Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Masz racje.Żyjemy w niedoskonałym świecie.I jesteśmy niedoskonali.
Dlatego potrzebujemy słów.
Poza tym nie wiem, na czym niby ma polegać oparcie wiary w słowach, bo nic takiego u Tertuliana nie widzę. Jest dokładnie przeciwnie. To, że ktoś mówi, nie znaczy, że na swoim mówieniu opiera wiarę.
Pewne jest tylko to, że gdyby nie mówił. (W jakikolwiek sposób, choćby na migi), nic byśmy się od niego nie dowiedzieli.
Mimo wszystko Tertulian szuka oparcia w słowach.Wjęc chce uzasadnić swą wiarę.Czy nie jest to racjonalne działanie?
Chcę poznawać.
Dlatego rozmawiamy.
Sa trzy warianty:
albo to, co mówisz nie różni się od Tertuliana,
albo nieżyczliwie interpretujesz mnie,
albo nieżyczliwie interpretujesz Tertuliana.
Nie chodzi mi o "nieżyczliwość" w sensie etycznym, tylko epistemicznym, poznawczym.
Ja wierzę bo wierzę-To jest irracjonale.I dlatego nie wierzę słowom.:)
To by była prawda ukryta w pięknie. Podejrzewam, że mają coś wspólnego, ale niekoniecznie muszą być tożsame. Ale właśnie dlatego, że poprawne myślenie, nie daje gwarancji, to należy odrzucić jego reguły. Tak postulują niektórzy. Powolutku coś z tgo typu myślenia do mnie przenika. Jutro będziemy mówić o Tertulianie. Tertulian mówi, że wierzy (konkretnie mówi o Chrystusie) dlatgo, że to niedorzeczne. Jest pewne, bo niemożliwie. To jest właśnie irracjonalizm. Tkwi w tym jakaś potęga, której ja jeszcze nie pojmuję.
Nie odrzucam logiki.Jak powiedziałeś-jest tylko narzędziem.
Chciałem tylko powiedzieć że "poprawne myślenie"nie daje gwarancji zrozumienia czegoś co moim zdaniem wymyka się rozumowi.
Być może Wielka zagadka jest formą energii która pozwala wejść w rezonans z 9 Synfonią Betovena lub poczuć łączność z poetą i powiedzieć sobie-w tym jest Prawda?
No tak, ostatnie stwierdzenie jest interesujące. Prawdy rzeczywiście w logice nie znajdziemy. Logika nic nam o świecie nie mówi. Jest tylko formą poprawnego myślenia. Choć są tacy, którzy i ją odrzucają. Ti już zahaczamy o egzystencjalizm i irracjonalizm. Ja sam mało wiem jeszcze o tym, ale mnie pociąga. Tradycyjny podział racjonalizm-empiryzm powoli wydaje mi się cokolwiek jałowy. ale trzeba się liczyć z konsekwencjami jakie niesie odrzucenie logiki i zdanie się na, no właśnie na co...
Wierzę w istnienie Wielkiej Zagadki, ale to tylko wiara...
Ja myślę że istnieje.
Żyjemy w niej,oddychamy nią lecz możemy poznać tylko fragmenty.
Myślałem że filozofia wie więcej.
Może Prawdy nie ma w logice?
Chyba św. Graala to nigdy nie szukała..., ale może jestem w błędzie. Nie wiem, jak to jest z Wielką Zagadką, może w ogóle nie istnieje... A jest też możliwość, że jej rozwiązanie ma tylko wymiar religijny, cokolwiek przez to rozumieć w tym przypadku
Gdzie w takim razie znajduje się "Wielka Zagadka"?
I czym ona jest?
W dalszym ciągu filozofia szuka Św.Gralla?
Drogi Gaju, wrzucasz wiele rzeczy do jednego worka. Ale może taka jest Twoja metoda. Psychologia mówi o czym innym niż filzofia. Wyrodziła się z niej, ale charakter jej twierdzeń jest inny. Bliżej jej, momo wielu wad, do nauki. A filzofia z całą pewnością nie jest nauką.
czy filozofię wymyślono po to by przekraczała granice? Nie wiem... Chyba przede wszystkim po to, by poznać prawdę - Wielką Zagadkę, jak ją określa Wittgenstein.
Aczy filozofii nie wymyślono po to by przekraczała granice?
Bazą powinien być człowiek Ale chyba wolny.Jeśli nie jest czy będzie zdolny zrozumieć swoje ograniczenia?I czy wtedy nie lepiej by psychologia zajmowała się problemem?
Che che, ale tę kosntrukcję wyjaśniamy na bazie filozofii?!? Am I right?!?
Ale nie jest to chyba uwarunkowane względami filozoficznymi tylko raczej, jak słusznie zauważył Rudy "konstrukcją" człowieka?
Czy zupełnie dowolnie to miałbym wątpliwości. Ale faktem jest, że jakaś melancholia powstała. W temacie i nie tylko...
Cicho tu.
Wszyszcy pogrążeni w jesiennęj melancholii,zapatrzeni w punkt z którego przyszli,szukając miejsca do którego zmierzają, zapomnieli o pragmatyźmie oferującego jak mi się wydaje pogodzenie z przemijaniem.
Bo przecież "prawda...to jedynie pożytek wcielony w nasze myślenie..." a to oznacza że możemy je dowolnie kształtować.
Przed poniedziałkowymi zajęciami proponuję rozwiązanie testu. Znajdziecie go pod adresem: quizfarm.com/test.php?q_id=10907&first
To może być przydatne i pouczające. Ja się zaraz biorę za rozwiązywanie.:-)
Cóż, moim zdaniem rozważania jesienno-depresyjne są bliższe psychologii, co nie znaczy, że filozofia nie ma tu nic do powiedzenia. Ja osobiście najbardziej lubię jesień. Najpier tę "złotą polską", a potem zimny, deszczowy, czasami ponury listopad. Nic tak mojej duszy nie napełnia pomysłami, a jednocześnie przynosi dużo spokoju.
"Depresja jesienna". Nie twierdzę, że czego takiego nie ma, ale najczęsciej jest to forma wytłumaczenia tej zwykłej depresji, którą ma się przez cały rok.
Jak mi się zdaje, to uwagi, w szczególności sfromułowane przez Rudego, zmierzają do uchwycenia czegoś, co nazywamy przeżyciem metafizycznym.
Oto jak je ujmuje Marian Przłęcki w tekście "O przeżyciach metafizycznych" ("Filzofia i Sztika nr 15-98):
Przeżycie metafizyczne - to przeżycie dotyczące problemu sensowności świata, przezycie, w którym jakiś sens świata - czy też jego bezsens - bezpośrednio namsię ujawnia, czy "objawia".
Przy czym Przłęcki ma świadomość, że pojęcie metafizyki jest notorycznie wieloznaczne. Wydaje mi sie jednak, że bez zbędnego wysiłku możemy zrozumieć o co chodzi. Ten temat - mam nadzieję - pojawi się na spotkaniach. Pragnę przy okazji zapewnić, że kiedy skończymy już cykl "O czym nie można mówić", wspólnie pomyślimy nad tym, w jakiej formie moglibyśmy się co jakiś czas "filozoficznie" spotykać.
Hej, pomysł fajny. Dopiero wróciłem do domu. Odezwe się na gg właśnie. Pozdrawiam!
Sieeeee
Wieeeee
Za[ pi ]iste spotkania to są ale tylko raz w tygodniu.
No a na forum za bardzo nie czuje kiedy jest prowadzona konwersacja dlatego też mam taki malutki pomysł na konferencje na GG jeśli komuś chociaż trochę podoba się ten pomysł to proszę to jest moje gg 8833493
ZAPRASZAM moze się uda
Wieeeee
Sieeeee
Ponadto znajdziecie nowe zdjęcia. Mam na myśli osoby do tej pory niewystarczająco eksponowane;-)))...
Uwaga!!!
Dodałem do informacji kilka zasadniczych tez Williama Jamesa. Mam nadzieję, że choć w części rozjaśnią one pewne wątpliwości. Oczywiście mogą być również punktem wyjścia dalszej dyskusji. Do wypowiedzi Rudego i Dablju odniosę się wieczorem.
Dziękuję za życzenia, Marcin!
Andrzeju wszystkiego najlepszego z okazji dzisiejszych imienin...
Zwyczajowo zamieściłem także plakat kolejnych warsztatów, który zrobił dla nas nasz artysta. Dziekujemy! Przyznam się, że ten podoba mi sie najbardzij z dotychczasowych, a wszystkie są świetne!
Koleżanki, Koledzy,
W poniedziałek zajmowaliśmy się już filozofią „na poważnie”. Stąd biorą się zapewnie trudności ze zrozumieniem niektórych kwestii. Postaram się jeszcze dzisiaj zamieścić w możliwie jak najprzystępniejszej formie zasadnicze tezy pragmatyzmu i podział Jamesa „filozofia twarda – filozofia miękka”.
Poza tym poruszyliście mnóstwo różnych spraw. Dablju powraca do Swojego ulubionego wiersza, Rudy porusza zagadnienia sensu istnienia, przemijania, jesiennego nastroju. Zresztą temat poddała Paulina. Wszystko na raz to trochę dużo, nawet jak dla osoby wprawionej w tego typu rozważaniach. Ale ponieważ Rudy prosił o jakąś kwestię do roztrząsania, to daję ją.
Oto w poniedziałek będziemy się zastanawiać nad miejscem Boga w filozofii. Między innymi przedstawimy kilka z wielu dowodów na Jego istnienie, ale na tym tle, o czym jestem głęboko przekonany pojawią się również inne sprawy. Między innymi zagadnienie cudów. Oto problem, który daję wam do rozważenia:
Czy istnieją takie zdarzenia lub ciągi zdarzeń, które, gdyby nastąpiły, skłoniłyby cię do powiedzenia, iż to cud? Jeśli tak, opisz je i wskaż, dlaczego nazwałbyś je cudami?
Pytanie podaję za Johnem Hospersem. To Wy się teraz zastanawiajcie, a ja ustosunkuję się do tego, co mi podsunęliście, bo zagadnienia to ciekawe.
oczywiście istnieje mały promyk szansy że rozmyślania nad naszym przemijaniem będą przyjemne.Ale raczej takie zjawisko dosięga niewielki procent społeczeństwa.
To tak ku woli dopełnienia poprzedniej wypowiedzi.
Narqa
moim zdaniem jesień jest samą w sobie taką porą roku, że poprzez krajobraz tworzony przez nią zmusza nas do tegoż przemyślenia związanego z przemijaniem.Może to dlatego że zaczyna w nas działać nieszczęsna depresja jesienna która dosięga niemal każdego w większym czy mniejszym stopniu.
Ja osobiście wobec przemijania czuje się troche niepewnie i nieswojo.Nie lubie myśleć o tym co będzie za kilka lat, a napewno nie lubie myśleć o tym co było, co przemineło.Dlatego że człowiek jes tak skonstruowany, że pamięta głównie te złe rzeczy a o dobrych zapomina.
Nie wiem czy jest to sokolwiek składne.Mam nadzieje że choć w pewnym stopniu tak.Heheh.
Narqa
Ale ja nie lubie fotek , ja sobie żartowałem :P
Przygotuje sie na sesje - Wezme coś czym będę mógł sobie ryja zasłonić ;)
Przemijanie - Wszystko przemija . I nic tego nie zmieni . Nawet kremy przeciw zmarszczkom :>
Cya
HateMe!
No ja dzisiaj byłem cały dzień na uczelni. Ale jeśli macie ochotę na jakieś zagadnienie do rozważenia, to zaraz coś wymyslam. Tylko kawę wypiję...:-)
Ja troche spóźniony ale chcę podzielić się z "ludem" ciekawymi linkami odnoszącymi się do wspomnianego przez Moderatora (fajne słowo) na poprzednich zajęciach wiersza "Do prostego człowieka". http://free.polbox.pl/t/tuwim/prosty.html - Polecam jednak całą zawartość tej witryny. http://akurat.pl/akurat/_download.php?id=34 - dla tych dla których słowo pisane nie trafia; http://akurat.pl/akurat/_download.php?id=35 - oraz dla tych któym sama fonia nie wystarcza :D
temat: ja zaproponuje może nie w duchu pragmatyzmu, ale w duchu tego, co sama pisałam powyżej (i wcale nie w celu zareklamowania;) temat jesienny
jak się czujecie wobec wszelkiego przemijania, czy odczuwacie przemijanie, czy jesień Was do takowych przemyśleń nakłania?
to tak jesiennei, rudo, dla Rudego i nie tylko:)
Hejka All
Musze się przyznać że informacje wczorajsze ciężko do mnie docierały.Może dlatego że byłem taki troche padnięty.Ale nastepnym razem będzie lepiej.Heheh.
HeatMe nie martw się.Ja też jestem na jednym zdjęciu.Przepraszam na dwóch.Może to tak jest dlatego że aparat się buntuje i nie chce robić nam zdjęć.Może się boi że mu matryca pęknie.Heheh.
Napiszcie jakiś fajny ciekawy temt do rozważania to sobie popiszemy.Chyba że nie chce nikt rozważać nad tą szczęsną filozofią.
Narqa
o ile mnie pamięć nie myli, to Ty robiłeś fotki:P (i to sam się ku temu zglosiłeś:)
ale zapamiętam Twoja "cichą skargę" i za tydzień przejmę aparat - przygotuj się na sesję:D
To ja gorszy nie będe !
Czmu zawzse jest tylko jedna fotka ze mną , przeca jestem jedyny okaz prawdziwego tru-blak-def satana na Warsztatach ? :D
O słodka ironio ...
Cya
HateMe!
Pojawiam się, ale nie komentuję (jak na razie), bo czekam na Wasze wypowiadzi...:)
HA!!!
Stwierdzam twardo ale bez podtekstów (zwłaszcza seksualnych),że jestem pierwszy.Chociaż ostatni będą pierwszymi,także w sensie pragmatycznym.
POzdro dla małych i dużych...i nie filozofów.
Masz racje.Żyjemy w niedoskonałym świecie.I jesteśmy niedoskonali.
Dlatego potrzebujemy słów.
Poza tym nie wiem, na czym niby ma polegać oparcie wiary w słowach, bo nic takiego u Tertuliana nie widzę. Jest dokładnie przeciwnie. To, że ktoś mówi, nie znaczy, że na swoim mówieniu opiera wiarę.
Pewne jest tylko to, że gdyby nie mówił. (W jakikolwiek sposób, choćby na migi), nic byśmy się od niego nie dowiedzieli.
Ale bez słów nic byśmy nie powiedzieli.