Dwa tygodnie temu przy ulicy Parkowej 5 Spółdzielnia Mieszkaniowa Lokatorsko-Własnościowa zrobiła „przycinkę drzew”. Dwa lata temu Urząd Miasta dał jej pozwolenie na podcinanie drzew, ale przy zachowaniu kilku warunków. Co najmniej cztery z nich zostały złamane. Trudo oprzeć się wrażeniu, że drzewa po prostu zdewastowano. W szczególności piękną lipę rosnącą przy budynku.
Warunki pielęgnacji W piśmie UM skierowanym do Spółdzielni czytamy, jakie warunki muszą spełniać „zabiegi pielęgnacyjne”, są to: zakaz usuwania więcej niż 15-20% tzw. masy asymilacyjnej drzewa (tj. gałęzi razem z liśćmi); sposób cięcia, który zachowuje charakterystyczny dla danego drzewa pokrój, zachowanie symetrii korony; konieczność unikania dodatkowych zranień, a także natychmiastowego dokładnego zabezpieczenia drzew specjalistycznymi preparatami; prowadzenie zabiegów pielęgnacyjnych przy udziale specjalistycznej firmy. Po zakończeniu prac zawsze należy powiadomić o tym fakcie Referat Ochrony Środowiska UM w celu dokonania przeglądu drzew.
Czy trzeba być specjalistą? Przede wszystkim drzewa nie zostały zabezpieczone po przycince. Jak dowiedzieliśmy się w Spółdzielni, prace wykonali jej pracownicy mimo wymogu „udziału specjalistycznej firmy”. Specjalista, z którym dokonaliśmy oględzin drzew, stwierdził także, ze drzewa cięte były po prostu tępą piłą, co spowodowało ich dodatkowe uszkodzenia. Nawet takie niewielkie rany goją się na drzewach do 10 lat. Niezabezpieczone miejsca cięć - jak ma to miejsce w tym przypadku są podatne na wszelkiego rodzaju drobnoustroje i choroby. Na Parkowej najbardziej została poszkodowana duża lipa, która praktycznie została pozbawiona korony. Specjalista, który oceniał przycinkę, mówi, że drzewo zostało pozbawione około 50% masy asymilacyjnej, a w przypadku tego gatunku odmładzającą przycinkę powinno się robić przez 2-3 lata. Najpierw uciąć najbardziej przeszkadzające konary, a potem, w miarę pozyskiwania masy zielonej, dalej prowadzić zabiegi. Prezes spółdzielni Grzegorz Muśko twierdzi, że specjalistów dendrologów jest w kraju jak na lekarstwo, a ich usługi są bardzo drogie, dlatego tak naprawdę nie wiadomo, jak przycinać drzewa. - A przecież spółdzielnia musi to robić - komentuje. Administracja spółdzielni twierdzi, że drzewa stanowiły niebezpieczeństwo dla mieszkańców i że mieszkańcy są zadowoleni. Nie wszyscy, jak mieliśmy okazję się przekonać. Prawdopodobnie spółdzielnia planuje wycinkę niektórych drzew.
Mają zabezpieczyć Po naszych telefonach zareagowały zarówno Referat Ochrony Środowiska w UM, jak i sama Spółdzielnia. W chwili oddawania gazety do druku dowiedzieliśmy się, że drzewa zostaną zabezpieczone. Jeśli jednak dalej na ulicy Parkowej w ten sposób prowadzone będą prace, to trzeba będzie zmienić jej nazwę na „Pustynna”. Będziemy z uwagą przyglądać się tej sprawie. Subiektywną wizję wycinek i przycinek przedstawiamy w „deszczowym psie”.
Andrzej Gąsiorowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze