Wiedzieliśmy, że przyjdą! Przecież sami wręczyliśmy im zaproszenia, a jednak daliśmy się zaskoczyć. Może to przez ten żar lejący się z nieba? Pierwsza zauważyła ich Natalka i z krzykiem uciekła za kulisy. Szybko jednak opanowaliśmy sytuację. W końcu długo ćwiczyliśmy, piosenkę śpiewaliśmy, więc trzeba było wyrecytować swoje role. 6 VI pragnęliśmy bowiem powiedzieć rodzicom, jak bardzo ich uwielbiamy, mimo tego, że mama jest "mistrzem w stawianiu granic", a tata czasami serwuje nam "obiadki sosikiem polane, troszeczkę tylko poprzypalane". Obiecaliśmy rodzicom, że postaramy się być grzeczni, bo nasze dziecięce serca kochają ich "bez miary". Po wręczeniu upominków wszyscy przystąpili do degustacji smakowitych ciast, przekąsek. Było rodzinnie i radośnie. Poczuliśmy otaczającą nas, wszechobecną atmosferę miłości. Tej rodzicielskiej miłości, która, jak podkreśliła nasza wychowawczyni- pani Ewa, " nie liczy na wzajemność, nie szczędzi ofiar, płacze, a przebacza, odepchnięta wraca". Kiedy chór, pod kierunkiem Kamili,zaśpiewał: "Kocham cię, ti amo, je taime" w wielu oczach zabłysły łzy. I to jest piękne!
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze