Reklama

Porwanie listonosza

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
26/08/2009 12:34
We wtorek 18 sierpnia w pracy nie zjawił się listonosz, pracownik sochaczewskiej poczty. Nie byłoby w tym nic szczególnego gdyby nie to, że był on doręczycielem paczek i nie rozliczył się z pobranych cennych przesyłek. Okazało się, że również rodzina nie wie, co się z nim od jakiegoś czasu dzieje. W mieście pojawiły się zdjęcia poszukiwanego i samochodu, którym wyjechał do pracy.
Zaniepokojeni przełożeni Roberta B. postanowili zawiadomić policję. W wyniku tych wszystkich działań, w środę 19 sierpnia w godzinach popołudniowych, policja otrzymała informację, że poszukiwany pojazd stoi na drodze między Teresinem a Kazimierowem w kompleksie leśnym Teresin – Gaj. Patrol, który przybył na miejsce, kilkanaście metrów od samochodu, w lesie, znalazł poszukiwanego, który leżał na trawie ze związanymi do tyłu taśmą do paczek rękoma.
Załoga karetki pogotowia, która zjawiła się na miejscu zabrała listonosza do szpitala, nie pozwalając śledczym na natychmiastowe przesłuchanie go. Przeprowadzono jednak oględziny miejsca i samochodu i znaleziono w trawie portfel zaginionego z kartami kredytowymi i dokumentami. W pojeździe natomiast policjanci znaleźli telefon komórkowy, pistolet gazowy, a także dokumenty odbioru przesyłek pocztowych, nie znaleziono jednak pieniędzy, które pobrał od klientów za dostarczone paczki.
W tym samym czasie, podczas badań jakim poddano w szpitalu listonosza, jeden z lekarzy stwierdził, że nie ma on żadnych obrażeń, które potwierdzałyby, że został napadnięty. Powstało więc podejrzenie, że listonosz dolegliwości symuluje.
W tej sytuacji do szpitala udała się policyjna grupa dochodzeniowo śledcza, która skłoniła listonosza do przyznania, iż był to napad sfingowany, a on sam siebie związał, by przywłaszczyć pieniądze pobrane za dostarczone przesyłki. Chodziło o kwotę około 3 000 zł.
Jak powiedziała nam prokurator rejonowy Beata Sobieraj – Skonieczna, prokuratura również przesłuchała listonosza, który przyznał, iż miał długi hazardowe, konkretnie z gry na automatach, na których przegrał część pieniędzy pobranych za paczki.
Aby zatuszować ten niedobór, próbował uzyskać szybki kredyt w banku, ale ponieważ miał debet, odmówiono mu. W związku z tym uzupełnił debet pieniędzmi za paczki, by kredyt ten uzyskać. Niestety, i tak się to nie udało, więc zrezygnowany spędził noc w samochodzie rozmyślając, co dalej robić i wpadł na pomysł napadu na siebie samego.
Wygląda jednak na to, że Robert B. i tak miał szczęście, bowiem , jak twierdzi pani prokurator, postępowanie w tej sprawie zostanie umorzone gdyż przestępstwo uprowadzenia nie zaistniało. Również z jej informacji wynika, że poczta nie będzie występowała wobec niego z roszczeniami, jeżeli w ustalonym terminie odda brakującą sumę.
bus
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama