W sochaczewskim schronisku Azorek jest taka część boksów, które nazywamy „pod wiatami”. Psy tam mieszkające mają gorsze warunki niż te, które mieszkają w innych częściach schroniska, bo „pod wiatami” widać tylko przeciwległe boksy i nawet nieba nie widać, bo dach je zasłania... Niewielu odwiedzających tam zachodzi, bo zanim tam trafi - zwykle wybierają już sobie psa z odkrytych boksów w przedniej części schroniska. Psiaki pod wiatami tkwią więc w swoich ciemnych boksach długimi miesiącami, a czasem latami...
Kiedy już się jednak wejdzie „pod wiaty” - jego nie można nie zauważyć. Wypycha mały łepek przez kraty w drzwiach boksu i zawodzi tam przeraźliwie, że nie sposób nie przykucnąć i nie zagadać do tego małego płaczka. A on rozpacza tak, jak gdyby wiedział, że całe życie ma przed sobą do spędzenia w tym ciemnym boksie - no bo kto go zechce, takiego zwyczajnego, niepozornego kundelka - burego „brzydalka”? To młodziutki, ok. 1,5-roczny psiak, wysoki na jakieś 30-35 cm, jak to zwykle małe pieski - troszkę zadziorny do innych psiaków, kiedy czuje za sobą „wsparcie” ludzi, do tych ostatnich garnący się z ogromną żywiołowością i miłością dużo większą, niżby się mogła zmieścić w tym małym burym ciałku.
Gdyby ktoś z naszych Czytelników zainteresował się tym psiakiem - przypominam kontakt do schroniska: tel. 692 005 758 lub 668 432 419.
Magda Tuszewska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze