Drogi wujku Janku,
o tylu wydarzeniach mógłbym Ci dzisiaj napisać, wedle drugiej zasady zachowania pędu, czyli pędzę, bo mi się nie śpieszy.
Zacznę od mego chrześniak, młody człowiek, inteligentna bestia, rzekłbym nawet. Nie tak dawno moja małżonka, zaproponowała (widząc jego zmęczenie), by się u Nas przespał na godzinę, może dwie, odpowiedział: NIE. Jednak na pytanie dlaczego nie chcę spać u nas, rzekł: Bo to nowe miejsce i jego mózg zużyje więcej energii. Będzie bardzo czujnie spać. I będzie zmęczony, będzie w takim samy stanie jak telewizor na "stand by". Mocno się zdziwiliśmy, jednak jak się dowiedzieliśmy chrześniak miał nieco racji, bowiem ludzki mózg, wtedy zaczyna inaczej niż zwykle funkcjonować. Półkule mózgu mają różny poziom aktywności, a jedna z nich po prostu cały czas przełączona jest w tryb czuwania. Badania wskazują, że zazwyczaj tą półkulą z lżejszym snem jest półkula lewa. Dopiero po kilku godzinach mózg śpi równomiernie. Taki brak równowagi w pracy mózgu wiąże się z koniecznością monitorowania nowego otoczenia i jest pozostałością po naszych przodkach. Musieli oni czuwać, by obudzić się w sytuacji zagrożenia i w ostatecznym rachunku po prostu przeżyć. Jego mózg po prostu nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, że pokój u chrzestnego jest bezpiecznym miejscem i nadal reaguje jakby był w strefie zagrożenia. Twórcy popularnonaukowego portalu, powołując się na wyniki eksperymentów badaczy z amerykańskiego uniwersytetu w Rhode Island piszą, że może to wynikać z ewolucyjnego przystosowania organizmu do czuwania. Jeśli zasypiamy w nowym miejscu, to bardzo prawdopodobne, że nie czujemy się w nim bezpiecznie. Najbliższe otoczenie nie jest nam znane, dlatego umysł pozostaje w stanie czuwania, aby możliwie szybko zareagować na potencjalne niebezpieczeństwo. Jak się dowiedziałem, każdy chrzestny to potencjalny zabójca.
Zostawmy zatem propozycję przespania się u Nas, moja małżonka zaproponowała spacer, cykliczny - co jakiś czas podczas wakacji, moglibyśmy pospacerować w uroczych sochaczewskich miejscach, jak powiedziała: złapiesz świeżego powietrza. Chrześniak odparł: Nie trzeba, u mnie w pokoju, mam otwarte okno. Cóż, ręce opadły, zarówno mi jak i mojej żonie. Z takimi argumentami po prostu się nie walczy.
Teraz kilka słów na temat: „Modernizacji obiektów sportowych przy ul. Chopina 101”. Nie zgadniesz, gdzie i kiedy sochaczewscy włodarze zaproponowali ową, modernizacje. Wuju uważaj, teren rekreacyjny (boisko piłkarskie, park linowy, boisko do siatkówki plażowej, boisko ze sztuczną nawierzchnią, siłownia zewnętrzna) będą zamknięte do czasu zakończenia prac, tj. do 31.08.2021 r. Super, wakacje i wolny czas, miłościwie nam panujący przekładają na wrzesień, październik, a może nawet, na listopad, to przecież najlepszy czas na zabawy na świeżym powietrzu. A dokładnie o co chodzi? Otóż w ramach inwestycji na terenie MOSiR wykonane zostaną między innymi: demontaż betonowego ogrodzenia i wykonanie ogrodzenia metalowego, nowa ławka dla kibiców, remont kasy biletowej, modernizacja bramy wjazdowej, utwardzenie wjazdu przy Pasażu Duplickiego. Wiadomo wyniki piłkarzy Bzury Chodaków, są takie... jakie są, i dlatego kibice muszą poczekać na nowe inwestycję, by godnie i z właściwym sobie szacunkiem powitać nadchodzący nowy sezon w lidze.... hm, muszę sprawdzić, czy już jesteśmy w A klasie? Oczywiście mieszkańcy Sochaczewa są zachwyceni pomysłem wobec czego wyrazy uznania zamieszczają na internetowych, sochaczewskich forach, np. Zbigniew: Co za inteligent to wymyślił, aby na okres wakacji zamykać obiekty sportowe w Chodakowie???; michcio 100: Zbigniew jeszcze Cię to dziwi. Przecież tutaj rządzi (...) "półinteligencja" Co "ich" obchodzą nasze dzieci i Ich wakacje??? Robienie na złość i w brew mieszkańcom tutaj jest na porządku dziennym!!!; Tateo: Park linowy dopiero co oddany, a już do modernizacji. Cuś tu śmierdzi.; Biedronka azjatycka: Co za żenada, już w ogóle nie będzie gdzie wyjść z dziećmi. Jakby nie mogli tego na wrzesień przesunąć. Park linowy jedna z niewielu atrakcji miasta a już zamykają :( kto to wymyślił?
Z kolei do kolejnej części listu natchnęły mnie słowa Mateusza Kusznierewicza, to utytułowany żeglarz, mentor, ale też przedsiębiorca - przypominał jak szybko zmieniło się nasze życie po wybuchu pandemii Covid-19. Jasne jest to, że dziś mogę ze swoimi partnerami rozmawiać gdziekolwiek jestem. W Gdańsku, Lizbonie czy będąc na regatach w dalekiej Australii. Wcześniej mogliśmy co prawda korzystać z telefonów, ale była w nas jakaś bariera i wewnętrzne przekonanie, że musimy załatwiać sprawy biznesowe spotykając się w biurach. Mam równocześnie wrażenie, że wykorzystując na co dzień nowoczesne technologie jestem znacznie dłużej w pracy niż wcześniej. Jest tak, gdyż mamy obecnie nieprzerwany dostęp do informacji i systemów, z których wcześniej korzystaliśmy tylko będąc w biurze lub fizycznie z zespołem: podkreślał Mateusz Kusznierewicz.
Optymalizacja procesów? Tak, ale nie kosztem człowieka. Maciej Kawecki, prezes Instytutu Lema i dziekan WSB w Warszawie, przestrzegał przed wieloma błędami. Największym błędem jest jednak brak pamięci o człowieku. Najpierw był człowiek, a potem technologie. Tak mówił przecież przez całe swoje życie Stanisław Lem: mówił Kawecki. Patrząc z perspektywy życia codziennego widzę, że kiedyś człowiek pracował, dawał z siebie wszystko, teraz 8 godzin to za mało, by pracować zgodnie z założeniami szefa, musisz pracować 11 godzin na dobę. Musisz być ciągle aktywnym pracownikiem, wiem, że to cięcie kosztów własnych, nie trzeba już dużego biura, niższe opłaty za czynsz, prąd, wodę można owe koszty, przerzucić koszty na pracowników, niestety podwyżki za tym nie idą. Właściciele firm zacierają ręce, ile więcej zysku, wow, więcej dla firmy, więcej dla szefa, a Ty marny pracowników jesteś jak mrówka byle dalej, byle szybciej, byle wyrobić normy, byle być ciągle online. Zastanawiam się czy pandemia nie zmieniła postrzeganie pracowników przez szefa - przecież, to tylko tryby, które zawsze można wymienić, nie jesteś dyspozycyjny nie jesteś non stop dla przedsiębiorstwa, to niestety jesteś zbędny, można Ciebie wymienić, zwolnić etc.
Jak się okazuję, nie tylko ja tak myślę, otóż Zofia Dzik, fundator Instytutu Humanites, który od dekady łączy systemowo tematykę człowieczeństwa i technologii, zwraca uwagę na postępującą degradację człowieka oraz na fakt, że pandemia jeszcze bardziej przyspieszyła transformację technologiczną, to w efekcie coraz bardziej rozwierają się nożyce pomiędzy tempem rozwoju innowacji, a faktyczną zdolnością człowieka do adaptacji. Wiele haseł typu human first, technology second okazuje się pustymi sloganami w wyścigu pomiędzy tak wielkimi globalnymi korporacjami o dużych międzynarodowych ambicjach. Optymalizacja procesów sama w sobie nie jest czymś złym, ale bywa jednak w ostatnich latach również przekleństwem. Gdy przekroczy się pewien punkt, przybiera formę manii optymalizacji każdej przestrzeni życia. Zaczyna mieć wtedy odwrotny skutek. Zatem dla kogo tworzymy technologię? Czy chcemy z człowieka zrobić robota czy jednak zostawiamy jakiekolwiek pole na jego niedoskonałości: mówiła Zofia Dzik. Ważne są również zmiany w edukacji. Tak aby nie kreować społeczeństw myślących w kategoriach: “zakuć, zdać, zapomnieć”, ale nauczyć ich postawy, która pozwalałaby im mieć siłę i przekonanie, że są zdolni do zmiany i mają wpływ na rzeczywistość. Jacek Santorski, psycholog biznesu powiedział: Niektórzy pracodawcy - to nasiliło się w okresie pandemii - wykorzystują technologie nie tylko, żeby sprawdzać czy ludzie wykonują swoją pracę (...) wykorzystują niepokój, żeby wzmocnić kontrolę - tłumaczył Santorski.
A może powinniśmy być bardziej asertywni, wiem to nie jest lubiane słowo pracodawców, nie zrobisz tego do 24tej, to do widzenia, z wpisem: pracownik niestety nie jest elastyczny, nie wykazuję chęci zmian, nie jest dyspozycyjny etc.
Ja też walczę z samym sobą by być asertywny, więc kończę...
Twój siostrzeniec Seban.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze