Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Warto byłoby rozważyć możliwość instytucjonalnego, samorządowego wsparcia dla Fundacji "Nero".
Wyjątkowo sympatyczny psiak, zarówno z wyglądu jak i sposobu zachowania. Od połowy sierpnia ub.roku zacząłem jeździć do pracy do Płońska i wówczas spotkałem go po raz pierwszy na ruchliwym skrzyżowaniu dróg w miejscowości Wróblewo. Był panem pobocza, więc każdego ranka dość zabawnie obszczekiwał przejeżdżające samochody z których często wypadały przeznaczone dla niego racje żywnościowe. Piesek wyglądał na zadowolonego i bardzo sprytnego, pomimo niezwykle niebezpiecznego miejsca w którym przyszło mu funkcjonować. Prosiłem znajomych w Płońsku o pomoc, odwiedziliśmy p.Wójt pobliskiej gminy. Okazało się, że wszelkie podejmowane próby zabrania pieska z ruchliwej trasy kończyły się jego ucieczką w pobliską plantację kukurydzy. Szansą na jego schwytanie było planowane późnojesienne skoszenie kukurydzy. Pewnego dnia zauważyłem ekipę telewizyjną, zainteresowaną pieskiem. Zatrzymałem się na chwilę rozmowy. Od tej chwili byłem już spokojny o dalszy los facebookowego "Rudzika", a teraz "Wtorka". Cieszę się, że znalazł w p.Jadwidze przyjaciela. Wtorek wygląda na wyjątkowgo psa i spotkało go wyjątkowe szczęście!
Warto byłoby rozważyć możliwość instytucjonalnego, samorządowego wsparcia dla Fundacji "Nero".
Wyjątkowo sympatyczny psiak, zarówno z wyglądu jak i sposobu zachowania. Od połowy sierpnia ub.roku zacząłem jeździć do pracy do Płońska i wówczas spotkałem go po raz pierwszy na ruchliwym skrzyżowaniu dróg w miejscowości Wróblewo. Był panem pobocza, więc każdego ranka dość zabawnie obszczekiwał przejeżdżające samochody z których często wypadały przeznaczone dla niego racje żywnościowe. Piesek wyglądał na zadowolonego i bardzo sprytnego, pomimo niezwykle niebezpiecznego miejsca w którym przyszło mu funkcjonować. Prosiłem znajomych w Płońsku o pomoc, odwiedziliśmy p.Wójt pobliskiej gminy. Okazało się, że wszelkie podejmowane próby zabrania pieska z ruchliwej trasy kończyły się jego ucieczką w pobliską plantację kukurydzy. Szansą na jego schwytanie było planowane późnojesienne skoszenie kukurydzy. Pewnego dnia zauważyłem ekipę telewizyjną, zainteresowaną pieskiem. Zatrzymałem się na chwilę rozmowy. Od tej chwili byłem już spokojny o dalszy los facebookowego "Rudzika", a teraz "Wtorka". Cieszę się, że znalazł w p.Jadwidze przyjaciela. Wtorek wygląda na wyjątkowgo psa i spotkało go wyjątkowe szczęście!