Sochaczewski oddział ginekologii w Szpitalu Powiatowym ma swoich zwolenników oraz przeciwników. Od wielu lat występują problemy ale był moment, który dawał nadzieję na powrót pacjentek chętnych rodzić w powiatowej jednostce. Niestety liczba porodów dramatycznie maleje.
Jak mówił podczas rady powiatu dyrektor szpitala Wiesław Nawłatyna – Zmieniliśmy zespół ginekologiczny. Wiedzą Państwo, iż wcześniej były problemy, były "rewolucje", odejście całego zespołu. Ta kadra, która była zatrudniona przez poprzednika niestety nie spełniła pokładanych nadziei. Były powikłania, trudności we współpracy. Udało się jednak stworzyć nowy zespół. 60 procent tego zespołu to lekarze, którzy tu pracowali.
Jednym z punktów naprawy szpitala jest odbudowa sytuacji oddziału ginekologii i zwiększenie liczby porodów. Ta liczba dramatycznie spadła. O ile w 2016 roku, czyli przed wszystkimi zawirowaniami było prawie 800 porodów, to już w 2018 ta liczba spadła do 560 porodów. To jest około pół miliona mniej dochodu, ponieważ fundusz płaci szpitalowi za liczbę porodów. To jest zadanie postawione przeze mnie przed szefem oraz całym zespołem oddziału ginekologicznego. Ten oddział jest jedną z naszych mocniejszych stron. Takie mamy przed sobą zadanie. Odbudowanie oraz zwiększenie liczby porodów, zwiększenie liczby procedur.
Mówiąc o oddziałach ginekologicznych należy nadmienić, że jeśli w skali rocznej w szpitalu jest mniej niż dwieście porodów to oddział kwalifikuje się do zamknięcia. Taka liczba to także mniej procedur, większe ryzyko powikłań. Minimalna liczba, żeby funkcjonował oddział ginekologii to jest 500 porodów rocznie. Przekroczyliśmy ją w 2018 roku minimalnie, bo tylko o 60. Chcielibyśmy powrócić do tej liczby z lat poprzednich, czyli około 800.
Wyzwania jakie zakładane są dla sochaczewskiego oddziału ginekologii są bardzo ambitne. Pacjentkom pozostaje uwierzyć i powrócić do powiatowego szpitala. Zdania są podzielone. Wiele pacjentek chwali oddział i jest bardzo zadowolonych z opieki, ale są również takie, które wychodzą po porodzie z bardzo złymi doświadczeniami. Należy brać także pod uwagę rosnącą z roku na rok świadomość pacjentów oraz wysokie wymagania.
Szpitale, mimo chęci pomocy nie mają środków na poprawę warunków czy zwiększenie liczby personelu. Do całości dołącza się praca wielu osób za niskie wynagrodzenia. Te wszystkie dylematy nierzadko kształtują rzeczywistość. Aby zmienić sytuację należy wykonać tytaniczną pracę, poświęcić czas, mieć stabilność kadry, ale nic niestety nie będzie możliwe bez pomocy z zewnątrz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze