Reklama

Powiatowy budżet przetrwania

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
08/01/2013 11:16

Opozycja nie zostawiła na projekcie budżetu powiatu na 2013 rok suchej nitki, koalicja zaś złudzeń, kto ma więcej głosów w radzie.

Tuż przed sylwestrem radni powiatu sochaczewskiego zebrali się, by debatować nad przygotowanym przez zarząd projektem uchwały budżetowej. Mimo pozytywnych, choć niejednogłośnych opinii komisji rady powiatu, przedstawiony projekt budżetu spotkał się z ostrą krytyką radnych opozycji, którzy wytykali jego wady i niedoskonałości.

Zanim do tego doszło, dowiedzieliśmy się, że planowane dochody powiatu na rok 2013 to 68.888.863 zł, zaś wydatki 69.633.983 zł. Deficyt w wysokości 745.120 zł. ma zostać pokryty z wolnych środków, czyli nadwyżki na rachunku powiatu z lat ubiegłych 230.000 zł oraz z zaciągniętych pożyczek 515.120 zł. Niestety dochody powiatu to głównie celowe subwencje, w których znaczną część stanowią wydatki na oświatę. Dochody własne to zaledwie 16.5 mln zł.

Reklama

- Tak słabego budżetu nie pamiętam - rozpoczął swoje wystąpienie radny Tadeusz Głuchowski - a dość długo jestem w radzie powiatu.

Radny skupił się na oświacie, twierdząc, że budżet w tym zakresie jest wyjątkowo mizerny. Skoro na przykład, jak cytował, na zakup pomocy naukowych, dydaktycznych i książek dla jednej ze szkół przeznaczonych jest 1.706 zł, to co można za to kupić? Na osiem placówek na zakup pomocy dydaktycznych przewidziano niecałe 20 tys. zł. Podobną sumę przeznaczono na zakup usług remontowych, więc nie daj Boże, twierdził radny, aby się coś w jakiejś szkole popsuło.

Reklama

 - Tłumaczono nam podczas obrad komisji - kontynuował radny Głuchowski - że nie stać nas na więcej. Zatem na co nas stać? Stać nas na kolejne etaty? Na przykład na etat wicedyrektora do spraw kształcenia ustawicznego w  szkole, w której takiego kształcenia nie ma? Taki etat to 50-60 tysięcy zł rocznie, czyli więcej niż na pomoce naukowe i remonty we wszystkich szkołach. Na co nas jeszcze stać? Na inne dodatkowe etaty w powiatowym zespole edukacji, który miał przynosić oszczędności. Robi się to wszystko kosztem dzieci i normalnej pracy w szkołach. Gdybym więc jako nauczyciel zagłosował za tym budżetem, źle bym się czuł wobec uczniów, ich rodziców i nauczycieli.

Podobnego zdania był radny Józef Chocian . - Budżet jest fatalny i jest to zła informacja dla mieszkańców powiatu - mówił radny. - Ekonomii nie da się oszukać. Wiem to, bo wiele lat prowadzę dużą firmę. My każdą złotówkę kilkakrotnie oglądamy, a tu, w starostwie, wiele środków roztrwoniono, zwłaszcza na niepotrzebne polityczne etaty. Polityka ma znaczący wpływ na budżet. Natomiast brakuje środków na bezpieczeństwo. Straż pożarna dostała o 50 tys. zł mniej niż powinna, a potrzeby są dużo większe, nie ma na dodatkowe patrole w policji. Liczyłem po cichu, że chociaż przed wyborami w budżecie znajdzie się ul. Trojanowska, bo tamtędy przemieszcza się wiele osób i ja się przed nimi za jej stan wstydzę. Ale widzę, że nie ma na to szans.

Reklama

Starosta Tadeusz Koryś, zapewniał, że mimo niedostatków zarząd powiatu zrobi wszystko, aby przez pozyskiwanie środków zewnętrznych deficyt budżetowy wyrównać.

Z polemiką wystąpił radny Dariusz Dobrowolski: - Z jednej strony powinienem być za tym budżetem, bo znalazły się w nim dwie sztandarowe inwestycje, a mianowicie ulica Staszica i nowa siedziba Komendy Powiatowej Policji w Sochaczewie - mówił. - Tylko zdałem sobie sprawę, że te i inne inwestycje z braku środków własnych uzależnione są od sprzedaży majątku. A to będzie bardzo trudne do zrealizowania ze względu na sytuację kryzysową w kraju, co sprawia, że trudno znaleźć nabywców. Dochody własne starostwa są na poziomie 16,5 mln zł i wydaje się, że 5 proc. z tej sumy to jest minimum, które powinniśmy na inwestycje przeznaczyć. A jest to niewiele, bo około 800 tys. zł.

Reklama

Kontynuując radny przedstawił wyniki swoich obliczeń, z których wynikało, że  5 proc., czyli 800 tys. zł starostwo mogłoby wygospodarować, rezygnując z obsadzania zbędnych etatów. Radny stanął też w obronie szpitala twierdząc, że w projekcie budżetu nie ma żadnych środków na wsparcie tej powiatowej instytucji, co jego zdaniem może skutkować przekształceniem jej w spółkę.

Projektu budżetu bronił natomiast radny Jerzy Żelichowski: - Nie odnoszę wrażenia, że jest to budżet tak fatalny, jak by to wynikało ze słów poprzedników. Jest to budżet ostrożny. Ostrożnie planowane są dochody majątkowe, by nie sprzedawać mienia publicznego po zbyt niskich cenach. Tu widzę raczej gospodarność.

Reklama

Radny przyznał jednak, że przeznaczenie z subwencji oświatowej prawie 900 tys. zł na zespół edukacji jest błędem, bo jest to uszczuplenie pieniędzy dla szkół. Jednak nadal bronił budżetu twierdząc, że tak krawiec kraje, jak materii staje.

O marnej perspektywie dla powiatowej oświaty mówił też radny Andrzej Grabarek twierdząc, że jest to dla niej jedynie budżet przetrwania, prorokujący źle na przyszłość. Z kolei radny Szymon Ziółkowski stwierdził, że zaplanowane finanse pozwalają jedynie na administrowanie powiatem, a do tego wystarczy skarbnik i sekretarz

Reklama

Pełen tekst w najnowszej "Ziemi".

Sławomir Burzyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama