Bardzo ciekawą rzecz zaobserwowałam ostatnio. Sochaczew się rusza! I to jak!
Lata całe - cytując Stasiuka - „chodziłam sobie, będąc nieco gruba” i było mi z tym dobrze. Miłe jest życie kanapowca. Ale pewnego dnia to i owo zaczęło mi przeszkadzać, potem wpadła mi w ręce motywująca książka Beaty Sadowskiej o bieganiu i postanowiłam, że ruszę i ja. Jest w Sochaczewie ulica Olimpijska, więc chcąc poczuć się jeszcze bardziej sportowo, wybrałam się w jej rejony. I, o ludzie, czego, a raczej kogo tam nie było!
Biegają młodzi i starsi, ci jeszcze starsi maszerują żwawo z kijami lub spacerują, bieżnia na MOSiRze zajęta. Biegają samotnie i w parach, słuchając radia i zaglądając do telefonu, by sprawdzić, co im wyświetla aplikacje Endomondo Sports czy Nike+Running. I o ile na pierwsze bieganie chciałam wybrać się w kominiarce, żeby nikt nie rozpoznał, jak się kulam, to już na kolejnym nawet o tym nie pomyślałam. Bo wszyscy mają gdzieś, jak kto się kula. Każdy biegnie jak chce i jak umie. I to jest fajne. I jest nas bardzo dużo.
Kapitalne są także siłownie zewnętrzne. Bo teraz po biegu i rozgrzewce można poćwiczyć na powietrzu. To był super projekt w zeszłorocznym Budżecie Obywatelskim. Mam nadzieje, że nikt tych urządzeń nie rozwali, bo zapotrzebowanie na nie jest naprawdę ogromne. Wciąż się przy nich kręcą ludzie.
Argumentów do nieuprawiania sportu w naszym mieście brak. Jest wszystko poza ścieżkami rowerowymi, ale mam nadzieję, że i do nich kiedyś dobijemy. Można biegać, pływać, robić wolty na dwóch kółkach na rampie, grac we wszystkie rodzaju sportów zespołowych, tańczyć, uprawiać jogę, aerobik, zumbę i sztuki walki. A jeśli ktoś z Państwa jeszcze się nie rusza, to polecam uwolnić endorfiny. Jeśli ja potrafię, to znaczy, że każdy potrafi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze