Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Warszawie wydał komunikat dotyczący pożaru na terenie zakładu chemicznego w Sochaczewie. Jak informuje WIOŚ, przygotowane jest zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnieniu przestępstwa przez właścicieli zakładu.
W niedzielę, 20 lipca, na terenie zakładu chemicznego przy ulicy Kościńskiego w Sochaczewie doszło do pożaru magazynu z chemikaliami. W akcji gaśniczej brało udział kilkanaście jednostek straży pożarnej, w tym specjalistyczne jednostki z Warszawy.
Na miejscu pojawili się również inspektorzy WIOŚ w Warszawie Delegatura w Płocku, którzy po ugaszeniu ognia przeprowadzili oględziny pogorzeliska. Natomiast w piątek, 24 lipca, WIOŚ wydał komunikat w tej sprawie.
Czytamy w nim między innymi, że: „(...)We wnętrzu hali widoczne były m.in.: beczki metalowe o pojemności około 200l, rozsypane substancje pyliste w różnych kolorach, substancje pyliste w uszkodzonych, spalonych workach papierowych, mauzery puste lub częściowo wypełnione, kosze wypełnione odpadami w postaci opakowań metalowych po farbach oraz metalowe regały. (...) Ujawniono, że materiały przechowywane w magazynie, który uległ pożarowi, stanowiły prawdopodobnie odpady z działalności zakładu, w którym wybuchł pożar. Weryfikacja BDO wykazała, że spółka nie prowadzi ewidencji odpadów”.
WIOŚ w Warszawie, jak można przeczytać na stronie Inspektoratu, kontynuuje kontrolę interwencyjną oraz przygotowuje zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 183 kodeksu karnego.
Przypomnijmy, że wspomniany artykuł, a dotyczący nieodpowiedniego postępowania z odpadami, mówi o tym, że za nielegalne składowanie odpadów grożą surowe kary, które mogą wynieść do 12 lat więzienia.
Nadal nie wiadomo jednak co było przyczyną pożaru.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Miejsce rekreacyjne, zalew z wędkarzami, w niedalekiej odległości domy a po drugiej stronie ulicy takie odpady bez należytego zabezpieczenia!! Mieszkańcy czekają na wyniki kontroli i wnioski pokontrolne.
Obok bawią się dzieci w żłobku przedszkolu i szkoła. Również jest szkoła średnia. Wiele razy na terenie placu zabaw w przedszkolu był smród palonego plastiku.
Skandal. Tylko niemieckie odpady mogą być składowane w Polsce bez dozoru a gromadzenie odpadów aby zutylizować je po niższych kosztach przez polskie firmy jest NIELEGALNE.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Bardzo dobrze, że sprawą zainteresował się WIOS. Gdyby nie to, że paliły się chemikalia to nie przyjechałaby specjalistyczna jednostka chemiczna z W-wy i sprawa byłaby zamieciona pod dywan z wystawieniem mandatu. Dlaczego jedne firmy muszą składać sprawozdania i oplaty do BDO, płacić za pozwolenia a inne oszukiwać. Kara za takie naruszenie przepisów może wynosić do 1 mln zł. Znam tę firmę i wcale się nie dziwię, że tak się stało. Szkoda tylko mieszkańców, że musieli wdychać produkty spalania węglowodorów. Niestety to jest trujące i rakotwórcze.
Kara powinna być nieuchronna.i duża...na miarę obrotów firmy w której doszło do zaniedbywan przepisów...i będzie to stanowić ostrzeżenie dla innych firm w których musi być reżim technologiczny...i przestrzeganie obowiązujących prepisow.Koszty związane z gaszeniem tego pożaru były ogromne..naraża się strażaków i okoliczna ludność na przyjęcie dawek toksycznych związków jakie ogień wytworzył w wyniku spalania.
Tylko legalne składowiska odpadów nielegalnie zwożonych pod osłoną nocy do Polski, mogą się nielegalnie palić i nikt nikomu za to nic nie zrobi.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Może zastanówmy sie nad tym dlaczego przez tyle lat nikt nie widział, że taka duża firma chemiczna nie składa raportów do BDO. Dlaczego nikt sie nie interesował gdzie składują odpady i jak są utylizowane? Gdyby nie pożar dalej wszystko by szło pod dywan a teraz interesują się tym tylko dlatego, że za dużo osób widziało odpady. Straż sporządziła protokół po pożarowy, wiec muszą zareagować na to....
Jak powinno wyglądać oznakowanie takich miejsc? Zgodnie z polskimi przepisami: Widoczne oznakowanie: Miejsca składowania substancji niebezpiecznych muszą być oznaczone piktogramami zagrożeń (np. łatwopalność, toksyczność) zgodnie z rozporządzeniem CLP (UE nr 1272/2008). Karty charakterystyki: Każda substancja musi mieć aktualną kartę charakterystyki, dostępną dla pracowników i służb. Instrukcje składowania: W magazynach muszą być wywieszone instrukcje dotyczące przechowywania i transportu chemikaliów. Zabezpieczenia PPOŻ: Obowiązują specjalne warunki ochrony przeciwpożarowej, w tym ograniczenie ilości materiałów niebezpiecznych na miejscu. Jeśli obiekt nie spełniał tych wymogów, może to świadczyć o rażącym zaniedbaniu. Czy mieszkańcy mogą domagać się odszkodowania? Tak, ale zależy to od kilku czynników: Szkody osobiste lub majątkowe: Jeśli ktoś doznał uszczerbku na zdrowiu, stracił mienie lub poniósł inne szkody (np. zatrucie, ewakuacja), może dochodzić roszczeń cywilnych. Dowody: Niezbędne są dokumenty potwierdzające szkodę – np. zaświadczenia lekarskie, zdjęcia zniszczeń, raporty straży pożarnej. Odpowiedzialność właściciela hali: Jeśli pożar był wynikiem zaniedbań (np. brak oznakowania, niewłaściwe przechowywanie), właściciel może ponosić odpowiedzialność cywilną lub karną. Pomoc prawna: Warto skonsultować się z kancelarią specjalizującą się w odszkodowaniach, która pomoże przygotować pozew i zebrać dokumentację.
Miejsce rekreacyjne, zalew z wędkarzami, w niedalekiej odległości domy a po drugiej stronie ulicy takie odpady bez należytego zabezpieczenia!! Mieszkańcy czekają na wyniki kontroli i wnioski pokontrolne.
Obok bawią się dzieci w żłobku przedszkolu i szkoła. Również jest szkoła średnia. Wiele razy na terenie placu zabaw w przedszkolu był smród palonego plastiku.
Skandal. Tylko niemieckie odpady mogą być składowane w Polsce bez dozoru a gromadzenie odpadów aby zutylizować je po niższych kosztach przez polskie firmy jest NIELEGALNE.