Reklama

O placach zabaw w Sochaczewie

27/03/2014 11:34

Wiosna przyszła szybciej niż się można było spodziewać  i stadka najmłodszych wybiegły na podwórka.  Mizerne, sochaczewskie podwórka.  O tym,  że nie ma gdzie pójść na spacer już pisałam. A dziś będzie o tym, że nie ma gdzie się bawić.

- A Ogródek Jordanowski?! – mógłby ktoś zakrzyknąć. Chwila, moment, jakby ktoś chciał rzucać krzesłem, to niech zdejmę okulary.  Otóż tak jak jedna jaskółka wiosny nie czyni, tak jeden Jordanek nie robi z miasta Sochaczew miasta przyjaznego dzieciom.  Ja nie mówię, że nie jest fajny.  Bywam tam często, pan dziedzic i panna dziedziczka piszczą z radości, gdy się tam wybieramy.  Ale jak mnie sytuacja przymusza, by pójść tam na przykład w lipcu, to klnę na czym świat stoi. Ja się pytam, gdzie są drzewa? Gdzie jest cień? To raz. Dwa. Generalnie ponieważ to jedyne miejsce tego kalibru u nas, bywa często tak oblężone, że nie ma gdzie przysłowiowej szpilki wetknąć, nie mówiąc  o znalezieniu wolnej ławki. Znaczy się jest zapotrzebowanie. To dobrze, ale aż się prosi o podobny plac w innej części miasta..

Reklama

Teraz powinien akapit o tych innych częściach miasta, ale nie bardzo mam na niego pomysł, bo zwyczajnie nie ma o czym pisać. Ktoś gdzieś uznał, że najlepiej będzie wymienić place zabaw na sklepy i parkingi. Po co się gówniarze będą pałętać i pod oknami wrzeszczeć? Niech w domu siedzą.

Zrobiłam rundę po mieście wypatrując placów zabaw i rezultaty tej wycieczki są opłakane. Szanowni prezesi spółdzielni mieszkaniowych,  ja się pytam, gdzie mają się bawić dzieciaki na Trojanowie? Przy ulicy Targowej stoi jedna jedyna zardzewiałą zjeżdżalnia, moim zdaniem nie spełniająca żadnych norm bezpieczeństwa i pamiętająca czasy mojego dzieciństwa. A na Wojska Polskiego? W środku osiedla jest coś, co wygląda jak żenujący składzik radzieckiego kosmonauty – metalowe huśtawki, które powinny być eksponatami w Gwiezdnym Miasteczku pod Moskwą, nieogrodzona piaskownica (konia z rzędem temu, kto powie, kiedy ostatni raz wymieniano tam piasek), smutne koniki. Ani jednego drzewa. (Znowu!).  Dalej – bloki przy Żeromskiego. Pamiętam z czasów podstawówki tabliczki, na których napisane było jak wół „Zakaz gry w  piłkę! Nie deptać trawników!”. I co? Teraz trawniki przerobione na parkingi i to już nikomu nie przeszkadza? Trzydzieści samochodów pod oknami jest lepsze niż mecz piłki nożnej w wykonaniu dzieci sąsiadów? Gratuluję.

Reklama

To jest niestety sochaczewski standard. Brak placów zabaw albo place a la późny Gierek. Szkoda.  Co prawda roi mi się w głowie plac zabaw taki jak ze studia architektonicznego Tezuka Architects z Japonii, ale chyba raczej powinnam czachę pod zimna wodę włożyć czym prędzej. Bo może mi się na bezdrzewnym Jordanku za bardzo przegrzała.

P.S. Na koniec dzięki składam Panu Marsowi i panu Snickersowi za Ogródek Jordanowski. Bo to tylko dzięki nim cokolwiek w ogóle jest.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    fiołka 2014-03-31 23:19:03

    Dokładnie. Wszyscy się strasznie dziwią, że dzieci nie bawią na podwórku. Gdzie się maja, do diaska, bawić???

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    lsw 2014-03-31 06:43:49

    No niestety z placów zabaw tych osiedlowych, tych które kiedyś nam służyły pozostało niewiele. Przy bloku w którym się wychowałam z placu zabaw została tylko piaskownica, która i tak była przesunięta żeby zrobić parking. Cała reszta zniknęła. A przy bloku w którym obecnie mieszkam z trawników lokatorzy zrobili sobie parking. Ostatnio naliczyłam ponad 50 samochodów, no bo po co zieleń? Nie ma tak jak kiedyś, że brało się pod pachę lalki i koc i szło się na trawnik a mama zawsze miała na oku swoje dzieci a teraz...? Przykro mi, że moje dzieci nie doświadczą tego co ja w dzieciństwie a jedyną ich rozrywką jest właśnie Ogródek Jordanowski, który też wg mnie pozostawia dużo do życzenia.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    medika_a 2014-03-30 12:30:18

    a ja pamietam czasy gdy my , rodzice z osiedla przy Mickiewcza , składalismy się  sami na piasek do piaskownicy , dbaliśmy  o  " bujawki " - bo tak naprawdę  to nie był żaden plac zabaw ....a teraz po wielu latach są kolorowe , bezpieczne huśtawki , placyk jest ogrodzony , sprzątany , są  kosze na śmieci .Cieszę  się  bo kiedyś może  skorzystają  moje wnuki ...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama