10 tys. zł otrzyma rodzina repatriantów z Kazachstanu, która postanowiła opuścić Szortandy i zamieszkać w Sochaczewie, na stałe związać swe losy z naszym miastem. Wkrótce w Sochaczewie, w wynajętym mieszkaniu, zamieszka 41-letnia Oksana Khalilova z domu Wasilewska wraz z 40-letnim mężem Askhatem Khalilovem. Do Polski przyjadą z trojgiem dzieci: 21-letnim Igorem, 14-letnim Romanem i 4-letnią Zlatą.
- Trudno powiedzieć, kiedy państwo Khalilov zamieszkają w Sochaczewie, czy za kilka tygodni, czy miesięcy. Formalności związane z uzyskaniem statusu repatrianta i wizy do Polski trwają, są niestety długotrwałe. Nasz urząd od kilku miesięcy jest w stałym kontakcie z pełnomocnikiem rodziny, udzielamy im wsparcia na tyle, na ile to możliwe mówi sekretarz miasta Andrzej Wierzbicki.
W lutym br. rodzina zwróciła się do miasta o pomoc w osiedleniu na terytorium Polski, konkretnie w Sochaczewie.
- Odpowiedź na taką prośbę mogła być tylko jedna. Wydzieliliśmy z budżetu 10 tysięcy złotych na zagospodarowanie i wierzę, że radni jednogłośnie poprą uchwałę w tej sprawie. To nasz moralny obowiązek wobec ludzi, którzy czują się Polakami, zostawiają w Kazachstanie przyjaciół, pracę, mieszkanie, wszystko co mieli przekonuje burmistrz Piotr Osiecki.
Repatrianci w drodze do ojczyzny dziadków pokonują ponad 4 tysiące kilometrów, w Kazachstanie zostawiają dorobek życia, w tak długą podróż mogą zabrać tylko trochę pieniędzy, dokumenty, zdjęcia, rodzinne pamiątki. Nic więcej.
- W Polsce muszą startować od zera, wynająć mieszkanie, znaleźć pracę, załatwić mnóstwo formalności urzędowych związanych z osiedleniem, zapisać dzieci do szkoły, kupić meble, lodówkę. To tak, jakby stracić cały dobytek w wyniku powodzi. Nie można się od nich odwrócić plecami. Dla budżetu miasta 10 tysięcy to niewielki wydatek, ale repatriantom pozwoli rozpocząć proces zagospodarowania się w ojczyźnie dodaje Andrzej Wierzbicki. .
Szortandy to niewielka miejscowość w pobliżu Astany, będąca jednym z liczniejszych skupisk Polaków zamieszkujących centralne rejony Kazachstanu. Osada usytuowana jest w stepie otaczającym stolicę kraju. Miasteczko zostało założone na początku XX wieku. Na jego terenie istnieje meczet, zbór baptystów, cerkiew oraz kościół katolicki Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny, w którym działalność duszpasterską prowadzi polski ksiądz. Ludność polska przybyła do Szortandów wskutek przymusowych deportacji, przeprowadzonych przez Sowietów z terenów obwodu chmielnickiego na Ukrainie, z Żytomierszczyzny oraz okolic Kamieńca Podolskiego (w obwodzie chmielnickim, blisko Kamieńca, leży miasto partnerskie Sochaczewa ukraiński Gródek). Przesiedleńcy z 1936 roku w znaczący sposób przyczynili się do rozbudowy ówczesnej osady, która w latach 50. XX wieku nabrała cech miasteczka i zyskała na randze. Rejonowy Związek Polaków w Szortandach, utworzony w latach 90. ubiegłego wieku, podlega obwodowemu centrum w Astanie. Obok parafii rzymskokatolickiej stanowi główny ośrodek skupiający osoby z polskimi korzeniami. Związek dba o poczucie tożsamości miejscowych Polaków, głównie poprzez nieformalne działania kształtujące poczucie przynależności do jednej z licznych, lokalnych mniejszości narodowych. Większość polskich mieszkańców miasteczka, przede wszystkim starszej generacji, dobrze posługuje się językiem przodków. Młodzież natomiast ma możliwość nauki języka polskiego na nieregularnych zajęciach, które organizowane są przez przyjeżdżających do Kazachstanu polskich nauczycieli. Wiele osób ze środowiska Polaków, najczęściej młodych ludzi, ubiega się o Kartę Polaka oraz stara się o możliwość wyjazdu i dofinansowanie umożliwiające podjęcie w Polsce studiów lub pracy.
Źródło: www.polacynawschodzie.pl
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze