Sieć marketów budowlanych Obi, w tym i w sochaczewska placówka, już od trzech lat nie sprzedaje fajerwerków. Artykuły zostały wycofane ze sprzedaży ze względów bezpieczeństwa zwierzaków, które zazwyczaj bardzo mocno stresują się podczas wybuchów.
Ostatni dzień roku to okazja to świętowania. Wielu wybierze się na zorganizowane bale i imprezy, domówki czy też spędzi ten dzień z najbliższymi w domu. Często północ 31 grudnia to okazja do pokazów sztucznych ogni, strzelania fajerwerków, które to mają uświetnić wejście w Nowy Rok. Coraz częściej jednak ta tradycja zostaje porzucona. Producenci tego typu artykułów oferują już materiały, które nie ogłuszają swoim wybuchem. To dobra alternatywa dla strzelających fajerwerków. I choć w wielu marketach na terenie naszego miasta znajdziemy takie materiały to Obi już trzeci rok nie należy do nich. Sieć zdecydowała, iż w ich sklepach nie znajdziemy fajerwerków. Po hasłem "Kochamy, nie strzelamy" market zachęca do troski o zwierzęta. Warto dołączyć do do coraz popularniejszego trendu. Możemy skupić się na świętowaniu bez huków i wystrzałów.
Wiele samorządów także organizując plenerowe imprezy wybiera inną formę atrakcji. Przykładem może być miasto Sochaczew, które w noc sylwestrową 2018/2019 zaprosiło mieszkańców na pokaz laserowy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Każde zwierzę można przyzwyczaić do wystrzałów. To tylko kwestia chęci i woli jego właściciela. Każdy mój pies od małego jest przyzwyczajany do wystrzałów. Najpierw małe "diabełki", potem coraz głośniejsze petardy. Dzięki temu ja i pies mamy spokój w Sylwestra. Spójrzcie na psy policyjne czy konie używane w kawalerii. One nie boją się strzałów i huków? Czy pies który boi się hałasu służyłby w policji? Albo koń, który podczas walki przestraszyłby się strzelających obok niego armat.
A co z dzikimi zwierzętami? Też można je przyzwyczaić? Żałosne...
@Wiwonka. A skąd ta pewność że dzikie zwierzęta boją się wystrzałów?
Przecież powszechnie wiadomo że podczas polowań, z zaciekawieniem pędzą w kierunku zasłyszanych wystrzałów. Podobnie miejskie ptaki znajdowane często martwe, całymi stadami padają, prawdopodobnie z zachwytu. Może Twój pies i pies Korwina są tak wytresowane. Może sprawia wam to satysfakcję. Jak widzom w cyrku co oglądają lwy, z pewnością naturalnie skaczące przez płonące obręcze i tańczące na piłkach słonie. Na szczęście coraz więcej ludzi inaczej zaczyna pojmować rozrywkę. Na szczęście zauważa to też handel. Mniej ideologii więcej obiektywnej wiedzy przydałoby by się w tym co piszesz Roman.
@8_stars. Czekaj, czekaj, ale chyba idziemy z komentarzami w złą stronę. Bo z okazjonalnego (raz w roku) strzelania fajerwerkami przez kilkanaście minut, przeszliśmy do regularnych, wieloletnich występów zwierząt w cyrku. A nie o tym był ten artykuł.
Ale metody tresury i podejście do zwierząt identyczne. Gdzieś tam poniżej piszesz, że prawie 50 lat przeżyłeś. To jak to jest, że nadal bawią Cię fajerwerki? Z tego się nie wyrasta?
A pomyślałeś biedny człowieku o dzieciach, seniorach, chorych i o tych, dla których 1 stycznia jest zwykłym dniem pracy? I co ty chcesz świętować? To że Ziemia zakończyła obrót wokół słońca? Że jesteś o kolejny rok starszy? Czy od ilości noworocznych wystrzałów zależy twoja podwyżka lub awans? Czy żeby sie dobrze bawić, trzeba koniecznie się ogłuszać? Dobre towarzystwo nie wystarcza?
Pies huk wystrzałów słyszy o wiele wiele głośniej aniżeli ludzie. Jakby Ci to napisać abyś to intelektualnie zrozumiał bo widzę ze trzeba zejść z pewnego poziomu intelektu: to tak jakbyś w domu delikatnie pierdnął a twój pies myślał by ze pół *** ci urwało.
@Qwerty. Nie wiem co słyszy pies, bo nie jestem psem. Ale tutaj wierzę Ci na słowo że wiesz co piszesz. Z własnego doświadczenia Ci powiem, że to czy pies będzie się bał wystrzałów czy też nie - to tylko i wyłącznie kwestia właściciela i jego pracy nad tym. Przyzwyczajenie psa do wystrzałów to ciężka i długa praca. To nie jest tak, że rzucisz 3-4 petardy i już masz spokój. To tygodnie a czasami nawet i miesiące pracy i dziesiątki albo i setki wystrzelanych petard. Ale jak żyję na tym świecie blisko 50 lat, wiem że to działa. Tak robił mój ojciec i tak robię ja. I wiem że to się opłata, bo nie pamiętam żeby w naszym domu był pies który bał się wystrzałów. Wiem że najłatwiej iść lewackim tokiem rozumowania i skoro pies lub inne zwierzę boi się wystrzałów - to wszyscy mają zakaz puszczania petard.
Do Roman Barbarzyńca... Rozumiem, że wg Ciebie św Franciszek z Asyżu był lewakiem? Jesteś częścią natury, nie jakimś panem i władcą... Szanuj Ją i wszelkie stworzenie...
@Wiwonka. Św. Franciszek na pewno nie był lewakiem, bo nie relatywizował zwierząt, nie nadawał im cech ludzkich i nie próbował ich równać z nami. Jestem pewny że bardziej działał w myśl tego co jest napisane w Bilblii: "Czyńcie sobie ziemię poddaną".
.............nie relatywizował, powiadasz? ................"Naszym podstawowym obowiązkiem w stosunku do naszych młodszych braci jest niekrzywdzenie ich, jednak poprzestanie na tym to nie wszystko. Mamy ważniejszą misję - służyć im pomocą, kiedykolwiek będą jej potrzebować." -Św. Franciszek z Asyżu........... Zobacz Roman, jak św. Franciszek o zwierzętach mówi. To są młodsi bracia. Ponieważ człowiek dostał od Boga więcej, więc jego obowiązkiem jest "braci mniejszych" chronić. Oczywiście, relatywnie, człowiek musiałby wtedy zrezygnować z przedmiotowego traktowania zwierząt i przyznać im prawa.
@Yronista. Jesteś pewny/a że to określenie "braci mniejszych" dotyczy zwierząt? Św. Franciszek zwykł w ten sposób wypowiadać się o swoich braciach Franciszkanach a nie o zwierzętach.
Roman. Jestem pewny. Ale jeśli masz jakieś wątpliwości, podziel się nimi. Z chęcią o nich porozmawiam. :) I tak na Nowy Rok. Więcej sprawdzonych i rzetelnych informacji ci życzę. Bo te, które serwujesz, są fragmentaryczne, a przez to łatwo nimi zmanipulować ewentualnych odbiorców.
Mój pies akurat strzałów się nie boi, ale walenie w nocy pod oknami innych uważam nawet w Sylwestrową noc za totalne chamstwo. Powinni pogonić chętnych do strzelania gdzieś za miasto. Z tego zwyczaju tylko Chińczycy mogą się naprawdę cieszyć.
Do ROMANA. Za dużo wolnego czasu człowieku masz.
Czyżbyś mi zazdrościł?
Nie ma czego bo nie jest to czas dobrze spożytkowany
Zierze to zwierze a zwyczaje zwyczajami. Trudno zeby czlowiek dostosowywal sie do zwierzaka oczywiscie w kontekscie strzelania w sylwestra. Raz w roku zwierz to przezyje przez 10 min. Napompowane problemy. Wielkie mi stresy pffff
Człowiek tez zwierze, szkoda ze głupsze od innych z tego gatunku
@Stefan. Też nie rozumiem w czym jest problem. Jakby Sylwester był co miesiąc, albo co tydzień - to bym rozumiem. Chociaż idę o zakład że wtedy nie byłoby takiego problemu - bo zwierzęta byłby przyzwyczajone do wystrzałów. A tak - to walczymy z problemem który dzielnie sami sobie stworzyliśmy. Pamiętam za gówniarza jak strzelało się na wiwat, na Wielkanoc, Boże Ciało i inne święta. Jak brało się puszkę po farbie, kawałek karbidu i strzelało się często, gęsto bez żadnej okazji. I nie pamiętam żeby jakikolwiek zwierzak miał problem z nadmiernym hałasem - bo był tego zwyczajny.
Żeby to było 10 minut....to byłoby dobrze
No tak bo człowiek to "bóg" gdzie tam się będzie dostosowywał do innych zwierza. Skoro itak zwierzęta muszą się wszędzie do nas dostosować to co zaszkodzi jedna noc w roku ;)
Nie 10 minut tylko trzeci dzień już. Rozumiem, że Ty być bez strzelania nie przeżył?
Wolnoć Tomku w swoim domku. Kto chce niech strzela, kto nie chce niech nie strzela. . . . . P.S. Ale ja zestaw na dzisiejszy wieczór już mam :-)
Ziemia zdaje się jest wspólnym domem wszystkich zwierząt, w tym człowieka, więc któremu Tomku i jakim domku, że tak nieśmiało spytam?
Co roku , oby ten był inny widzę jak w czasie strzelania sylwestrowego po ulicy biegną przestraszone psy ciągnąc niejednokrotnie za sobą łańcuch z którego się urwały . i choć zabronione jest trzymanie psa na łańcuchu to niektórzy na wsiach mimo leżenia krzyżem w kościele tego nie przestrzegają w/g zasady ' A kto mi coś zrobi " .Niestety przez ostatnie 6 lat chamstwa i prostoty nam przybyło i dlatego również ja i moi znajomi zrezygnowaliśmy z wypoczynku nad polskim morzem , aby nie patrzeć na te zapijaczone mordy od rana do wieczora za 500 plus. Na szczęście nie ma ich nad innymi morzami bo tam gdy czegoś nie przestrzegasz to mandaty płacisz.
@gość. Jak czytam Twój wpis, to nie masz pojęcia jak się cieszę że nie spotkam Cię nad naszym pięknym Polskim Morzem. A co do psów, to powtarzam jeszcze raz: KAŻDEGO PSA MOŻNA PRZYZWYCZAIĆ DO WYSTRZAŁÓW. I skoro tak jak piszesz, jakieś przestraszone psy latają po ulicy ciągnąc za sobą łańcuch, to wynika to tylko i wyłącznie z lenistwa i nieodpowiedzialności ich właścicieli. Właścicieli którzy zamiast płaszczyć cztery litery przed telewizorem, kupiliby paczkę "diabełków", kapiszonów czy innych małych petard hukowych, wzięliby psa w ustronne miejsce i tam stopniowo przyzwyczajali do hałasu. I nie musieliby się co roku martwić w Sylwestra że ich pies zabije się o budę lub powiesi na łańcuchu ze strachu przed strzałami.
A podczas strajku kobiet to już petardy zwierzętom nie przeszkadzały? Tak krótką mają wszyscy pamięć. A może pies posłuchał huków i wystrzałów i stwierdził "a to strajk kobiet - szczytny cel to dzisiaj się nie będę bał".
Sorki, nie pamiętam petard podczas marszu, a byłam na każdym
Ja jeszcze w kwestii świętego Franciszka. Franciszkanizm polega na szanowaniu i opiece nad naszymi braćmi mniejszymi, czyli zwierzętami, a nie na czynieniu ziemi poddaną. Wystarczy sięgnąć do źródeł.
gdybyś ty był tak wysoki jak jesteś głupi to Księżyc w ............ całoowałbyś
Milo ze się przedstawiłeś, a teraz napisz coś o sobie.
W punkt
To jest taki "mundrolek "bo internet sobie podłączył
Widzę że mamy tutaj typowych przedstawicieli nowoczesnej, postępowej i tolerancyjnej lewicy - którym jak brakuje rzeczowych i merytorycznych argumentów to zaczynają wyzywać i ubliżać. . . . Nawet tak negatywny i szeroki odzew na moje posty cieszy mnie niezmiernie, bo to znaczy że to co piszę ma sens. Bo jakby nikt tego nie komentował, to by znaczyło że to nikogo nie obchodzi. A tak - jest całkiem OK. Bo jak to mówią w mediach: nie ważne jak piszą, byle nie przekręcali nazwiska. Tak więc dziękuję Wam bardzo za każdy nawet najbardziej nienawistny i obraźliwy komentarz. No i życzę Wam Wszystkiego Najlepszego w Nowym 2022 Roku.
mieszkałem kiedyś w Chodakowie i zawsze pogardzałem sochaczewską patologią - ale nie przejmuj się mną pisz dalej o tresowaniu psów i udowodniaj, że kiedyś się nie myliłem - przecież ty nawet czytać nie potrafisz ze zrozumieniem
A Roman tradycyjnie głupoty wypisuje. Żal mi tego człowieka.
Może dla Ciebie to głupoty. Jednak nie zmienia to faktu, że moje psy, przyzwyczajone do wystrzałów, nie panikują w Sylwestra. Są spokojne i (tak mi się wydaje) z zaciekawieniem obserwują rozbłyski fajerwerków. A następnego dnia, nie muszę pisać rozpaczliwych postów na fejesbuku czy innych mediach społecznościowych czy ktokolwiek widział mojego psa, ani też jeździć po okolicy i szukać mojego czworonoga. A tutaj co kto lubi. Każdy postępuje ze swoim zwierzakiem tak jak sam uważa. W końcu: MÓJ PIES - MOJA SPRAWA.
Każde zwierzę można przyzwyczaić do wystrzałów. To tylko kwestia chęci i woli jego właściciela. Każdy mój pies od małego jest przyzwyczajany do wystrzałów. Najpierw małe "diabełki", potem coraz głośniejsze petardy. Dzięki temu ja i pies mamy spokój w Sylwestra. Spójrzcie na psy policyjne czy konie używane w kawalerii. One nie boją się strzałów i huków? Czy pies który boi się hałasu służyłby w policji? Albo koń, który podczas walki przestraszyłby się strzelających obok niego armat.
A co z dzikimi zwierzętami? Też można je przyzwyczaić? Żałosne...
@Wiwonka. A skąd ta pewność że dzikie zwierzęta boją się wystrzałów?