Do naszej redakcji zgłaszają się pacjenci Przychodni Rodzinnej w Chodakowie. Skarżą się na niemiłe traktowanie przez personel i niską dostępność placówki. Nasze krótkie doświadczenia z przychodnią przy ul. Chodakowskiej zdają się potwierdzać te zgłoszenia.
10 lutego rano nasza czytelniczka, Agnieszka Kołodziejska, próbowała dostać się z chorym dzieckiem do lekarza. Pierwszy raz zadzwoniła do przychodni przy ul. Chodakowskiej po godzinie 8.00. Do 8.45 wykonała dokładnie 23 telefony i nikt w tym czasie nie podniósł słuchawki.
- Zaznaczam, że w słuchawce nie było sygnału zajętości. Telefon dzwonił, tylko nikt nie pofatygował się, by go odebrać mówi Agnieszka Kołodziejska. - W końcu, gdy dojechałam na miejsce, okazało się że przed nami jest zaledwie jeden pacjent. Nas natomiast mógł przyjąć nie pediatra, a internista i to dopiero o 11.30.
Rozmówczyni podkreśla, że obsługa była dla niej bardzo opryskliwa i niemiła. Zwróciła jednej z pań uwagę, że non stop dzwoni telefon i powinna go odebrać, bo może stało się coś ważnego. - Powiedziałam, że rano również nie mogłam się dodzwonić, na co usłyszałam, że jak mi się nie podoba, mogę zmienić przychodnię.
(...)
Wielokrotnie dzwoniliśmy na ul. Chodakowską, próbując skontaktować się z szefem placówki doktorem Pawłem Nowakiem. Najpierw usłyszeliśmy że i tak nie będzie chciał rozmawiać przez telefon, więc nie ma po co dzwonić. Potem pani, z którą rozmawialiśmy, odmówiła przekazania szefowi telefonu redakcyjnego z prośbą o kontakt. Kiedy zapytaliśmy wprost, dlaczego uniemożliwia wypowiedzenie się w sprawie zarzutów dotyczących działania placówki, usłyszeliśmy: to niech pani sobie pisze, co chce.
Agnieszka Poryszewska
Pełen tekst w najnowszym numerze "Ziemi Sochaczewskiej".
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A na Ziemowita to jest inaczej Hrabiankom też nie chce się odbierać telefonów i jednocześnie przyjmować pacjentów. Trz3eba pisać skargę do NFZ. Na Ziemowita są nadęte gburowate okropne. Są paniami bo mają pracę.
Może mam dużo szczęścia, ale nie narzekam na tę przychodnię. Leczę się u Pani dr. Gliwińskiej, która nigdy nie odmówiła pomocy. Zachowanie pacjentów też bywa czasem niekulturalne.Przychodzą po recepty w ostaniej chwili, kiedy już połknęli ostatnią tabletkę.Przy niektórych chorobach przewlekłych można dzień czy dwa bez niej się obyć bez uszczerbku na zdrowiu i przyjśc nasępnego dnia, a nie pod koniec urzędowania lekarza kiedy przyjął już tylu pcjentów.
A na Ziemowita to jest inaczej Hrabiankom też nie chce się odbierać telefonów i jednocześnie przyjmować pacjentów. Trz3eba pisać skargę do NFZ. Na Ziemowita są nadęte gburowate okropne. Są paniami bo mają pracę.
Może mam dużo szczęścia, ale nie narzekam na tę przychodnię. Leczę się u Pani dr. Gliwińskiej, która nigdy nie odmówiła pomocy. Zachowanie pacjentów też bywa czasem niekulturalne.Przychodzą po recepty w ostaniej chwili, kiedy już połknęli ostatnią tabletkę.Przy niektórych chorobach przewlekłych można dzień czy dwa bez niej się obyć bez uszczerbku na zdrowiu i przyjśc nasępnego dnia, a nie pod koniec urzędowania lekarza kiedy przyjął już tylu pcjentów.