Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
już widzę jak swoją ślubną prowadzę do exkluzywnego sklepu żeby się napawała jakimiś szmatami za 300 zł,butami po 450,już widzę siebie jak zmęczony zakupami siadam w tamtejszym pubie i zamawiam pywo za 10,50 czekając godzinę bo miliony Japończyków i pół Warszawy tarasuje kolejkę,potem wracam nogami (bo piłem,a autobus za 59 minut a kasa na taryfę poooszła:-)),po drodze walę orła na dziurawym chodniku,płacę mandat bo trzymałem bezustnikowego wiarusa w pysku przechodząc obok przystanku co wychwycił monitoring miejski i nasłał patrol Policji,wolałbym aby w tamrtym miejscu powstała jakaś fabryka śrutu,drutu i gietkich parasoli,zarobiłbym pieniądze które wydam w jednej z trzech biedronek,carefourze czy innym kauflandzie a do złotych tarasów pojechałbym raz w roku bo by mnie było na to stać,spokojnych świąt
Problem polega na tym, że poprzednia firma, która miała to budować, to był "brand". Obecni inwestorzy.. to również jest brand, ale oni raczej nie budują nic, tylko przygotowują deal"e, żeby sprzedać je dalej, za cenę, która zjada ewentualną marżę zysku dewelopera. Resztę możecie dopowiedzieć sobie sami..
Pozdrawiam,
PF
Jakoś też to cienko widzę. Ale pomarzyć dobra rzecz, wszak od marzeń wszystko się zaczyna. Powodzenia,
Dawno się tak nie obśmiałem, jak czytając ten tekst, a szczególnie fragment:
" Promocja centrum tak powinna być prowadzona, pod kątem ściągnięcia do siebie jak największej liczby turystów odwiedzających Dom Urodzenia Fryderyka Chopina. Myślę, że wielu turystów, a mam nadzieję, że rocznie będzie to dwa, nawet trzy miliony, byłoby zainteresowanych zrobieniem tanich, sensownych zakupów w pobliżu. Oczywiście niedrogie pamiątki, odpowiednie produkty lokalne z wizerunkiem kompozytora, czy to ciasteczka Lukrecji, czy eleganckie wódki, również byłyby tu do nabycia. To wszystko jest do zrobienia – planuje wójt".
W jaki sposób pan wójt chce wygospodarować z 250 tysięcy turystów odwiedzających rocznie Żelazową Wolę 2 -3 miliony, które przyjadą na Wojtówkę kupić "c iasteczka Lukrecji, czy eleganckie wódki" (eleganckie wódki - a co to?). Dziecinne mżonki i tyle. Bez jakiegokolwiek uzasdanienia w faktach. I pewnei kiolejne 2-3 miliony nadleci samolotami na lotnisko w Bielicach aby kupować pączki od Antuszewicza i elegancie ciuchy z przewalanek na Staszica.
Ludzie wy w to wierzycie?
Tu chodziło raczej o rynek w sensie urbanistyczno - architektonicznym, czyli o plac o charakterze miejskim, przynajmniej w części otoczony pierzejową zabudową. Ciekawa wiadomość - zobaczymy co z tego wyjdzie. Ja mam tylko nadzieję że zaangażowanie własne i reprezentowanej przeze mnie organizacji nie pójdzie na marne i w ciągu najbliższej pięciolatki doczekamy się pozytywnych zmian w postaci uzupełnień adekwatnej zabudowy w pierzejach Starego Rynku (Placu Kościuszki) w Sochaczewie:-)
Ten nagłówek jest bezsensu. "Rynek za miastem" - w pierwszej chwili przyszło mi do głowy, że rynek z ul. Pokoju zostanie przeniesiony gdzieś za miasto.
Co do centrum handlowego - już dawno takie powinno u nas powstać. Ciekawi mnie tylko, czy drugi inwestor to "pewniak" :)
Pięknie to się czyta, ale to troszkę mrzonki, jeżeli porównać to z rzeczywistością, znając formułę i przykładowe koncepty Retail Parków wraz z ich tenant mix"em, które powstały lub są planowane w Polsce. Add factor w związku z turystami i możliwą synergią korzyści na linii Wójtówka - Żelazowa Wola raczej żaden. Niemniej jestem zwolennikiem nowoczesnej powierzchni handlowej i obserwuję rozwój projektu z dużym zaciekawieniem :-)
Pozdrawiam,
PF
Szkoda, że tak późno, rok Chopinowski za nami. Jednak lepiej póxno niż wcale. Pozdrawiam Karol
Amen...
już widzę jak swoją ślubną prowadzę do exkluzywnego sklepu żeby się napawała jakimiś szmatami za 300 zł,butami po 450,już widzę siebie jak zmęczony zakupami siadam w tamtejszym pubie i zamawiam pywo za 10,50 czekając godzinę bo miliony Japończyków i pół Warszawy tarasuje kolejkę,potem wracam nogami (bo piłem,a autobus za 59 minut a kasa na taryfę poooszła:-)),po drodze walę orła na dziurawym chodniku,płacę mandat bo trzymałem bezustnikowego wiarusa w pysku przechodząc obok przystanku co wychwycił monitoring miejski i nasłał patrol Policji,wolałbym aby w tamrtym miejscu powstała jakaś fabryka śrutu,drutu i gietkich parasoli,zarobiłbym pieniądze które wydam w jednej z trzech biedronek,carefourze czy innym kauflandzie a do złotych tarasów pojechałbym raz w roku bo by mnie było na to stać,spokojnych świąt
Problem polega na tym, że poprzednia firma, która miała to budować, to był "brand". Obecni inwestorzy.. to również jest brand, ale oni raczej nie budują nic, tylko przygotowują deal"e, żeby sprzedać je dalej, za cenę, która zjada ewentualną marżę zysku dewelopera. Resztę możecie dopowiedzieć sobie sami..
Pozdrawiam,
PF