Reklama

Psia historia z happy end’em

Tygodnik Echo Powiatu
09/05/2012 10:17
Droga szybkiego ruchu pod Płońskiem, stale przejeżdżające samochody osobowe i tiry. Błąkające się psy są normą, co i raz któryś zostaje potrącony, ale nie ten i nie tym razem. Wtorek to pies znany już w całej Polsce, za sprawą telewizji TVN i reporterów Uwagi!

Mieszkał przy drodze przez dwa lata, jego ulubionym miejscem do spania była jezdnia. We wrześniu, ubiegłego roku, małego piaskowego psiaka zauważyła w drodze do rodziców Teresa Łuczak ze stowarzyszenia Razem z Nami. Opowiedziała o tym Jadwidze Wiśniewskiej, która zajmuje się fundacją Nero z prośbą o pomoc w schwytaniu go.

Ludzka bezmyślność
O tym, że pies jest tam od dwóch lat dowiedziały się od ludzi. Niektórzy twierdzą, że w tym miejscu był wypadek, w którym zginął właściciel czworonoga i Wtorek tam na niego czekał. Policja przeprowadziła śledztwo i rzeczywiście wypadek był, ale nie pokrywał się w czasie z pobytem psa. -Ktoś go porzucił jak był mały. Wydaje mi się, że musiał być szczeniakiem, bo gdyby to był dziki pies, to zdziczałby jeszcze bardziej. Nie byłby tak przyjazny jak teraz, w tej chwili wręcz pcha się na kolana.-opowiada Jadwiga Wiśniewska. Hipoteza, że pies czeka na właściciela, który go porzucił jest najbardziej realna.

Pies z telewizji
Niestety nie było szansy na złapanie psa, choć próbowano zrobić to kilka razy. Pokazanie wydarzenia na portalu facebook.com wzbudziło zainteresowanie reporterów z telewizji TVN. Znaleźli tę informację i w ten sposób nawiązała się współpraca między fundacją NERO a reporterami z programu Uwaga!. -Telewizja zainteresowała się problemem na początku października, my w międzyczasie próbowałyśmy podać mu środki usypiające, ale na niego nie działały. Kiedy poczuł, że coś z nim się dzieje to momentalnie znikał. Tak czasami psy reagują, bo organizm staje się oszołomiony i kiedy zwierzę zauważy, że nie jest w stanie się bronić to po prostu się chowa.- kontynuuje Jadwiga Wiśniewska. Tam, gdzie Wtorek przebywał, było pole kukurydzy, które służyło psu jako doskonała kryjówka. Gdy tylko poczuł, że coś się dzieje wokół niego to natychmiast znajdował azyl.

Do trzech razy sztuka
Reporter Uwagi! Dariusz Goliński skontaktował się z Bartoszem Gadziomskim, zajmującym się profesjonalnym odławianiem bezpańskich zwierząt. Na początku panowie próbowali złapać go za pomocą klatki pułapki. Do klatki wkłada się jakiś smakołyk, a kiedy pies dojdzie do końca, drzwiczki się zamykają. Wtorka to nie interesowało, gdyż miał co jeść, co chwilę zatrzymywał się samochód by rzucić mu kawałek kurczaczka, kiełbaskę czy cokolwiek innego. Miał on tam nawet swoją budę, w której sypiał. Gdy to nie pomogło Dariusz Goliński niemalże codziennie siadał koło czworonoga i próbował go do siebie przyzwyczaić, ale Wtorek sobie na to nie pozwolił. Nie miał źle mieszkając przy drodze, pomijając zagrożenie spowodowane niesamowitym ruchem samochodów, zawsze miał pełną miseczkę. Pani Jadwiga wspomina także o mężczyźnie, który przez dwa lata go dokarmiał, ale nie mógł do niego podejść. -Nie dał się oswoić, tam mu może było dobrze może się bał. On musiał być wyrzucony jak był szczeniakiem, bo nie potrzebował kontaktu z człowiekiem. Nigdy dotąd się nie spotkałam z takim przypadkiem.
Ostatecznie Wtorka złapano siatką, ale to udało się tylko dzięki chwili jego nieuwagi. Kiedy pies spał w swojej budzie, panowie Goliński i Gadziomski zaszli go od tyłu, maszerując tylko wtedy, gdy przejeżdżały samochody tak, by nie usłyszał ich kroków. W ostatnim momencie zarzucili siatkę na budę i udało się go schwytać. Był to już grudzień, ale 4 miesiące starań przynajmniej nie były czasem straconym.

Szczęśliwe zakończenie
Dziś Wtorek mieszka u Jadwigi Wiśniewskiej wraz z innym czworonogami, które szukają domów. -Kiedy do nas trafił, przez pierwszy miesiąc było bardzo ciężko, najpierw siedział w boksie kilka dni, aby mógł zapoznać się z innymi psami, nie chciał jeść. W końcu zabraliśmy go do domu. Kilka dni siedział pod kaloryferem, nie wychodził. Daliśmy mu więc spokój, aby sam się przekonał, inne psy podchodziły do niego i w końcu sam zaczął wychodzić. Na co dzień uwielbia przybiec do człowieka, polizać. Daje się pogłaskać, lubi usiąść na kolanach, nie wykazuje żadnej agresji. Jest bardzo przyjacielski, taka przylepka. Wśród innych psów jest dominantem, przepędza wszystkich na podwórku. Prawdziwy pies przywódca. Po programie telefony do fundacji się urywały. Były to telefony z prośbą o pomoc np. w złapaniu psa czy pozbycia się go, kilka telefonów od osób, które mówiły o tym, że Wtorek ma właściciela. Na razie jest on szczęśliwy w domu pani Jadwigi, oswoił się i czuje się już pewnie, ale wobec obcych jest wciąż nieufny. Jest domowym pupilem i póki nie znajdzie się ktoś, na kogo zareaguje z wyjątkowym poruszeniem, zostanie wśród swojej nowej rodziny.

Historia psa Wtorka zapisana na podstawie opowieści Jadwigi Wiśniewskiej.

Małgorzata Nikończuk
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    jerzyk2205 2012-05-09 19:52:05

    Warto byłoby rozważyć możliwość instytucjonalnego, samorządowego wsparcia dla Fundacji "Nero".

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    jerzyk2205 2012-05-09 19:21:15

    Wyjątkowo sympatyczny psiak, zarówno z wyglądu jak i sposobu zachowania. Od połowy sierpnia ub.roku zacząłem jeździć do pracy do Płońska i wówczas spotkałem go po raz pierwszy na ruchliwym skrzyżowaniu dróg w miejscowości Wróblewo. Był panem pobocza, więc każdego ranka dość zabawnie obszczekiwał przejeżdżające samochody z których często wypadały przeznaczone dla niego racje żywnościowe. Piesek wyglądał na zadowolonego i bardzo sprytnego, pomimo niezwykle niebezpiecznego miejsca w którym przyszło mu funkcjonować. Prosiłem znajomych w Płońsku o pomoc, odwiedziliśmy p.Wójt pobliskiej gminy. Okazało się, że wszelkie podejmowane próby zabrania pieska z ruchliwej trasy kończyły się jego ucieczką w pobliską plantację kukurydzy. Szansą na jego schwytanie było planowane późnojesienne skoszenie kukurydzy. Pewnego dnia zauważyłem ekipę telewizyjną, zainteresowaną pieskiem. Zatrzymałem się na chwilę rozmowy. Od tej chwili byłem już spokojny o dalszy los facebookowego "Rudzika", a teraz "Wtorka". Cieszę się, że znalazł w p.Jadwidze przyjaciela. Wtorek wygląda na wyjątkowgo psa i spotkało go wyjątkowe szczęście!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości