Sochaczew chce przystąpić do Związku “Żyrardowskie Przewozy Autobusowe”. Czy to oznacza koniec sochaczewskiego Zakładu Komunikacji Miejskiej?
Wszystko wskazuje na to, że miejski samorząd pójdzie w ślady gminy Sochaczew i przystąpi do Związku “Żyrardowskie Przewozy Autobusowe”. Z terenu powiatu sochaczewskiego przystąpiły już do niego oprócz gminy Sochaczew również gmina Teresin, gmina Nowa Sucha i Starostwo Powiatowe.
O przystąpieniu do Związku poinformował w jednym z wywiadów dla lokalnego radia Stanisław Wachowski, zastępca burmistrza Sochaczewa. Jak stwierdził, chodzi o zawarcie porozumienia podobnego do tego, jakie zawarły ze Związkiem inne samorządu z terenu powiatu sochaczewskiego.
- Panu burmistrzowi chodzi o to, żeby nasz zakład pozostał i obsługiwał te linie, które do tej pory obsługuje i to zakład robi dobrze, wywiązuje się z tego, ale żeby dodatkowo stworzyć nowe, nie linie, ale nowe kursy. Będzie ich więcej, żeby nasi mieszkańcy mogli z tych autobusów korzystać - stwierdził Wachowski. Dodając, że jeżeli dojdzie do porozumienia przywileje mieszkańców Sochaczewa będą nadal honorowane w autobusach KM i na liniach Związku.
Sochaczew miałby wejść do ŻPA w 2027 roku. Do tego czasu zostaną przygotowane procedury z tym związane. Jak wynika z naszych informacji, ZKM Sochaczew po wejściu do Związku miałby obsługiwać transport publiczny w mieście. Niewykluczone, że będzie to robił również na terenie ościennych gmin. Z tym tylko, że mieszkańcy gmin nie będą już dopłacali do darmowych przewozów mieszkańców Sochaczewa. Koszty te spadną na barki burmistrza, czyli budżetu miasta.
Istotne jest również to, że ZKM nie ma innego wyjścia, jak przystąpić do żyrardowskiego przewoźnika. Dalsze funkcjonowanie w obecnej formie organizacyjnej oznacza dla niego w dalszej perspektywie bankructwo. I winę za to ponoszą zarówno poprzednie, jak i obecne władze Sochaczew.
O co chodzi? Jak zwykle chodzi o pieniądze. Otóż ZKM, jako zakład budżetowy jest dotowany z budżetu miasta i pośrednio z budżetów gmin, na terenie których wykonuje przewozy autobusowe. Funkcjonowanie w formie zakładu budżetowego powoduje, że nie może on liczyć na dofinansowanie z rządowego programu Fundusz Rozwoju Przewozów Autobusowych.
A tak jest w przypadku Żyrardowskich Przewóz Autobusowy, czy Grodziskich Przewozów Autobusowych, które takie dotacje otrzymują. Tym samym mają niższe koszty.
Jednak tak nie musiało być. Otóż kilka lat temu władze miasta rozważały przekształcenie ZKM w miejską spółkę, na bazie której miałby powstać związek zajmujący się przewozami autobusowymi na terenie naszego powiatu, a w perspektywie i ościennych. Z sobie wiadomych przyczyn, jednak z tego zrezygnowano. Do tego pomysłu nie powrócił również obecny burmistrz, choć miał do tego okazję.
Pomysł podchwycił natomiast Żyrardów. Otóż związek, do którego miasto chce teraz przystąpić, powstał 28 listopada 2024 r.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
@moherowa, weź się za sprawę - pokaz temu Tuskowi i jego wyborcom, czyli m.in. i mnie jak takie zarzadzanie powinno wygladać. Podstawy masz solidne - ministrant za tobą stoi - no to do dzieła.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Od ponad 10 lat mieszkańcy narzekają na tą Panią, a władza ma ich w d....
Sochaczew miałby przejść do ŻPA w 2027 roku? Z obecną Dyrektor, czy po Jej przejściu na emeryturę?
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
,,No niestety , tak wyglądają rządy , Janiaka , wybraliście go to teraz będziecie chodzić pieszo . I tak niech zostanie na zawsze , idioci" W ZKM Sochaczewie wszystko jak zwykle. Stanowiska rozdane, ludzie z ważnymi tytułami biegają w kółko, a robotnik liczy każdą złotówkę. Ktoś w końcu pyta: „Czy ktoś tu cokolwiek wie o zarządzaniu transportem?” – cisza. „Ktokolwiek słyszał?” – echo po pustym korytarzu. „Ktokolwiek wie?” – nikt nie podnosi ręki. A tymczasem nadchodzi dzień, gdy ostatni księgowy, wyznaczony z woli prezesa, z ulgą przechodzi na emeryturę. I co robi? Idzie do gabinetu dyrektora księgowego, zagląda do światła i… gasi je w toalecie. Symbolicznie, oczywiście. Bo przecież zarządzanie komunikacją miejską w Sochaczewie to przede wszystkim: lans, etaty po układach i gonitwa za niczym. Na zewnątrz autobus jedzie, pasażerowie patrzą, a kierowca myśli: „Trzeba było tu być wczoraj – wtedy naprawdę widziałbym absurd”. I tak mija dzień po dniu, a układy trwają, światło gaśnie, a nikt nie wie, kto tu naprawdę rządzi.
"Panu burmistrzowi chodzi o to, żeby nasz zakład pozostał i obsługiwał te linie, które do tej pory obsługuje i to zakład robi dobrze, wywiązuje się z tego, " _____________________________________________________________________ powiedział ten co nigdy z tego(zkm) nie korzystał bo jakby korzystał to by tego nigdy nie powiedział!
MZK, PGKIiM ,CMENTARZ I POZOSTAŁE DZIAŁY JEDNEGO PRĘŻNEGO PRZEDSIĘBIORSTWA KTÓRE BYŁO PODLEGŁE MIASTU KIEDYŚ BYŁY POD JEDNYM DACHEM ZOSTAŁY ROZWALONE NA ODDZIAŁY I MAMY CO MAMY ,MORAŁ TAKI ŻE TO MIASTO NIE MIAŁO I NADAL NIE MA WŁODARZA CO BY POTRAFIŁ RZADZIĆ I UTRZYMAC ABY WSZYSTKO DZIAŁAŁO I PRZYNOSIŁO ZYSKI.UDAJE SIE TYLKO MĄDRYCH WIELKICH A TAK NA SERIO TO ZERO POMYSŁU MYSLENIA I JEST CO JEST.ŚMIECI WOŻA FIRMY I ZARABIAJĄ ALE TO FIRMY ZEWNĘTRZNE ,ŚNIEG ODGARNIA FIRMA ZEWNĘTRZNA ,ZA CHWILE MIESZKANCÓW BĘDĄ WOŻIC AUTOBUSY ZEWNĘTRZNE ,JEST SUPER LATEM BALE FESTIWALE IWESELMY SIĘ .
Nie żebym nie wysłał zarówno propozycji zasad tworzenia rozkładu jak i podziału funkcji organizatora od przewoznika jako gotowe rozwiązanie do Osieckiego i pani Furman. Tyle lat w piach bo "wiedzą lepiej". Nic nowego jak ludzie mają wywalone ego ponad twarde liczby to skutki są jasne.
Przykładem tego "wiedzą lepiej" jest obecny rozkład jazdy ZKM. Czy można jeszcze beznadziejniej wydać pieniądze podatników? Autobusy jeżdżą, ale gdy chcesz gdzieś pojechać, to nie ma czym. Nabijanie kilometrów.
Przykładem tego "wiedzą lepiej" jest obecny rozkład jazdy ZKM. Czy można jeszcze beznadziejniej wydać pieniądze podatników? Autobusy jeżdżą, ale gdy chcesz gdzieś pojechać, to nie ma czym. Nabijanie kilometrów.
Od wejścia FRPA wszyscy wiedzieli iż zakłady budżetowe realizujące komunikację miejską są trupem. Tyle lat niż nie zrobiono. Co zabawne i Furman i Osiecki byli o tym uprzedzani że nie wytrzymają ale "jakoś to będzie". Dzisiaj Furman idzie na emeryturę be ponoszenia konsekwencji podobnie jak Rada Miasta i burmistrzowie mieli wywalone na fakty. A teraz kwik kwik zarzynane prosiaczki. Nowa Sucha ma więcej autobusów do Sochaczewa niż osiedla w Sochaczewie.
Osoby, które znają funkcjonowanie Zakładu Komunikacji Miejskiej od środka, nie są zaskoczone obecną sytuacją. Problemy, o których dziś publicznie się mówi, były sygnalizowane od lat przez pracowników oraz związki zawodowe działające w zakładzie. Wskazywano nie tylko na kwestie organizacyjne, ale również na sprawy związane z bezpieczeństwem pracy i prawidłowym funkcjonowaniem przedsiębiorstwa. Niestety przez długi czas ostrzeżenia te trafiały w próżnię. Problemy komunikacji miejskiej w Sochaczewie nie pojawiły się nagle. Są efektem wielu lat błędnych decyzji organizacyjnych, braku konsekwentnej strategii oraz ignorowania sygnałów płynących zarówno od pracowników, jak i od mieszkańców korzystających z transportu publicznego. Dobrym przykładem jest obecny rozkład jazdy ZKM. Na pierwszy rzut oka autobusy jeżdżą i wykonują określoną liczbę kilometrów, jednak w praktyce dla wielu mieszkańców dojazd w konkretne miejsce o potrzebnej godzinie jest bardzo utrudniony lub wręcz niemożliwy. Oznacza to, że system w dużej mierze realizuje kilometry przewozowe, ale nie zawsze odpowiada realnym potrzebom pasażerów. Od dawna zwracano uwagę, że podstawowym problemem jest sposób zarządzania komunikacją miejską. Brakowało jasnej koncepcji rozwoju transportu, analiz potoków pasażerskich oraz racjonalnych zasad tworzenia rozkładów jazdy. W nowoczesnych systemach transportowych standardem jest rozdzielenie funkcji organizatora komunikacji od przewoźnika. Dzięki temu jedna instytucja planuje sieć połączeń i kontroluje jakość usług, a przewoźnik zajmuje się realizacją przewozów. Takie rozwiązania były proponowane również w Sochaczewie jako gotowe koncepcje organizacyjne. Jednym z podstawowych problemów, o których od lat mówili zarówno pracownicy zakładu, jak i przedstawiciele związków zawodowych, była również niewystarczająca kompetencja kadrowa w niektórych kluczowych obszarach zarządzania. Komunikacja miejska nie jest prostą działalnością administracyjną. To skomplikowany organizm wymagający wiedzy z zakresu transportu publicznego, logistyki, ekonomii funkcjonowania przedsiębiorstw komunalnych oraz eksploatacji pojazdów. Tymczasem w praktyce wiele decyzji organizacyjnych podejmowanych było bez odpowiedniego zaplecza analitycznego, bez pogłębionych analiz oraz bez wykorzystania doświadczenia osób, które na co dzień pracują w systemie transportowym i najlepiej znają jego realne problemy. Na te kwestie wielokrotnie zwracali uwagę pracownicy zakładu oraz działające w nim związki zawodowe. Problemy organizacyjne, kwestie związane z funkcjonowaniem komunikacji miejskiej oraz bezpieczeństwem pracy były wielokrotnie omawiane podczas spotkań z władzami miasta. W takich rozmowach uczestniczyli przedstawiciele związków zawodowych, dyrektorzy zakładu – zarówno Krzysztof Sieczkowski, jak i później Beata Furman – a także przedstawiciele władz samorządowych. Spotkania odbywały się zarówno w Urzędzie Miasta, jak i w siedzibie Zakładu Komunikacji Miejskiej. Informacje o problemach organizacyjnych, błędach w zarządzaniu oraz zagrożeniach dla przyszłości zakładu były przekazywane władzom miasta. Oznacza to, że problemy funkcjonowania ZKM były znane decydentom i przedstawiane w sposób bezpośredni podczas oficjalnych rozmów. Tym bardziej trudno dziś mówić o zaskoczeniu obecną sytuacją, skoro wiele z tych zagadnień było sygnalizowanych i omawianych już wcześniej. Niestety przez długi czas brakowało zdecydowanej reakcji oraz realnych działań naprawczych. Brak zdecydowanych działań doprowadził do sytuacji, w której narastające problemy zaczęły uderzać w jakość funkcjonowania komunikacji miejskiej i zaufanie mieszkańców do tego systemu. Dzisiejsza sytuacja Zakładu Komunikacji Miejskiej w Sochaczewie nie jest efektem jednego wydarzenia czy jednej decyzji. Jest raczej konsekwencją wieloletnich zaniedbań oraz ignorowania ostrzeżeń płynących z samego środowiska pracowników transportu. Warto również jasno powiedzieć, że wiele z obecnych problemów było sygnalizowanych znacznie wcześniej. Przedstawiciele związków zawodowych przez lata zwracali uwagę na narastające problemy organizacyjne, błędy w zarządzaniu oraz brak realnej strategii rozwoju komunikacji miejskiej. Informacje te były przekazywane władzom miasta, które pełnią funkcję właścicielską wobec zakładu i mają realny wpływ na jego funkcjonowanie. Oznacza to, że problemy, z którymi dziś mierzy się komunikacja miejska w Sochaczewie, nie były dla decydentów zaskoczeniem. Były znane i sygnalizowane z dużym wyprzedzeniem przez osoby pracujące w systemie transportowym. Niestety przez długi czas brakowało zdecydowanej reakcji oraz realnych działań naprawczych. W tej sytuacji trudno mówić o przypadku czy nagłym kryzysie. Dzisiejszy stan Zakładu Komunikacji Miejskiej jest raczej konsekwencją wieloletnich zaniedbań oraz ignorowania ostrzeżeń płynących z samego środowiska pracowników transportu. Dlatego odpowiedzialność za doprowadzenie do obecnej sytuacji ma również wymiar polityczny i powinna być uczciwie oceniona przez mieszkańców oraz osoby sprawujące władzę w mieście.
A co z brudnym miastem, na ulicach, chodnikach, trawnikach, przecież tego nikt nie sprząta, może firmy prywatne zrobią to lepiej i taniej, szczególnie poza centrum.
Można dużo mówić o rozwoju miasta, planach i kolejnych inwestycjach. Tylko że mieszkańcy codziennie widzą coś zupełnie innego – brudne ulice, zaniedbane chodniki i trawniki, o które najwyraźniej nikt już nie dba. Wystarczy wyjść poza ścisłe centrum, żeby zobaczyć, jak naprawdę wygląda troska o wspólną przestrzeń. I tu pojawia się podstawowe pytanie: kto właściwie odpowiada za porządek i tereny zielone w mieście? ZGM czy ZGK? Bo jeśli nawet mieszkańcy nie potrafią tego jednoznacznie ustalić, to trudno się dziwić, że odpowiedzialność gdzieś się rozmywa, a efekty są jakie są. Coraz częściej można też usłyszeć głosy, że może prywatne firmy zrobiłyby to po prostu lepiej i taniej – szczególnie poza centrum. Konkurencja potrafi wymusić jakość, a przede wszystkim rozliczalność z efektów pracy. Problem w tym, że w miejskich instytucjach zbyt często liczą się nie kompetencje, ale polityczne układy. Stanowiska trafiają do osób z odpowiedniego „klucza”, które nie zawsze mają doświadczenie w dziedzinie, którą zarządzają. I wtedy przypomina się słynna filmowa kwestia: „Mój mąż jest z zawodu dyrektorem”. Skutki takiego zarządzania widać gołym okiem. Wystarczy spojrzeć na to, co stało się z mieszkańcami stawu w Parku Garbolewskich. Przyroda, która powinna być wizytówką miasta, nagle okazuje się problemem, z którym nikt nie potrafi sobie odpowiedzialnie poradzić. Miasto to nie gabinety i stanowiska. Miasto to ulice, parki, zieleń i przestrzeń, z której korzystają mieszkańcy każdego dnia. I dlatego mieszkańcy mają pełne prawo pytać: kto naprawdę za to odpowiada i dlaczego wygląda to tak, jak wygląda. Nie chcę tu nikogo obrażać lecz dlaczego tak się dzieje tak jest?
08.03 pociag z Warszawy przyjeżdża 0 19:30 i kilkanaście sekund przed odjeżdża autobusy nr.3 i nr6 ???? Zlikwidować to dziadostwo calkowicie
Koleje zmieniła rozkłady jazdy od 08.03, a ZKM zmienia od 09.03 - czyli od jutra. Odjazd 3 i 6 o 5 minut później. Zapamiętaj i odpowiednio zagłosuj w najbliższych wyborach.
Burmistrz ma wywalone na to co mówią pracownicy ZKM i związki zawodowe. Wybraliście burmistrza z gminy Nowa Sucha, on nie czuje waszych problemów bo jeździ samochodem a nie autobusem ZKM. Niedługo i kolejne wybory, oddajcie głos ma waszego mieszkańca, który ma pomysł na miasto, nie słuchacie ministranta i plebania bo znowu będziecie mięli to co obecnie macie.
,,Burmistrz najwyraźniej nie słucha tego, co mówią pracownicy ZKM i związki zawodowe. Trzeba powiedzieć wprost – wybraliście burmistrza z gminy Nowa Sucha. Człowieka, który nie jeździ autobusami ZKM, tylko samochodem. Trudno więc oczekiwać, żeby naprawdę rozumiał problemy komunikacji miejskiej i ludzi, którzy codziennie z niej korzystają" Co więcej – to już trzeci burmistrz, za którego kadencji temat komunikacji miejskiej był wielokrotnie poruszany na spotkaniach z pracownikami. Kierowcy, którzy są na pierwszej linii i najlepiej wiedzą, jak wygląda codzienność na trasach, zgłaszali problemy na bieżąco. W zakładzie działają trzy związki zawodowe, które również wielokrotnie przedstawiały swoje uwagi. Te informacje trafiały wszędzie: do przełożonych, dyspozytorów, kierowników, do dyrektora Sieczkowskiego, a obecnie także do Beaty Furman. I co? I nic. Przez lata nie było realnych działań. Problemy zamiast znikać narastały z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc i z roku na rok. Dziś słyszymy jeszcze, że miasto nie ma ochoty przystąpić do zrzeszenia ZPA, które mogłoby pomóc w połączeniu systemu komunikacji dla dobra mieszkańców miasta i gminy. Zamiast współpracy pojawia się dzielenie ludzi na „my” i „wy”. Trzeba też jasno powiedzieć: związki zawodowe nie stworzyły tego problemu. Od lat jedynie ostrzegały, że sposób zarządzania i podejmowane decyzje prowadzą dokładnie tam, gdzie dziś jesteśmy – w ślepą uliczkę. ,,Niedługo znowu będą wybory. Może tym razem warto wybrać mieszkańca tego miasta, który zna jego problemy i naprawdę ma pomysł na rozwój komunikacji i całego miasta. Bo jeśli znowu przy urnie wyborczej posłuchacie ministranta i plebanii, to z dużym prawdopodobieństwem znów dostaniecie dokładnie to samo, co macie dzisiaj."
@moherowa, weź się za sprawę - pokaz temu Tuskowi i jego wyborcom, czyli m.in. i mnie jak takie zarzadzanie powinno wygladać. Podstawy masz solidne - ministrant za tobą stoi - no to do dzieła.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Od ponad 10 lat mieszkańcy narzekają na tą Panią, a władza ma ich w d....