Każdy z nas ma wspomnienia. Te z dzieciństwa są wyjątkowo ważne i pełne wzruszeń. Sochaczew. Nasze miasto. Co pamiętacie ze szkolnych lat? Jakie miejsca jeszcze istnieją a jakie już zniknęły z krajobrazu Sochaczewa?
Wspominać można zawsze. Wszystko co było ma swoje miejsce w naszych sercach. Każdy szczegół kształtował nas, mieszkańców i nasze otoczenie. Pamiętam kramnice miejskie, sklep "Społem" i pachnący chleb podawany z ręki bez rękawiczek, bez folii. Zapach fluoru w łazienkach szkolnych podczas wizyty pani dentystki. Pewex i towary, które cieszyły oko. Zagranica była wtedy tak blisko.
Pamiętam także wsie, które były koło Sochaczewa. Dla wielu wieś zaczynała się już na Trojanowie, a dziś nikt już nie pamięta, że były tam łąki i pola. Szkoła w Kątach. Dziś piękna i duża z salą gimnastyczną. Kiedyś mały budynek z łazienką na zewnątrz...nikt wtedy nie słyszał o sedesach. Mówiąc o szkołach tych miejskich nie można zapomnieć postaci Pana Biernackiego. Wiedział o nas wszytko i nie było innej osoby, która cieszyła się takim poważaniem wśród uczniów.
Miasto też miało swoje kultowe miejsca. Sklep Tomali z farbami, do dziś zapach niemalże wyczuwalny kiedy przypominamy sobie to miejsce. Lody Woźniaka. Dziś nie oddają takiego klimatu jaki panował, szczególnie w niedzielne popołudnia w cukierni. Mówiąc o cukierniach nie można pominąć Wrocławianki. Cudne ciastka i niewiarygodnie długie kolejki nikomu nie przeszkadzały.
Stare baraki przy 1 maja. Dziś już nikt nie pamięta, o ich właścicielach. A sięgając do najdalszych wspomnień, które zniknęły bezpowrotnie nie tylko z miejsca ale i pamięci... Getto Żydowskie.
Ale najbardziej w pamięci mam antykwariat przy Staszica, wysokiego pana ukrytego pomiędzy stertami książek. Jak ja za tym tęsknię. To było najbardziej wyjątkowe miejsce w mieście. Malutki, jak domek Charliego Bucketa a wnętrze jest złotym talonem.
A na Staszica zniknął nie tylko antykwariat ale i punkt lotto. Miejsce spotkań i wielu marzeń.
A jakie wspomnienia mają Państwo?
D.M.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
kolega miał Jawę 350 (taka z uszami dla pasażera) i ładowalismy plecak ze stelażem butelkami, rajd na Kistki i powrót z pełnym. Pare razy bym leżał, jak byliśmy na wysokości górki w Trojanowie ;] Jednak 20 piw "robiło swoje" dla wątłego nastolatka :D
@linu-sklep na Kistkach ,jechało się rowerem ,tam zawsze pywo dobre było, od żywca po okocim ,potwierdzam,(prowadzili sklep bracia?)ale ten sklep był pewniak !
Była gruźliczanka sprzedawana na Staszica, na chodniku po drugiej stronie okrąglaka.
Poza tym kultowe miejsca starego Sochaczewa: Stylowa (później Robertino), Mazowiecka, zajazd Pod Kasztanami, a w Żelazówce "Pod Wierzbami".
A na Wąskiej stały dorożki....
No i oczywiście muszla koncertowa.
Z tego co kojarzę, to w Sochaczewie gruźliczanki nie było. To była atrakcja przy wyjazdach do stolycy :-)
To ja coś dołożę z Chodakowa:
- otwarty basen (a raczej jego resztki),
- słynny Relaks,
- pub Chatka obok młyna,
- spożywczak obok SP7 gdzie kupowało się gumy Turbo,
- salon komputerowy/gier obok kościoła, gdzie na Atari 65XE godzinami grało się w: River Raid, Karateke, Pole Position itd.
Wyjaśnijcie młodym co to zwierzę było syfonem. W mojej rodzinnym mieście Łodzi hitem było nabijanie syfonów oranżadą o różnych kolorach. Czy w Sochaczewie były saturatory z gruźliczanką.
@OShee u Maćka M.
No ile to mnie ojcien naganiał z siatą syfonów ... ;]
A jeszcze piekielna maszyna do napełniania syfonów za sklepem FUKS (skrzyżowanie ul. Warszawskiej i ul. Żeromskiego)
Piesza wycieczka do "Bajki" w Młodzieszynie z Chodakowa na piwo i na coś mocniejszego, to dopiero była atrakcja.
zakłady Chemitex,Energomontarz ,rozlewnia oranżady na warszawskiej,narutowicza piwo pss społem,mleczarnia,zamrażalnia pod wiaduktem,wiele innych zakładów i placowek które zaginęły bezpowrotnie,co by nie pisał to za komuny jednak było zupełnie inaczej .
@dariusz-berdychowski .. "*** tekst", tak własnie działa ta strona jak się chce napisać coś z komórki :-) Bo ta strona za kilka lat bedzie wspominana jako twór, jak ten Pewex i Baltona i Basen za LO, a gazwiedź będzie miała beke :-)
Niestety ale koder ma to w ***. Tak się skałda że znam kodera i wiem że ma to w ***
"...co wy tam wiecie o zabiajniu ....? "
Pamietam wszystko:
-Baltona,
-Pewex,
- Kolejka i skakanie w czasie jazdy na wysokości Orkana,
-sklep na Kistach gdzie było zawsze najlepsze piwo, ale trzeba było nadłożyc kilometrów,
- "broń" mozna było kupić u pana Kbka vis`a vi straży pożarnej
- obok bar mleczny
- jadłodajnia (ta dawna oczywiscie, znana, bo rodzicę na siłę Boga mi wpajali w każdą niedziele, na szczęście się nie udało)
- z mleczrni pracownicy kradli smietanę kremówke, mozna było kupić jak się miało znajomosci
- no i mój ulubiony Spalony SAM , nie SAM ktoś podpalił.
Trzy ciuchcie: wąskotorówka, parowozik obsługujący Chemitex oraz spalinówka do Plecewic :) regularnie jeżdżące po swoich trasach.
Plac i "podziemia" po spalonym sklepie przy ul. Traugutta; ciągle stojąca, ale już rzadko wykorzystywana w zimie górka koło SP3; alejki przy SP1, które w sezonie letnim były torem wyścigów rowerowych; lodowisko na starym boisku asfaltowym za SP1; niedawno zlikwidowany tor motocrossowy; cukiernia (stara) wrocławianka; wypożyczalnia kaset VHS na ul. 1 maja; ciągle stojące, ale już chyba zapomniane przez Boga i okoliczne dzieciaki, boisko do koszykówki przy osiedlu Victoria - obok biedronki; no i oczywiście miejsca wymienione już wcześniej
sklep u Państwa Stępowskich ,chyba najstarszy i wszystko mozn było kupic ,drogeria u Kitkowskich ,pewex,baltona,kono robotnik,jej ile to bezpowrotnie zniknęło wspomnień,ile by można pisać,a to ważne że wszyscy si,ę znali byli życzliwi a teraz?...........
Jeszcze mleczarnia :) i ten zapach rozsiewający się po okolicy :)
Monolopowy na Chopina przy wlocie do Chodakowa... Jedyne miejsce gdzie w sprzedawano wino "Sangria" i "Żytnią" kiedy nie miało się jeszcze dowodu osobistego... ;)
kolega miał Jawę 350 (taka z uszami dla pasażera) i ładowalismy plecak ze stelażem butelkami, rajd na Kistki i powrót z pełnym. Pare razy bym leżał, jak byliśmy na wysokości górki w Trojanowie ;] Jednak 20 piw "robiło swoje" dla wątłego nastolatka :D
@linu-sklep na Kistkach ,jechało się rowerem ,tam zawsze pywo dobre było, od żywca po okocim ,potwierdzam,(prowadzili sklep bracia?)ale ten sklep był pewniak !
Była gruźliczanka sprzedawana na Staszica, na chodniku po drugiej stronie okrąglaka.
Poza tym kultowe miejsca starego Sochaczewa: Stylowa (później Robertino), Mazowiecka, zajazd Pod Kasztanami, a w Żelazówce "Pod Wierzbami".
A na Wąskiej stały dorożki....
No i oczywiście muszla koncertowa.