Reklama

Przegranych karać, czy im pomagać? Bezdomni w Sochaczewie

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
09/08/2011 09:03
Przesiadują w parkach i pod sklepami. Proszą o papierosa lub parę groszy. Niechlujnie wyglądają i niemiło pachną. Są ludźmi, którym się w życiu nie udało. Łatwo im wlepić mandat za złe zachowanie. O wiele trudniej pomóc w wyjściu z dołka.

Być pijanym to nie przestępstwo
Oficer prasowy sochaczewskiej komendy sierż. Agnieszka Skórzyńska, rozmowę z nami zaczęła podważenia powszechnej wiary w skuteczność mandatu. „Mieszkańcy uskarżają się na przesiadujące pod sklepami i w parkach pijane osoby. To oczywiste, że nie dodają one naszemu miastu splendoru. Możliwość zmuszenia ich do zmiany trybu sposobu życia mamy jednak ograniczoną. Jeżeli osoba pijana awanturuje się, jest agresywna, pije alkohol w miejscu publicznym i zakłóca porządek, możemy ją ukarać mandatem. Jeżeli siedzi spokojnie na ławce, jedyne, co możemy uczynić, to taką osobę wylegitymować” - wyjaśnia. Nasz rozmówczyni przyznaje, że tzw. margines zwyczajnie kpi sobie z przepisów. „Wszyscy wiemy, że alkoholu nie można pić wprost na ulicy. Osoby te przelewają go więc do pustych kartonów. Przecież patrol nie będzie próbował ich zawartości” - dodaje.
W podobnym tonie wypowiada się jeden z sochaczewskich dzielnicowych asp. Marcin Izydorek. „Musimy kierować się przepisami prawa, a te jednoznacznie mówią, iż nie możemy ukarać kogoś tylko za to, że jest pijany. Zresztą dając mandat nie sprawimy, że ktoś, kto ma poważny problem alkoholowy przestanie pić. Takim osobom potrzebna jest pomoc” - twierdzi.

Pomóc, gdy to możliwe
Pomaganie osobom uzależnionym, zagrożonym moralnie lub wręcz zdemoralizowanym jest odruchem szlachetnym, choć nie przez wszystkich aprobowanym.
- Zdarza się, że osoby z marginesu wychodzą na prostą. Naturalnie, tak jak nie zostaje się alkoholikiem spod sklepu z dnia na dzień, tak wychodzenie z tego problemu trwa zazwyczaj długo. To wymagający czasu i cierpliwości proces. Nasz ośrodek stara się pomóc wszystkim potrzebującym - mówi dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej Zofia Berent. - Wychodzimy z założenia, że pomoc należy się także rodzinie. To właśnie tam powielane są wzorce zachowań. Nie chcemy, by dzieci i młodzież naśladowały pijących rodziców. Prowadzimy grupy wsparcia, zajęcia i świetlice dla dzieci.
Przewodniczący Miejskiej Komisji Przeciwdziałania Alkoholizmowi i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych Sławomir Szadkowski jest zwolennikiem poglądu, że każdemu należy się pomoc. Za kluczową uważa chęć podjęcia przez osobę uzależnioną leczenia oraz wsparcie ze strony rodziny. W ubiegłym roku Komisja prowadziła ponad 80 spraw, a wyniki jej pracy generalnie pozytywnie zaskakują.
- Tylko kilka przypadków znalazło swój finał w sądzie, który, przypomnijmy, może nakazać leczenie alkoholika. Około 20 proc. osób podjęło leczenie szpitalne, a 15 proc. spraw udało się pozytywnie załatwić wyłącznie poprzez naszą interwencję - przekrojowo przedstawia sprawę Sławomir Szadkowski. - Teoretycznie, wspaniale byłoby gdyby przyszło do nas 80 osób, a my po roku stwierdzilibyśmy, że wszystkie one nie piją. Niestety, alkoholizm jest ciężką i złożoną chorobą. Często okazuje się, że współistnieje z innym schorzeniem, na przykład psychicznym - wyjaśnia.
- Z prośbą o pomoc zgłaszają się sami alkoholicy lub ich rodziny. Mamy mnóstwo możliwości, żeby im pomóc. Kiedyś usłyszałem od niepijącego od 20 lat mężczyzny, że na to, żeby zostać alkoholikiem wydał mnóstwo pieniędzy, na to, żeby przestać pić - ani złotówki. Jedyny problem stanowi to, żeby oni sami tego chcieli. Nikogo nie zmusimy do leczenia - mówi Marcin Izydorek. - Niektórzy zwyczajnie lubią takie życie. Odpowiada im siedzenie pod sklepem, nicnierobienie. Z ulubionego miejsca nie wyciągną ich nawet najtęższe mrozy. Co ciekawe, unikają konfliktów z prawem, bo boją się, że sąd każe im odpracować grzywnę. Kiedy z nimi rozmawiamy, dla świętego spokoju przytakują, ale tak naprawdę myślą tylko o piciu” - opowiada dzielnicowy.

Pomysły i efekty
Motywowanie i wsparcie w walce z chorobą alkoholową nie może być bezwarunkowe. Część społeczeństwa czuje się pokrzywdzona „ulgowym” traktowaniem pijaków.
„Sądzę, że dobrym pomysłem mogłoby być ograniczanie pomocy finansowej dla takich ludzi. Nie może być tak, że otrzymują zasiłki i renty w takiej samej wysokości jak reszta osób. Przecież w praktyce je przepijają. Można ograniczyć wysokość wypłat lub je zawiesić do czasu podjęcia leczenia. Niestety, żaden ustawodawca nie zrealizował tego pomysłu – mówi Sławomir Szadkowski.
W kwestii samej „estetyki” miasta dużo dały wzmożone patrole policji oraz zamontowanie systemu kamer monitoringu. Dzięki temu np. z podzamcza zniknęły grupki amatorów tanich napojów wyskokowych, lepiej jest też na placu Armii Ludowej. Wszystko to oznacza, że praca powołanych do tego służb daje efekty. W praktyce nigdy nie da się całkowicie wyeliminować zjawiska, jakim jest margines społeczny.
„To smutne, ale zauważamy, że kiedy ktoś opuszcza to środowisko, dość szybko pojawia się nowa osoba. Mimo to ciągle próbujemy, bo nie można tak po prostu skreślić człowieka” - kończy Marcin Izydorek.
Agnieszka Poryszewska

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama