Dbajmy o pszczoły to temat konferencji pszczelarskiej, którą zorganizował Mazowiecki Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Warszawie Oddział w Bielicach wraz z Powiatowym Kołem Pszczelarzy w Sochaczewie w sobotę 6 października w gospodarstwie agroturystycznym „Jeziorany” w Kożuszkach Parcel koło Sochaczewa.
Ponad 60 uczestników – pszczelarzy, mieszkańców obszarów wiejskich oraz doradców rolniczych - miało okazję wzbogacić swoją wiedzę dotyczącą chorób i sposobów leczenia pszczół, uzyskać informację na temat nowych rozwiązań w pszczelarstwie. Zdobyta wiedza z pewnością przyczyni się do lepszej kondycji rodzin pszczelich i gospodarki pasiecznej, która jest ważną częścią działania na rzecz zrównoważonego rozwoju obszarów wiejskich.
Serię trzech wykładów przeprowadzili wybitni specjaliści z zakresu pszczelarstwa. Pani dr hab. Grażyna Topolska profesor nadzwyczajny z Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego wygłosiła w przystępny sposób, obszerny wykład na temat chorób pszczół. Słuchacze zapoznali się z metodami leczenia groźnych chorób. Szczególnie niebezpieczna dla pszczół jest warroza, obecnie najgroźniejsza choroba na całym świecie. Powoduje duże straty w rodzinach pszczelich i znaczne obniżenie produkcji pasiecznej. Konieczność ciągłego zwalczania tej choroby powoduje wzrost kosztów prowadzenia pasiek. Warrozę powoduje roztocz, który nie ma naturalnych wrogów, a doskonale adaptuje się do niekorzystnych warunków środowiskowych. Potrafi bardzo szybko uodpornić się na stosowane przez pszczelarzy leki warrozobójcze. Pszczoły nie mają naturalnych mechanizmów obronnych zwalczających warrozę. Nie leczone rodziny pszczele giną.
Dużym zagrożeniem dla pszczół jest także nosemoza i zgnilec amerykański. To głównie tym chorobom był poświęcony pierwszy wykład, ale nie tylko.
Drugim wykładowcą był Pan Marek Podlewski z Kujawskiego Centrum Pszczelarskiego. Szczegółowo w bardzo przystępny i atrakcyjny sposób przedstawił tematykę wymiany matek pszczelich i tworzenie odkładów jako ważny element gospodarki pasiecznej. Skupił się również na omówieniu wpływu chorób pszczół na rozwój i kondycję rodzin pszczelich.
Wykładowcy odpowiadali na liczne pytania z zakresu prezentowanych wykładów i inne nurtujące uczestników .problemy związane z gospodarką pasieczną. Apelowano o stosowanie środków ochrony roślin w taki sposób, aby nie szkodzić pszczołom.
Konferencję podsumował Zygmunt Łukasiewicz z Sochaczewskiego Koła Pszczelarzy oraz dyrektor MODR Oddział Bielice Krzysztof Szumski.
Konferencja została zorganizowana w ramach operacji pt:: „Konferencja pszczelarska Dbajmy o pszczoły”, realizowanego w ramach Planu działania Krajowej Sieci Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020.
Krystyna Saganowska

Fot. 1 Konferencje otworzył Krzysztof Szumski – dyrektor MODR Oddział Bielice

Fot. 2 Wykład prowadzi Marek Podlewski z Kujawskiego Centrum Pszczelarstwa

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ma Pan pewnie rację, że niewiele osób jest tym tematem zainteresowanych. Ciągle się jeszcze łudzę, że wizja drogiej żywności i konieczności zapylania roślin przez ludzi pędzelkami coś jeszcze zmieni... W naszej strefie klimatycznej 80% żywności zapylana jest przez owady (nie tylko pszczoły) i albo zaczniemy o nie dbać, albo te rośliny będziemy musieli zapylić w inny sposób, co może znacznie zwiększyć koszty produkcji żywności, a więc i ostateczną jej cenę w sklepach.
Niestety temat wymierania pszczół dotyczy wszystkich, chociaż nie wszyscy zdają sobie jeszcze z tego sprawę.
Pocieszające mimo wszystko jest to, że są rolnicy, którzy zaczynają być świadomi tego, że owady są ich sprzymierzeńcami, a osiągnięty plon zależy nie tylko od ilości zastosowanej chemii. Niestety wciąż stanowią oni mniejszość. Mam nadzieję, że to nie jest jeszcze ten etap, na którym zostało tylko jajo dinozaura, z którym nie bardzo już wiadomo co zrobić. Zrobimy wszystko, żeby pszczoła nie była jednym z gatunków, które człowiek wykończył.
Bardziej chodziło mi o to, że to dziś już nic nie pomoże, bo nikt poza wami nie jest tym zainteresowany. Tak jak nikt nie jest zainteresowany coraz większą populacją mysliwych a coraz mniejszą ilością zwierzyny ....
Na polach nie ma juz roślin, jest produkt, który pryskany pestycydami, ma wydać plon, bo przedsiębiorca tak załozył.
Trzeba było lata temu tempogłowym politykom wtłaczać w te puste, pozbawione rozumu głowy że może dojść do katastrofy. Teraz to jest tak, jak bym znalazł jajo dinozaura i liczył na odbudowe gatunku.
Pewnie pan sobie zdaje sparwe z tego ile gatunków zwierząt, owadów i roslin czlowiek WYKOŃCZYŁ ? Nie mam złudzeń co do pszczół, choć bardzo bym chciał żeby było inaczej. Poza posianiem kwiatów i kilku samosiewek, nic się nie da zrobić...No no, można cieszyć się tylko, że zimy są lekkie...
Zainteresowania medialnego potrzebujemy, ale tylko do nagłośnienia problemu jaki jest obecnie upadek rodzin pszczelich. A jeśli chodzi "kasę" to wszstko co robimy to robimy społecznie.
Bo to kolejny martwy twór, który jedyne czego potrzebuje, to zainteresowania medialnego i naszej kasy...
Jest tego więcej:
-mysliwi
- wędkarze
- iluzjoniści
no i ci najwazniejsi PoiLITYCY z Bożej łaski ....
Pszczelarze to w większości ludzie pracujący zawodowo a pszczołami zajmujący się po pracy. Jeśli napisała Pani wiadomość w okresie kwitnienia lip, jak to wynika z postu, była to również pełnia sezonu pszczelarskiego i spiętrzenie prac w pasiekach. Prawdopodobne niestety jest, że wiadomości wysłanej w takim okresie nikt nie odczytał w terminie pozwalającym na odpowiednią reakcję. Z tego też względu obecnie na naszej stronie internetowej nie znajdują się żadne adresy mailowe a jedynie numery telefonu do członków zarządu Powiatowego Koła Pszczelarzy w Sochaczewie i we wszelkich sprawach związanych z pszczołami, ale także z szeroko rozumianą ekologią prosimy o kontakt telefoniczny. Nie żądlimy ;-)
Jeśli chodzi o szkolenia dotyczące ochrony pszczół, to prowadzimy takie działania. Są one jednak głównie skierowane do pszczelarzy oraz rolników. Przykładem szkolenia skierowanego do pszczelarzy jest właśnie konferencja opisana w artykule, następne szkolenie będziemy prowadzili na początku grudnia. Pszczelarze są osobami, które moim zdaniem najbardziej potrzebują wiedzy, żeby poradzić sobie z chorobami, które w ostatnich latach dziesiątkują pasieki i zadbać odpowiednio o pszczoły. Niestety warunki środowiskowe zmieniły się tak bardzo, że doświadczenie, które pszczelarze nabyli przez lata prowadzenia pasiek, jest obecnie niewystarczające, żeby zapewnić pszczołą przetrwanie.
Drugą grupą osób, do których staramy się docierać, są rolnicy. W okresie wiosennym informujemy o konieczności odpowiedniego wykonywania oprysków. Niewłaściwe stosowanie środków ochrony roślin jest drugim po chorobach pszczelich problemem współczesnego pszczelarstwa. Docieramy bezpośrednio do rolników za pośrednictwem wójtów poszczególnych gmin, a nawet księży, którzy w ostatnich dwóch latach okazali man ogromną pomoc poruszając w okresie wiosennym temat właściwego wykonywania zabiegów ochrony roślin z ambon. Temat ten pojawiał się również w lokalnych gazetach i na sochaczewskich portalach. Wywieszamy również plakaty informujące o konieczności ochrony pszczół.
Temat edukacji jest dla nas bardzo ważny. Nie jesteśmy jednak w stanie dotrzeć wszędzie tam, gdzie byśmy chcieli ze względu na ograniczony czas. Nikomu jednak nigdy nie odmówiłem spotkania i zdarza mi się prowadzić zajęcia (głównie dla dzieci) na których opowiadam o pszczołach i o tym jak im pomagać, a nawet pokazuję żywe pszczoły w przeszklonym ulu (co jest bezpieczne zarówno dla pszczół, jak i uczestników spotkania).
Jeśli miałaby Pani ochotę zorganizować spotkanie dla działkowiczów, najlepiej w okresie wiosennym, to chętnie do Państwa przyjadę i porozmawiamy na temat pszczół.
Pozdrawiam
Jarosław Parśniak
Prezes Powiatowego Koła Pszczelarzy w Sochaczewie
Kiedys, zdesperowana oglądaniem ścinania do pnia pięknych, kwitnących lip w Chodakowie, napisałam do pszczelarzy, żeby oni zaalarmowali władze w obronie tych drzew. Nie było odpowiedzi. Nie prowadzą żadnych szkoleń o konieczności ochorny pszczół. Jestem posiadaczka działki w ogródkach działkowych, gdzie wiele działek nie sadzi kwiató, śa najczęście często strzyżone trawniki i parę iglaków. Nigdy nikt z pszczelarzy nie pofatygował się, aby zrobić spotkanie z działkowiczami i wytłumaczyć i dlaczego powinni sadzić kwiaty, utrzymywać je kwitnące na działce do mrózów. Nawet teraz, na ostatnich kwitnących rabatach uwijają się pszczoły. Działkowcy jednak juz od miesiąca wyrzucaja te wkiaty żeby zrobić porządek. Brak edukacji. Pszczoły nie mają nektaru bo nie ma kwiatów. Drzewom obcina się konary, a te rachityczne odrosty na wiosnę kwiatu nie wydadzą.
Ma Pan pewnie rację, że niewiele osób jest tym tematem zainteresowanych. Ciągle się jeszcze łudzę, że wizja drogiej żywności i konieczności zapylania roślin przez ludzi pędzelkami coś jeszcze zmieni... W naszej strefie klimatycznej 80% żywności zapylana jest przez owady (nie tylko pszczoły) i albo zaczniemy o nie dbać, albo te rośliny będziemy musieli zapylić w inny sposób, co może znacznie zwiększyć koszty produkcji żywności, a więc i ostateczną jej cenę w sklepach.
Niestety temat wymierania pszczół dotyczy wszystkich, chociaż nie wszyscy zdają sobie jeszcze z tego sprawę.
Pocieszające mimo wszystko jest to, że są rolnicy, którzy zaczynają być świadomi tego, że owady są ich sprzymierzeńcami, a osiągnięty plon zależy nie tylko od ilości zastosowanej chemii. Niestety wciąż stanowią oni mniejszość. Mam nadzieję, że to nie jest jeszcze ten etap, na którym zostało tylko jajo dinozaura, z którym nie bardzo już wiadomo co zrobić. Zrobimy wszystko, żeby pszczoła nie była jednym z gatunków, które człowiek wykończył.
Bardziej chodziło mi o to, że to dziś już nic nie pomoże, bo nikt poza wami nie jest tym zainteresowany. Tak jak nikt nie jest zainteresowany coraz większą populacją mysliwych a coraz mniejszą ilością zwierzyny ....
Na polach nie ma juz roślin, jest produkt, który pryskany pestycydami, ma wydać plon, bo przedsiębiorca tak załozył.
Trzeba było lata temu tempogłowym politykom wtłaczać w te puste, pozbawione rozumu głowy że może dojść do katastrofy. Teraz to jest tak, jak bym znalazł jajo dinozaura i liczył na odbudowe gatunku.
Pewnie pan sobie zdaje sparwe z tego ile gatunków zwierząt, owadów i roslin czlowiek WYKOŃCZYŁ ? Nie mam złudzeń co do pszczół, choć bardzo bym chciał żeby było inaczej. Poza posianiem kwiatów i kilku samosiewek, nic się nie da zrobić...No no, można cieszyć się tylko, że zimy są lekkie...
Zainteresowania medialnego potrzebujemy, ale tylko do nagłośnienia problemu jaki jest obecnie upadek rodzin pszczelich. A jeśli chodzi "kasę" to wszstko co robimy to robimy społecznie.