Powinnam zacząć od minusów. Jest ich dużo więcej i naprawdę nie lubię małych, nijakich miast. Bo nie ma w nich ani wszelkich dogodności miast wielkich, ani nie są blisko natury jak wieś. No, ale niech tam będzie, plusy jakoweś też są. Żeby nie było, że czarnowidztwo tu uprawiam i masochizm.
Po pierwsze wszystko w tym moim mieście wiadomo - gdzie szewc, gdzie dobry rzeźnik, gdzie świetna piekarnia. Niczego nie trzeba szukać, bo rzeczy i sprawy są oczywiste.
Po drugie bardzo łatwo wejść w rytm miasta, wiadomo, których miejsc o jakiej porze dnia i nocy unikać, a których wręcz przeciwnie.
Po trzecie każde prawie przejście przez miasto wiąże się w zasadzie ze spotkaniem kogoś mniej lub bardziej znajomego. Co tam? Jak tam? A u ciebie? Na ogół bywa to miłe. Choć nie ukrywam czasem też irytujące, ponieważ posiadam dziwną przypadłość i nie kojarzę twarzy. Mam jakąś totalną niezdolność do pamiętania ich, chyba ze względu na wykonywany zawód mój mózg broni się przed nadmiarem. Na ogół prowadzę small talk nie wiedząc absolutnie z kim rozmawiam.
Po czwarte nie ma zgiełku, po 17 w mieście jest względny spokój, całkiem fajnie otworzyć okno, bo latem normalnie słychać ptaki.
Po piąte jest w miarę bezpiecznie, dzieci można na pieszo do szkoły puścić i nie bać się, że pomylą tramwaj i nigdzie nie dotrą.
Po szóste znajomi (ci którzy nie wyjechali do wielkich miast albo za Wielką Wodę) są na miejscu, całkiem sporo, zawsze ktoś wpada i zawsze jest do kogo pójść na kawę.
Po siódme każda zmiana w mieście "na plus" - odnowiony skwerek, budynek, rynek, sprawia taką radość, jakby to było nasze osobiste podwórko.
Po ósme – wchodzę do ulubionego pubu i czuję się jak w domu. Nie ma potrzeby biegania po mieście w poszukiwaniu miejsca, gdzie można spożyć piwo. Ba, jako rodzina patologiczna bierzemy czasem potomków i na piwo idziemy z nimi. A fe!
Po dziewiąte. To jest moje miejsce w świecie. Wrosłam, zapuściłam korzenie. Psioczę i pianę toczę. Ale nic mnie tak nie irytuje, jak obelgi pod adresem Socho w ustach tych, którzy już tu nie mieszkają. Nieobecni głosu nie mają. Coś w tym chyba jest.
Koniec. Kto da więcej?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wszystko pięknie, ale bezpieczeństwo w Sochaczewie daje wiele do życzenia. Nie radzą sobie władze z wandalizmem i chuligaństwem. Z tym należy wreszcie coś zrobić, strach po godzinie 22 wyjśc na główne ulice miasta, bo można oberwać za nic.
Zawsze są jakieś plusy i jakieś minusy , bo nigdy nikomu nie dogodzi i zawsze będzie jakieś "ale"...A ja lubię Sochaczew taki jaki jest ;-) I cieszę się ,że tu mieszkam .Pozdrawiam mieszkańców
Są gorsze. Naprawdę. Z nieporównywalnie większą biedą, bez luksusu Warszawy pod nosem. :-)
ja jestem zadowolony z mieszkania i bycia Sochaczewianinem.cóż to by była za nuda jakbym mieszkał w miasteczku,czystym,spokojnym ,gdzie drogi równe,zieleń zadbana,ceny wody niskie,Burmistrz dbający o miasto i jego mieszkańców, nuda panie ,nuda...a u nas aferki jedna za drugą,idąc przez miasto poznaję wytrzymałość obcasów mojej ślubnej,jadąc samochodem poznaję tajniki zawieszenia,drzewa wycinają , tak że żadne liście na mnie nie lecą i ptaki nie obsrywają,Marketów i centrów handlowych mamy trochę za mało,no ale nie malkontencić !!są jeszcze gorsze miasteczka,(chyba?)
.... myślę już chwilkę co napisać ... krótko - a ja kocham swoje miasto , to moje miejsce , nigdy nie chciałam mieszkać gdzie indziej , z każdego wyjazdu wracam chętnie do domu , do swojego Sochaczewa
Z reguły nie wypowiadam się na forach internetowych, ponieważ irytują mnie często głupie i dziecinne komentarze. W tym przypadku postanowiłem zrobić wyjątek. Nie jestem rodowitym sochaczewianinem, przeprowadziłem się tutaj 6 lat temu z Warszawy, gdzie mieszkałem od urodzenia. Nie ukrywam, że przed przeprowadzką targały mną niepewności, czy ja, który wychowałem się i wiele lat mieszkałem w Warszawie będę potrafił odnaleźć się w tak małym miasteczku. Jednak bez problemu się tu zaaklimatyzowałem i z biegiem czasu utwierdzam się w przekonaniu, że za żadne pieniądze nie wróciłbym do Warszawy.Piszecie, że nie ma Policji. W Warszawie można ją znaleźć w pobliżu dworców i na starówce. W miejscach niebezpiecznych, szczególnie po zmroku nie zobaczycie żadnego patrolu, ani nawet radiowozu.Jeśli chodzi o nocne życie w Sochaczewie to oczywiście trudno porównywać Sochaczew do Warszawy. To tak jakby ktoś chciał porównać Malucha do Mercedesa. Przecież Warszawa nie leży pół świata od Sochaczewa. To jest jedynie godzina jazdy pociągiem. Imprezy w klubach studenckich trwają zazwyczaj do 4 lub 5 rano, a o tej porze jest pierwszy pociąg z Warszawy. W końcu na tego typu imprezy nie chodzi się codziennie.Odnośnie wieczornych zakupów również nie widzę problemu. Mamy już czynny jeden z marketów przy obwodnicy, który jest czynny całą dobę, więc zakupy o godz. 2 rano też nie są już problemem.
Plusy i minusy każdy widzi inaczej. Jedne i drugie zależą od nas. To my decydujemy o tym jak jest. I to co jest źle. I to co jest dobrze. Trzeba tylko chcieć coś zrobić, a nie zastanawiać się, że gdzie indziej jest gorzej lub lepiej. Ostatecznie do teatru nie jest tak daleko. U nas zresztą czasem też bywa. To także nie jedyny wyznacznik tego to się w mieście dzieje. Zajrzyjcie do MOK-ów. Żeby tak jeszcze tak zwanej "kultury politycznej" było trochę więcej byłoby całkiem fajnie. Choć w całym kraju z tym jest marnie, to może ten nasz minus na tym tle to też plus.
Fiolka, jak tytuł "PLUSY..." to po co piszesz o minusach, inni i tak Ci je wypomną !!!?
Sweet Cafe jest na placu Kościuszki. Nie przepadam, ale kawa jest dobra. ;-)
Tak, tak Daniel5, porównania do wielkich miast są rozbrajające. :-)
WitamZ tym narzekaniem to Polska tradycja.Pomieszkiwałem ostatnio w Schopfheim w Niemczech. Miasteczko porównywalne z Sochaczewem i tam wogóle ludzi nie widać, po 18 jest zupełnie pusto. Sklepy max do 19 i tylko niektóre. W niedziele nic jest nie czynne. Rowerzystów jest więcej niż samochodów osobowych. Na tym polega wolność że można mieszkać gdzie się chce robić co się chce. A najbardziej mnie urzekło porównywanie Sochaczewa do Krakowa czy Poznania...ha ha dobre. Pozdrawiam Daniel
Myślę, że "załatwianie spraw" jest bardziej ludzkie - prawie w każdym urzędzie, placówce, firmie znajdzie się jakiś znajomy, znajomy znajomego, kolega ojca albo syn koleżanki matki - i a wtedy wszystko idzie jakoś łatwiej ;)
Zawsze sa jakies plusy i minusy. Nikt i nic doskonale nie jest. Tak to juz na tym swiecie jest. Jak sie komus tu nie podoba moze sie wyprowadzic gdzie tylko chce tyle, ze znowu bedzie narzekal, ze nie ma rodziny w poblizu itd. Tak wiec jakiego wyboru bysmy nie dokonali i tak narzekac bedziemy.
FIOLKA, kolejny raz muszę przyznać że wniosłaś radość do naszego Miasta.
Często wyjeżdżam ale zawsze tu wracam, tu jest moje miejsce.
Muszę was pogodzić jeśli chodzi o zakupy po godzinie 20-tej to jeszcze jest gdzie zrobić a na zachodzie niestety wszystko czynne do 18-tej więc nie narzekajcie...")
Fajne to moje Miasto i miło się tu wraca bo są wspomnienia, rodzinka, znajomi, kuple...i to miejsce w necie....
Pozdrawiam Wszystkich, Karol
No właśnie jak ja wracam do domu po 20.00 albo później to musiałabym się wybrać w drugi koniec miasta - ale staram się pamiętać o zakupach póki jestem w Wawie :)
Natomiast gdybym o tej porze chciała się wybrać z kimś znajomym na kawę to przyznam, ze ciężko by mi było....
Ale żadnego miasta wielkości Socho nie można porównać do Warszawy czy Poznania. To tak jakby Warszawę do Nowego Jorku porównywać i płakać, że nie ma Empire State, MoMa czy Broadwayu.
A młodzież ostatnio pokazała, co potrafi. i jak ktoś chce, to może robić coś ciekawego (vide Teatr Maska). Jest DKF, Szkoła Muzyczna, L"ombelico, zajęcia fitnessu wszelkiej maści, joga, bez przesady.
Jak to nie ma gdzie zakupów zrobić wieczorem? Notorycznie o czymś zapominam i ok. 21 pędzę po jakieś rzeczy. W promieniu kilkuset metrów mam ze cztery sklepy czynne do 22.
Co do policyjnych patroli i dziwnej manii jeżdżenia rowerem po chodniku (nigdzie sie z tym nie spotkałam, tylko tu) - zgadzam się absolutnie. Będzie osobny wpis o sochaczewskich kuriozach.
Ad punkt 4 - nie, zgiełku nie ma, "miasto wymarłe".Ani gdziekolwiek wyjść, ani nawet zakupy zrobić, jak się czegoś zapomni.
Ad punkt 5 - bezpiecznie to bym się może poczuła, jakbym choć raz spotkała patrol policji PO ZMROKU, a jeszcze bardziej - jakby mi przestali rowerzyści rozbijać się środkiem chodnika, bo przejść nie można.
malkontentom mówimy stanowcze NIE !
dla mnie najważniejszy jest pkt. 9
Gdybym miał znaleźć jeden pozytywny aspekt dotyczący tego miasta , byłoby to niezmiernie trudne. Wręcz, niemożliwe.Dla mnie wyznacznikiem atrakcyjności danego miasta jest możliwość rozwoju osobistego młodzieży. Tak , więc pytam się wszystkich ,,szczęśliwych mieszkańców” jakie narzędzia ma nasza młodzież w porównaniu z rówieśnikami z Poznania , Warszawy czy Krakowa ? Gmachy urzędów miasta i innych tego typu instytucji , sensu stricto spełniają wszelkie normy nowoczesnego miasta ,ale dla młodzieży nic nie uczyniono aby mogła się rozwijać. Miejski Ośrodek Kultury to trochę za mało , jak na miasto aspirujące do roli ,,postępowego miasta”. Przecież , cała młodzież nie będzie grać w rugby. Mamy inteligentną (mądrą) młodzież, tylko nie dajemy jej szansy na rozwój osobisty.
Nic mi nie uderzyło, żadne tam fiołki. :-) Serio. Przecież napisałam, że minusów jest więcej, mam ich pełną świadomość, bo mieszkam tu od urodzenia. I tak ciągle wszyscy pomyje na to miasto wylewają, a przecież nie jest tak, że wszystko jest be i trzeba Socho w kosmos wysadzić.
Oj wiosna do głowy uderzyła.Fiołki przed oczami zasłoniły rzeczywistość.Proszę dobże się rozejżeć.
Na FB same minusy, więc ja dopisuję moje plusy:
- wspomnienia z dzieciństwa na miejscu, na dotknięcie ręki- rzeka, piękna, malownicza, choć niestety, kompletnie nie wpisana w miejskie życie (odwrócenie Socho do Bzury, choć malutka alejka spacerowa, jest moim marzeniem)- zamek (jeden z niewielu dowodów długiej, barwnej historii miasta, w którym żyję)
Wszystko pięknie, ale bezpieczeństwo w Sochaczewie daje wiele do życzenia. Nie radzą sobie władze z wandalizmem i chuligaństwem. Z tym należy wreszcie coś zrobić, strach po godzinie 22 wyjśc na główne ulice miasta, bo można oberwać za nic.
Zawsze są jakieś plusy i jakieś minusy , bo nigdy nikomu nie dogodzi i zawsze będzie jakieś "ale"...A ja lubię Sochaczew taki jaki jest ;-) I cieszę się ,że tu mieszkam .Pozdrawiam mieszkańców
Są gorsze. Naprawdę. Z nieporównywalnie większą biedą, bez luksusu Warszawy pod nosem. :-)