Spowiedź, to może za duże słowo, bo nie było tak szczerze, niemniej Prokuratura Okręgowa w Płocku i rejonowe prokuratury jej podległe udzieliły prasie wiele istotnych informacji na temat prowadzonych postępowań.
Konferencja została zorganizowana przez Prokuraturę Okręgową w Płocku i miała służyć przedstawieniu wyników jej pracy, a także pracy wszystkich prokuratur rejonowych okręgu płockiego, w tym sochaczewskiej, w 2006 roku. Ten cel został zrealizowany w pierwszej części spotkania przez szefa płockiej prokuratury Waldemara Ossowieckiego, który podsumował dokonania swojego zakładu pracy w statystyce. Jak podkreślał Ossowiecki, w pełni realizowano wytyczne ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Przede wszystkim chodzi o większe restrykcje wobec pijanych kierowców, którym zdecydowano się odbierać nie tylko prawo jazdy, ale i pojazdy mechaniczne. Sprawcy są karani wysokimi grzywnami i niekiedy nawet osadzani w zakładach karnych.
O tematyce drugiej części konferencji decydowali dziennikarze. Zdominowała ją sprawa burmistrza miasta Płońska, któremu prokuratura postawiła kilka zarzutów dotyczących przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowych i działania na szkodę samorządu. Prokuraturę Rejonową w Sochaczewie reprezentowała Beata Sobieraj-Skonieczna, która przedstawiła najważniejsze informacje o aktualnie prowadzonych postępowaniach przygotowawczych, w tym sprawę odkrycia plantacji marihuany w Sochaczewie (piszemy o tym szerzej na s. 1, 6): - Poza tym do takich ważniejszych należy sprawa usiłowania zabójstwa ekspedientki sklepu w Chodakowie. Sprawcy postawiliśmy zarzut, że godząc w tę panią nożem, który pozostawił w jej szyi, usiłował pozbawić ją życia. Dodajmy, że podejrzany następnie zabrał ze sklepu pieniądze w kwocie około 900 złotych. Postawiliśmy też już zarzuty przywłaszczenia paniom, które sfingowały napad na pocztę w Boryszewie.
Prokurator ujawniła kulisy wpadnięcia na trop faktycznych sprawców, jak się okazało, upozorowanego rozboju w boryszewskiej filii poczty. Wskazówką okazały się nieścisłości w zeznaniach pracownic poczty. Przede wszystkim badania próbek z ubrań i włosów nie potwierdziły, że „napastnicy” potraktowali kobiety gazem. To skierowało podejrzenia w ich stronę. - Kobiety przyznały się do winy i złożyły wnioski o chęci dobrowolnego poddania się karze. Będzie to prawdopodobnie wyrok w zawieszeniu. Pieniądze zostały odzyskane, przy czym jest to kwota mniejsza od podawanej przez właściciela poczty, na razie nie możemy stwierdzić, jaka tutaj jest prawda. Beata Sobieraj-Skonieczna przyznała też, że prokuratura nie lekceważy faktu, iż przed kilku miesiącami miał miejsce podobny napad na tę samą filię poczty. - W tej chwili trwają czynności, mające na celu ustalenie, czy sprawa ma związek z tym zdarzeniem sprzed kilku miesięcy. Na razie nie możemy tego ani potwierdzić, ani wykluczyć.
figa
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze