy przytaczają kolejne opozycyjne argumenty. ZEBRA ma kontrahenta, gotowego wejść na teren Chemitexu z produkcją pelletu wytwarzanego ze sprasowanych pod wysokim ciśnieniem odpadów drzewnych: trocin, wiórów, zrębków. To i ekologia, i społeczny pożytek, i nowe miejsca pracy. Terplast z kolei, który zatrudnia na terenie byłych zakładów około 100 osób, planuje inwestycję w odzysk odpadów poprodukcyjnych powstających podczas produkcji sznurka. Jak twierdzi właściciel, niekorzystny plan może mu nie tylko uniemożliwić przedsięwzięcie, ale i zmusić do przeniesienia całej produkcji z Chodakowa do Sieradza, gdzie już prowadzi działalność.

figa
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kapucynek 2012-03-05 20:43:05

    Fakt - najciekawsze sformulowanie tego atrykułu to szok - "....... Jak podczas wystąpienia na sesji twierdził Michała Paca, sochaczewski ZGM, korzystając z usług ZEBRY, zaoszczędził w trzy lata 1,6 miliona złotych. Firma zatrudnia dziś 40 osób, w większości są to sochaczewianie. Niedawno uruchomiła nowoczesną linię i halę sortowni".                                                                   Pytanko , to jakim cudem sochaczewski ZGM  w 4 lata ze 160 tyś złotych na minusie wygenerował ponad milionowy minus ? pomimo dotacji z UM w wysokości 300 tyś zł, prawdopodobnie w 2011 roku. Ktoś nas mieszkańców chyba wprowadza w błąd.Ja bym wolał by to miasto odbierało śmieci i zajmowało sie ich dalszą przeróbką/pbróbką i zabiegało o własne wysypisko, a nie prywaciaż. Gdyby było to nieopłacalne to nikt , a w szczególności prywatne firmy nie zajmowały by sie tym. Ale nie ma to jak oddać publiczne podatki prywatnej firmie w formie oplaty za usluge na rzecz miasta , wcześniej świadomie latami niszcząc miejski zaklad!  Moze czas powiadomić CBA?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama