Reklama

Samochód? Nieee. Rower!


Kiedy przychodzą gorące dni, a moje życie płynie trochę wolniej, lubię przesiąść się z samochodu na rower. Nie na miejski czy jakiś inny nowiutki, wypasiony model. Wyciągam swojego, już trochę sfatygowanego staruszka, ale za to niezmiernie wiernego towarzysza moich letnich wojaży, zazwyczaj  polnymi drogami lub szosami bez przejść dla pieszych, który nie pytając mnie o zdanie, zawsze wiezie na bagażniku mnóstwo wspomnień. A mi to pasuje. Kiedy już nasz duet ruszy w drogę, po raz kolejny przekonuję się, że świat bez ochronnej szybki jest taki piękny…  Miłośnicy dwóch kółek ze szprychami z pewnością wiedzą, o czym mówię.  A tym, którzy jeszcze wahają się, dojrzewają do decyzji lub szukają motywacji, zaraz wyjaśnię, dlaczego latem warto zamienić samochód  na rower.

Kondycja. Wszyscy wiemy, że sport to zdrowie, a w zdrowym ciele zdrowy duch. Oprócz ćwiczenia nóg i brzucha, ćwiczymy szyję i głowę rozglądając się wokół oraz usprawniamy ręce-kierunkowskazy. Dla systematycznych nagroda, można schudnąć, jeśli oczywiście jest to dla kogoś ważne.

Reklama

Powietrze i duuuża dawka tlenu, szczególnie jeśli jest to przejażdżka poza miastem. Nowicjusze, uwaga na hiperwentylację ;)

Bliskość z naturą. Oj, tu mogłabym się rozpisywać bez końca… Zapach siana, łąki, mijanego lasu (tu np. może zachwycić sosna na leśnym wybiegu, którą akurat projektant wiatr wystylizował na nadmorską). Śpiew skowronków, słowików, świerszcze, brzęczenie owadów, rechot żab z pobliskiego stawu czy rzeczki. Oko cieszą połacie pól i łąk z całą obfitością maków, chabrów, rumianków, krwawnika oraz rowy z kwitnącymi ostami i dziką różą. No dobrze, kończę już z tą naturą, bo zaraz zrobi się klimat z Pana Tadeusza:)

Reklama

Niebo. Możesz  do woli patrzeć w niebo, zachwycać się jego błękitem i chmurami... I patrzeć słońcu w oczy, jeśli masz okulary.

Relaks. Jeśli coś cię porwie, ujmie, zaczaruje, możesz w dowolnym momencie zatrzymać się w celu upojenia się chwilą. Na szczęście ten rodzaj upojenia jest dozwolony także w miejscach publicznych, więc ujdzie ci to bezkarnie.

Bycie z samym sobą. Przejażdżki rowerowe służą zastanawianiu się nad swoimi sprawami i swoim życiem, rozmyślaniu, refleksyjności. Przychodzą do głowy interesujące pomysły, rodzą się nowe postanowienia.

Reklama

Ekonomiczność. Jeśli jeździsz rowerem do pracy lub w celu załatwienia konkretnych spraw, to sporo oszczędzasz na paliwie i amortyzacji samochodu. To taka aluzja kryzysowa.

Orientacja w terenie. To wspaniała okazja do odkrycia nieznanych dotąd uliczek, alejek, ścieżek, dróżek, ukrytych skrótów.

Fotografia. Możesz zabrać ze sobą aparat (może być  telefoniczny) i uwieczniać niepowtarzalne, ujmujące cię chwile lub absurdy rzeczywistości. Później możesz podzielić się nimi ze swoimi znajomymi na facebooku lub na blogu.

Reklama

Korek. Jaki korek? Jedziesz...

Ludzie wokół. Można spotkać wielu znajomych, można się zatrzymać i chwilkę z nimi pogawędzić.

Ukłon w stronę ekologii. Nie zatruwasz środowiska swoją rurą wydechową.

            Miejsca parkingowe - po prostu ich nie potrzebujesz.

         Zaufanie. Nieustannie ćwiczysz swoje zaufanie do innych ludzi, w szczególności do kierowców samochodów jadących za tobą.

        Jeśli lubisz towarzystwo, możesz umówić się z innym miłośnikiem jednośladu na wspólną wyprawę. A jeżeli twój towarzysz jeszcze wystarczająco nie urósł, zawsze możesz go bezpiecznie przymocować w specjalnym foteliku. Możesz też ruszyć w drogę całą rodziną i w dogodnym miejscu zrobić piknik na kocyku.

Reklama

              No i wiesz już, jak to jest. Wychodząc z roli kierowcy samochodu, a wchodząc w rolę  rowerzysty, naprawdę wiesz już, jak to jest. Kiedy znowu wsiądziesz za kierownicę, z pewnością będziesz ostrożniejszy wobec tych osobliwych użytkowników drogi.

               Mocne wrażenia i dreszczyk emocji też się zdarzają. Jeśli lubisz adrenalinę, to zawsze możesz sprawdzić się wyprzedzając innych rowerzystów albo od razu pojechać na skatepark.

Jeśli to ci nie wystarcza i kochasz  ryzyko, to możesz uciekać przed goniącymi cię psami…

Reklama

A jeśli lubisz naprawdę mocne wrażenia i masz wyjątkowo silne nerwy...  Kiedy  wieczorem jakieś stworzenie poruszy się w akurat mijanej przez ciebie kukurydzy, możesz podkarmić  głodną wyobraźnię przypuszczeniem, że to może hałasuje tak nasza celebrytka chupacabra…

                Tym razem bez pytania i bez zadania. Jestem na urlopie i pozdrawiam urlopowo. Rower mój to jest to! Kocham go ;)

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama