„O Boże, jak nieludzko zachowali się policjanci, przeziębili chłopaków”- biadoliła osoba z rodziny dwóch zatrzymanych na gorącym uczynku mężczyzn, którzy kradli kable telefoniczne na ul. 600- lecia. Była godzina 1.45 w nocy 29 grudnia, gdy jadący w radiowozie policjanci z wydziału prewencji zauważyli, że nad jednym z otwartych włazów w Trojanowie klęczy mężczyzna i coś wyciąga. Radiowóz stanął, wówczas mężczyzna klęczący nad włazem krzyknął „Gliny” i zaczął uciekać w kierunku Utraty. Drugi wyskoczył z włazu i udał się za nim. Policjanci ruszyli w pościg. Mężczyźni widząc ścigających ich policjantów, wskoczyli do rzeki. Kierowca radiowozu, obserwując sytuację przejechał przez most i odciął im drogę ucieczki osobom. W wodzie jeden z mężczyzn wytrzymał kilka minut. Drugi był bardziej zahartowany, ale po kilkunastu minutach i on zrezygnował całkowicie przemoczony i zmarznięty. Po przewiezieniu ich na komendę okazało się, że jeden był mieszkańcem okolicznych bloków na Trojanowie, a drugi przyjechał na święta aż z Częstochowy. Postanowili ukraść kable telefoniczne, aby je potem sprzedać i godnie powitać Nowy Rok. Nie powiodło im się jednak, bo oprócz przeziębienia, braku środków pieniężnych na powitanie Nowego Roku, dojdzie im jeszcze sprawa sądowa. J.W.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
nic dodac nic ujac poprostu pekin :))))))))))))))))))))))))))))