Reklama

Po co komu kanalizacja sanitarna? - 02.08.2012

Tygodnik Echo Powiatu
02/08/2012 15:18
Tytuł brzmi nieco przewrotnie, bowiem cywilizowany człowiek doskonale wie, że kanalizacja sanitarna jest niezbędna tak samo, jak czysta woda czy zagospodarowanie wszelkich odpadów, które człowiek produkuje.
- A po co mi to? Mam szambo i mi wystarczy. - Tak często mówią w ostatnich tygodniach mieszkańcy Sochaczewa. Dodają przy tym, że przecież nikt ich nie zmusi, że tzw. szambiarka przyjeżdża do nich raz na pół roku, albo jeszcze rzadziej. Jeśli takie tezy wygłaszają prości ludzie, którym obojętny jest stan środowiska, w którym żyjemy, to możemy to złożyć na karb ich ignorancji i kompletnego braku znajomości podstawowych zasad dbałości o higienę nie tylko własną, ale i swego otoczenia. Jeśli jednak podobne stwierdzenia padają z ust światłych, wydawałoby się, obywateli, to już sprawa wygląda co najmniej dziwnie.
Dziś spróbujemy, choć po trosze, odpowiedzieć na zadane w tytule pytanie: Po co komu kanalizacja sanitarna?


Najpierw nieco biologii
Pokarm stanowi dla człowieka swoisty rodzaj paliwa napędowego. Jemy, pijemy, nasz organizm trawi. Część z tego przetwarzana jest na energię, absorbowana przez mięśnie, krwioobieg, komórki nerwowe, narządy wewnętrzne. Pozostaje jednak pewna ilość substancji, których nasz organizm nie jest w stanie przyjąć lub przetworzyć. I to wszystko zalega w naszym jelicie grubym. Włókna, bakterie i wszystkie inne resztki, których nie jesteśmy w stanie strawić, czyli przetworzyć stanowi masę, której musimy się pozbyć. Nie jest to tematem tabu, ponieważ każdy żywy organizm produkuje odpady. Kiedyś ludzie załatwiali swe potrzeby fizjologiczne niemal gdzie popadnie, nie było bowiem odrębnych miejsc do tego przeznaczonych.

Teraz odrobina historii
Jeszcze na długo przed Rzymianami pojawiły się ubikacje. Nie miały one oczywiście formy i wyglądu zbliżonego do współczesnych. Choć może nie do końca…Jedno jest pewne – przez wiele dziesiątek lat temat ubikacji często był traktowany jako nieco wstydliwy, a w związku traktowany po macoszemu. W naszych czasach jednak dziwnym może się wydawać sposób pozbywania się nieczystości w minionych wiekach, często naprawdę w bardzo beztroski sposób. W pewnych okresach załatwianie potrzeb fizjologicznych nie wiązało się z żadnym wstydem, ani z żadnymi zasadami higienicznymi.
Wielu zapewne zdziwi, że już 4500 lat temu w dolinie Indusu każdy dom posiadał ubikację, która była włączona w zupełnie przyzwoity system kanalizacji sanitarnej. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że już w starożytności można było usiąść na ówczesnym sedesie lub czymś podobnym, a następnie spłukać wodą to, co tam użytkownik pozostawił. W tamtych czasach łazienki traktowane były często jako...swoiste miejsce spotkań. Służyły do tego specjalne sale z marmurowymi ławami, zaopatrzonymi w otwory, na których siadano w kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt osób i prowadzono swobodną konwersację.
W średniowieczu jakby nieco zapomniano o tym, że toaleta może być odrębnym pomieszczeniem, do tego zaopatrzonym w system rur odprowadzających nieczystości. W zamkach np. załatwiano potrzeby fizjologiczne prosto do dziur w podłogach. Jasną jest sprawą, że wszystko przelatywało swobodnie przez kolejne poziomy prosto do podziemi lub fosy. Zapach, czy raczej fetor murowany.

Smród Wersalu
O wyjątkowej wymianie uprzejmości przyjęło się mówić „Ale Wersal”. Tyle tylko, że nawet w tej luksusowej z pozoru siedzibie królów Francji, higiena była na kiepskim poziomie. Wystrojeni i wypudrowani panowie sikali gdzie popadnie. Jak ich przycisnęła potrzeba, to każda futryna, kotara czy kominek były doskonałym miejscem do oddania moczu. Wielkie damy, wyfiokowane do granic możliwości, pod swymi sukniami opartymi na przestrzennych stelażach, nie nosiły na ogół majtek. Tam więc, gdzie przystanęły, mogły w każdej chwili się załatwić. Z myciem też był problem, więc fetorek unosił się całkiem, całkiem... Czasem służba nieco teren potraktowała jakimś pachnidłem i to wystarczało.

Z nocnika na głowę
W średniowiecznych miastach i miasteczkach nie było żadnej kanalizacji, nikt też nie myślał o wywożeniu śmieci. Tak więc wszystkie, dosłownie wszystkie nieczystości – i tew stałe, i te płynne – usuwane były z mieszkań przez okna.
Przchodzący tamtędy ludzie musieli bardzo uważać, by na ich głowach nie znalazła się np. zawartość nocnika. Taki zwyczaj przetrwał nawet do XVIII wieku. Wtedy jednak wprowadzony już został zwyczaj, że zawartość nocników można było wylewać na ulicę dopiero po godzinie 22, a przemykający się pod ścianami obywatele wołali „Idzie się, idzie się...”, by zapobiec oblaniu.
Brak toalet, powodował, że każde praktycznie miejsce było dobre do załatwienia się. Dopiero koniec XIX wieku przyniósł powrót urządzeń, które z powodzeniem stosowali już starożytni.

Sławojka
Nazwę tę zapewne zna głównie starsze pokolenie. To taki drewniany domek z drzwiami na haczyk i wyciętym w nich niewielkim otworem w kształcie serduszka lub koła. Ciekawe jednak, ile osób wie, skąd wzięła się nazwa tego przybytku? Otóż przed II wojną światową, zarówno wojsko w terenie, jak i mieszkańcy wsi, załatwiali swe potrzeby zazwyczaj gdzieś tam w polu czy za stodołą. Dowódca wojskowych służb sanitarnych, generał Felicjan Sławoj-Składkowski doszedł do wniosku, że tak nie może być, że to urąga wszelkim zasadom higieny. Prawne regulowanie sposobów pozbywania się nieczystości wcale nie jest współczesnym wymysłem.
W roku 1928 Prezydent RP swym rozporządzeniem wprowadził nakaz budowy zabudowanych ustępów na każdej działce, na której jest jakakolwiek budowla mieszkalna. Te tzw. sławojki występują do dnia dzisiejszego na całym świecie, szczególnie tam, gdzie nie ma sieci kanalizacji sanitarnej.
Za taką bardziej współczesną sławojkę można uznać obecne w wielu miejscach Toy-toye. Niektórzy jednak zdecydowanie woleliby załatwić swoją potrzebę w drewnianym domku, niż w niezbyt pięknie pachnącej plastikowej budce.

W zasadzie już już przytoczone powyżej informacje powinny dawać odpowiedź na tytułowe pytanie: Po co komu kanalizacja sanitarna?
Temat jest co prawda nieco śmierdzący, ale z kolei tak pouczający i interesujący, że za tydzień ciąg jego dalszy. Może opisane ciekawostki przekonają największych nawet sceptyków do zastanowienia się, że idziemy z duchem czasu, a więc nie możemy odrzucać i negować konieczności własnego rozwoju i zapobiegania postępującej degradacji środowiska, w którym żyjemy.
Szambo w pole, do rowu, albo gdzie popadnie? Oj, to nie jest dobry pomysł. Zarazki, bakterie i inne szkodliwe substancje powrócą do nas jak bumerang.

Monika Gadzińska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    WIT 2012-08-05 18:16:45

    Witam. Wszyscy dużo ostatnio piszą o potrzebie kanalizacji, i ta publikacja jest podobna. Z wszystkich tych publikacji wynika jedno - "dostajemy 21wiek" a ciemny naród nie chce skorzystać i się podłączyć.  A może ktoś wreszcie jasno napisze o co chodzi.... bo jak wiadomo chodzi o kasę . Ludzie by się podłączyli chętnie ale pytanie brzmi za ile. Jestem ciemnym narodem I nie rozumiem dlaczego mam płacić 15 zł / m3 a np. Kampinos czy Łódź, ok. 7 zł.
    PLUS JESZCZE WYSOKI ABONAMENT. Tzn. rozumiem - monopol i dyktat ZWiK..... a wiadomo jak działa każdy monopol. Powiedzą mi tak : panie, inwestujemy miliony i musi być drożej bo trzeba kredyt spłacić. Odpowiadam: Jak zainwestuję i wybuduję nową piekarnię i zrobię chleb zwykły 5 zł. to będę miał klientów ??????? Ta samo tłumaczono jak była modernizacja miejskich kotłowni. Unia , ekologia itd. i jest super tyle że najdrożej w PL.  I mam do autorki 1 pytanie czemu za płotem, w Gminie Sochaczew woda jest po 1,7 netto a w Socho po ok. 3,5 ?. czyli 100 % drożej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama