Wiosna przyszła szybciej niż się można było spodziewać i stadka najmłodszych wybiegły na podwórka. Mizerne, sochaczewskie podwórka. O tym, że nie ma gdzie pójść na spacer już pisałam. A dziś będzie o tym, że nie ma gdzie się bawić.
- A Ogródek Jordanowski?! – mógłby ktoś zakrzyknąć. Chwila, moment, jakby ktoś chciał rzucać krzesłem, to niech zdejmę okulary. Otóż tak jak jedna jaskółka wiosny nie czyni, tak jeden Jordanek nie robi z miasta Sochaczew miasta przyjaznego dzieciom. Ja nie mówię, że nie jest fajny. Bywam tam często, pan dziedzic i panna dziedziczka piszczą z radości, gdy się tam wybieramy. Ale jak mnie sytuacja przymusza, by pójść tam na przykład w lipcu, to klnę na czym świat stoi. Ja się pytam, gdzie są drzewa? Gdzie jest cień? To raz. Dwa. Generalnie ponieważ to jedyne miejsce tego kalibru u nas, bywa często tak oblężone, że nie ma gdzie przysłowiowej szpilki wetknąć, nie mówiąc o znalezieniu wolnej ławki. Znaczy się jest zapotrzebowanie. To dobrze, ale aż się prosi o podobny plac w innej części miasta..
Teraz powinien akapit o tych innych częściach miasta, ale nie bardzo mam na niego pomysł, bo zwyczajnie nie ma o czym pisać. Ktoś gdzieś uznał, że najlepiej będzie wymienić place zabaw na sklepy i parkingi. Po co się gówniarze będą pałętać i pod oknami wrzeszczeć? Niech w domu siedzą.
Zrobiłam rundę po mieście wypatrując placów zabaw i rezultaty tej wycieczki są opłakane. Szanowni prezesi spółdzielni mieszkaniowych, ja się pytam, gdzie mają się bawić dzieciaki na Trojanowie? Przy ulicy Targowej stoi jedna jedyna zardzewiałą zjeżdżalnia, moim zdaniem nie spełniająca żadnych norm bezpieczeństwa i pamiętająca czasy mojego dzieciństwa. A na Wojska Polskiego? W środku osiedla jest coś, co wygląda jak żenujący składzik radzieckiego kosmonauty – metalowe huśtawki, które powinny być eksponatami w Gwiezdnym Miasteczku pod Moskwą, nieogrodzona piaskownica (konia z rzędem temu, kto powie, kiedy ostatni raz wymieniano tam piasek), smutne koniki. Ani jednego drzewa. (Znowu!). Dalej – bloki przy Żeromskiego. Pamiętam z czasów podstawówki tabliczki, na których napisane było jak wół „Zakaz gry w piłkę! Nie deptać trawników!”. I co? Teraz trawniki przerobione na parkingi i to już nikomu nie przeszkadza? Trzydzieści samochodów pod oknami jest lepsze niż mecz piłki nożnej w wykonaniu dzieci sąsiadów? Gratuluję.
To jest niestety sochaczewski standard. Brak placów zabaw albo place a la późny Gierek. Szkoda. Co prawda roi mi się w głowie plac zabaw taki jak ze studia architektonicznego Tezuka Architects z Japonii, ale chyba raczej powinnam czachę pod zimna wodę włożyć czym prędzej. Bo może mi się na bezdrzewnym Jordanku za bardzo przegrzała.
P.S. Na koniec dzięki składam Panu Marsowi i panu Snickersowi za Ogródek Jordanowski. Bo to tylko dzięki nim cokolwiek w ogóle jest.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dokładnie. Wszyscy się strasznie dziwią, że dzieci nie bawią na podwórku. Gdzie się maja, do diaska, bawić???
No niestety z placów zabaw tych osiedlowych, tych które kiedyś nam służyły pozostało niewiele. Przy bloku w którym się wychowałam z placu zabaw została tylko piaskownica, która i tak była przesunięta żeby zrobić parking. Cała reszta zniknęła. A przy bloku w którym obecnie mieszkam z trawników lokatorzy zrobili sobie parking. Ostatnio naliczyłam ponad 50 samochodów, no bo po co zieleń? Nie ma tak jak kiedyś, że brało się pod pachę lalki i koc i szło się na trawnik a mama zawsze miała na oku swoje dzieci a teraz...? Przykro mi, że moje dzieci nie doświadczą tego co ja w dzieciństwie a jedyną ich rozrywką jest właśnie Ogródek Jordanowski, który też wg mnie pozostawia dużo do życzenia.
a ja pamietam czasy gdy my , rodzice z osiedla przy Mickiewcza , składalismy się sami na piasek do piaskownicy , dbaliśmy o " bujawki " - bo tak naprawdę to nie był żaden plac zabaw ....a teraz po wielu latach są kolorowe , bezpieczne huśtawki , placyk jest ogrodzony , sprzątany , są kosze na śmieci .Cieszę się bo kiedyś może skorzystają moje wnuki ...
Wespi - olać trollowanie. :-) Każdy sensowny komentarz, opina, polemika - na wagę złota. Dzięki i zapraszam.
chodaków ma jeszcze w miarę przyzwoity plac zabaw aczkolwiek też pozostawia wiele do życzenia
Nie ma placów zabaw, nie ma zieleni, nie ma zabytków - ale to jest niestety wypadkowa myślenia przeciętnego sochaczewskiego mieszkańca/wyborcy/decydenta - najważniejsze są pożerające wszystko parkingi dla samochodów. Wszystko wyciąć, zburzyć dla kolejnego parkingu. Na świecie wszystko idzie w drugą stronę, tam rewitalizuje się przestrzeń publiczną, tam "zaprasza" się pieszego na spacer - u nas (a Sochaczew to swoista soczewka kraju) w drugą stronę: kolejny park (pl Armii Ludowej) jest pożerany przez zatoczki, słyszałem, że pl. Kościuszki też się szykuje "pod nóż" i będzie można pod samym kościołem parkować - jeszcze więcej, jeszcze bardziej, jeszcze dalej. Tylko gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla nas, dla ludzi? A potem słychać tylko, że Socho to dziura. Pewnie. Dziura.
P.S. Postanowiłem nie pisać już tutaj aby nie karmić wszelkiej maści trolli - ale widząc Twą syzyfową pracę, by "odtrolować" choć trochę ten portal, pozwolę sobie czasami coś skomentować ;) Pzdr
też uważam, że jest za mało ciekawych miejsc dla naszych pociech ,a na dodatek na trawnikach miedzy blokami to jest więcej kupek piesków niż kwiatków czy krzewów więc często nie korzystamy z tej jedynej huśtawki która znajduje się pod blokiem, by idąc do niej nie wdepnąć w to coś :-(
Dokładnie, kolejny trafny artykuł. Ok jest Joradanek, ale co z ludźmi którzy mieszkają gdzieś w dalszej części miasta? Wtedy wyjście na plac zabaw to cała wyprawa, nie raz samochodem... paranoja. U nas na osiedlu po pięknym placu, który pamiętam z dzieciństwa nie ma już śladu. Najpierw wycieli w pień huśtawki i karuzele (bo młode się wykruszyło zostali sami emeryci). Nasadzili drzewek i krzewów przez co nawet przejść nie można (zieleń jest ok i potrzebna bardzo ale z umiarem). Teraz jak młode pokolenie znów zawitało na nasze osiedle chcą zniszczyć swoje piękne drzewka i zrobić parking pod oknami, dokładnie jak w artykule... a potem słyszy się wywody a tv śniadaniowej że dzieci całe dnie przed komputerem :/
Tak, to prawda. Marne te sochaczewskie placyki, a w zasadzie pozostałości po czymś, co usiłowano w czasach PRL-u. Jordanek ekstra, ale za mały dla całej gawiedzi. Nie dbają władze miasta, ale nie dbają też wspólnoty mieszkaniowe, spółdzielnie, w tym największy nasz przeżytek SML-W - nie ma pomysłu, trawniki służą najczęściej za parkingi lub skwery do popijawy.
Dokładnie. Wszyscy się strasznie dziwią, że dzieci nie bawią na podwórku. Gdzie się maja, do diaska, bawić???
No niestety z placów zabaw tych osiedlowych, tych które kiedyś nam służyły pozostało niewiele. Przy bloku w którym się wychowałam z placu zabaw została tylko piaskownica, która i tak była przesunięta żeby zrobić parking. Cała reszta zniknęła. A przy bloku w którym obecnie mieszkam z trawników lokatorzy zrobili sobie parking. Ostatnio naliczyłam ponad 50 samochodów, no bo po co zieleń? Nie ma tak jak kiedyś, że brało się pod pachę lalki i koc i szło się na trawnik a mama zawsze miała na oku swoje dzieci a teraz...? Przykro mi, że moje dzieci nie doświadczą tego co ja w dzieciństwie a jedyną ich rozrywką jest właśnie Ogródek Jordanowski, który też wg mnie pozostawia dużo do życzenia.
a ja pamietam czasy gdy my , rodzice z osiedla przy Mickiewcza , składalismy się sami na piasek do piaskownicy , dbaliśmy o " bujawki " - bo tak naprawdę to nie był żaden plac zabaw ....a teraz po wielu latach są kolorowe , bezpieczne huśtawki , placyk jest ogrodzony , sprzątany , są kosze na śmieci .Cieszę się bo kiedyś może skorzystają moje wnuki ...