Reklama

Samorządowe reminiscencje

Tygodnik Echo Powiatu
21/10/2010 13:32
Zbliża się koniec kolejnej kadencji samorządowej. Czy Pańskim zdaniem formuła samorządu przyjęta po oddaniu władzy przez komunistów przynosi pożytek Polsce?

W czerwcu tego roku obchodziliśmy 20-lecie powstania gminnych struktur samorządu terytorialnego. Dzisiaj to one w największym stopniu zmieniają oblicze naszego kraju i najbliższego otoczenia każdego z nas. Za nami już prawie 5 samorządowych kadencji, a każda z nich obfitowała w nowe zadania do realizacji, przy zmieniających się ciągle uwarunkowaniach. Samorządy lokalne notowały w tym czasie kolejne osiągnięcia, wpływające w mniejszym czy większym stopniu na poprawę jakości życia ich mieszkańców. W uznaniu zasług samorządowych dla rozwoju Polski, Senat RP podjął uchwałę o ogłoszeniu roku 2010 Rokiem Demokracji Lokalnej. To wyraźny znak, że przyjęta formuła sprawdziła się w działaniu. Takie jest również moje zdanie, jako doświadczonego samorządowca.

A jak Pan ocenia własną drogę po wielu latach pracy w samorządzie?

Z dużą osobistą satysfakcją spoglądam na dorobek ostatnich trzech kadencji samorządowych w Sochaczewie. W zbiorowy wysiłek wielu osób włożyłem też moją uczciwą pracę oraz szczere zaangażowanie, jako cegiełkę najpierw na rzecz powiatu, a następnie miasta. Szczęśliwie przez ten czas aż do dzisiaj, przyszło mi współpracować w większości (bo było kilka tzw. pomyłek) z wartościowymi ludźmi, którzy chętnie dzielili się swoim doświadczeniem oraz mieli konstruktywne podejście do pracy na rzecz mieszkańców. Jestem im wdzięczny i zachowuję ich w mojej pamięci i dobrych myślach. Dzięki nim oraz własnej ciężkiej pracy zdobyłem bardzo duże doświadczenie menadżera samorządowego oraz pasję do podejmowania wciąż nowych wyzwań przy rozwiązywaniu spraw naszego miasta i powiatu. Bardzo wysoko oceniam rzadką w samorządzie umiejętność pracy zespołowej, jaką skutecznie realizuje burmistrz Bogumił Czubacki. Jego decyzje poprzedzone są naradami zespołu kierowniczego, który z pełnym zaangażowaniem wypracowuje alternatywne rozwiązania.

Media opozycyjne często krytykują obecne władze miejskie. Jak z Pańskiego punktu widzenia naprawdę jest z osiągnięciami samorządu w Sochaczewie? I na pewno wie Pan, jak nas widzą przedstawiciele innych samorządów Mazowsza.

Reprezentując Sochaczew w Związku Miast Polskich poznałem wielu wyróżniających się samorządowców z Mazowsza i innych regionów kraju. Wykonują oni swoją pracę z entuzjazmem i dzielą się życzliwie bogatą wiedzą z kolegami z innych gmin, pomimo że sami ciężko pracowali na sukces przez kilka kadencji. Mieszkańcy doceniają ich niełatwą pracę, obdarzając ich za to zaufaniem w wyborach bezpośrednich.Nie słuchają pozbawionych samokrytycyzmu„krzykaczy”, którzy są egzotyką prawie każdej gminy.
Sochaczew nie jest wyjątkiem i też ma swoich „speców od czarnego PR”. Pomimo permanentnej destrukcji, która nie ma nic wspólnego z racjonalną krytyką, prowadzonej przez nich w internecie i na łamach lokalnego tabloidu, wspieranego przez kilkoro podobnej natury radnych w poprzedniej i obecnej kadencji, sukcesy miasta są widoczne gołym okiem. Miasto zmienia się i poprawia swój wizerunek, choć nadal jest jeszcze wiele do zrobienia. Wierzę, że zauważają to w większości obiektywni mieszkańcy. Burmistrz Sochaczewa postrzegany jest przez wielu samorządowców z uznaniem (oni również widzą, ile kłód rzucają mu pod nogi lokalni oponenci i posługujący się mową nienawiści „portalowi przebierańcy”). Zaś miarą sukcesów i wzrastającej rangi miasta są kolejne wysokie pozycje Sochaczewa na forum krajowym w rankingach gmin. Samorząd miejski podwoił swój budżet i z dużą skutecznością pozyskuje od lat pieniądze unijne i krajowe, dzięki którym zrealizowano kilkanaście ważnych dla miasta inwestycji (często przy braku zrozumienia ze strony niektórych radnych, np. po długich sporach o Plac Kościuszki czy lodowisko). Służą one dobrze mieszkańcom, a wymagały operatywności i determinacji w dążeniu do celu, poczynając od pomysłu, na ich realizacji kończąc. Nie sposób nie zauważyć inwestycji w infrastrukturze drogowej, oświacie, pomocy społecznej, kulturze i sporcie.

Na jaką z rozpoczętych inwestycji chciałby Pan zwrócić szczególną uwagę mieszkańców? Która z nich swoją skalą i efektami przyniesie nam dużo pożytku?

Właśnie ruszyła w Chodakowie budowa kolejnego etapu historycznej i nieuniknionej dla miasta kompleksowej kanalizacji sanitarnej. Przygotowania do tej inwestycji trwały ponad cztery lata. Dokumentacja tworzy pokaźny stos i waży co najmniej kilkadziesiąt kilogramów. W tym czasie wykonano już niezbędne prace (m.in. modernizację oczyszczalni) za kilkanaście milionów złotych (w tym ok. 9 mln zł. środków unijnych). Miasto może jeszcze otrzymać około 90 mln zł. bezzwrotnej dotacji unijnej (przy rocznym budżecie miejskim ok. 90 mln zł.), ale „spece” zaczęli straszyć swoich czytelników kwotą ok. 60 mln zł., rozłożonego na kilka lat niezbędnego udziału własnego miasta oraz rzekomo mającymi nastąpić horrendalnymi dla budżetów domowych podwyżkami cen za wodę i ścieki. Nie piszą, że alternatywą po wprowadzeniu za kilka lat rygorystycznych, unijnych przepisów sanitarnych, jeśli nie wykonamy pełnej kanalizacji miasta, będą bardzo wysokie kary. Trzeba je będzie płacić z wysokich cen wody i ścieków, ale wówczas nie będzie już środków unijnych, a budżetu miasta nie będzie stać na sfinansowanie kanalizacji za kilkaset milionów. Jeśli się tego nie rozumie i nie potrafi realistycznie planować, to już lepiej (bezpieczniej dla kondycji i rozwoju miasta) kontynuować marnowanie papieru poprzez częste zapełnianie go bzdurami i kłamstwami, niż myśleć o zarządzaniu miastem i byciu menadżerem samorządowym.

W Pańskiej wypowiedzi słychać wiele goryczy. Czy rola menadżera samorządowego przynosi rzeczywiście tyle trudności? Ciężko jest nim zostać?

Dobrym menadżerem samorządowym nie zostaje się z dnia na dzień. Gromadzone przez lata doświadczenie samorządowe i wiedza, zbudowanie sprawnego zespołu zaangażowanych i profesjonalnych współpracowników, determinacja w działaniach na rzecz poprawy jakości życia mieszkańców, procentują skutecznym i odpowiedzialnym realizowaniem zadań gminnych. Ignorują ten fakt marni prześmiewcy, którzy powyższych zalet nie posiedli, do prymusów w szkole nie należeli i sympatii dla niej do dziś w sobie nie zbudowali. Sami zatem nie mają się czym pochwalić, ale innych m.in. za wykształcenie bez opamiętania krytykują i z tupetem oczerniają, odwracając swoje głowy od lustra. A skąd mają wiedzieć nieświadomi ignoranci, że stałe podnoszenie umiejętności i kwalifikacji zawodowych jest jednym z podstawowych obowiązków pracownika samorządowego (art.24 ust.2 pkt7 i art.29 ust.1 ustawy). Jest jakimś kuriozum, precedensem, że jestem krytykowany za to, że ustawicznie dbam o podnoszenie swoich kwalifikacji. Kosztuje mnie to bardzo dużo pracy i wyrzeczeń ( w tym finansowych), ale też mam satysfakcję z efektów. Jednym z największych kłamstw na temat mojej osoby jest twierdzenie, że większa część mojego kształcenia jest realizowana ze środków samorządowych. Tymczasem ja korzystam w głównej mierze z możliwości dofinansowania różnych form kształcenia ze środków unijnych.
Moja pasja ustawicznego kształcenia i powiększania swoich kwalifikacji w nowoczesnej kulturze zachodniej byłaby jedną z głównych zalet w ubieganiu się o stanowiska menadżerskie. Tymczasem na naszym terenie jest to powód do krytyki. Jednak świadczy to nie o mojej osobie lecz o małym formacie tych którzy mnie krytykują…

W listopadzie tego roku odbędą się kolejne wybory samorządowe. Czy wyborcy mają teraz większe szanse na podejmowanie racjonalnych i dobrych decyzji wyborczych?

Zbliżający się termin wyborów powoduje wzrost aktywności i skłonność do konfrontacji na forum publicznym. Dotyczy to zwłaszcza niektórych radnych. Potrzeba przypomnienia i pokazania się wyborcom wydaje się być dla nich najważniejsza. Ale ta powierzchowna i hałaśliwa aktywność oraz socjotechnika taniego populizmu, wbrew ich autorom, nie muszą być „kupione” i skuteczne. Jeszcze w poprzedniej kadencji rady miejskiej można było podczas sesji inaczej głosować, a potem co innego mówić. Dzisiaj istotne fakty z pracy radnego są elektronicznie dokumentowane. Warto sprawdzić w archiwum BIP na stronie internetowej miasta jak głosowali radni przy podejmowaniu uchwał w tej kadencji i jakie zaskakujące koalicje potworzyli (SoLiDarni w destrukcji). Takiej możliwości sochaczewski wyborca wcześniej nie miał, a zasadnicze znaczenie będą mieć jego refleksje przed decyzją o ponownym wyborze.

Jakie kryteria, problemy do rozważenia dałby Pan pod rozwagę wyborcom przy wybieraniu radnych kolejnej kadencji?

Nasuwają mi się pytania podyktowane doświadczeniami ostatniej kadencji. Czy Sochaczewianie mogą oczekiwać, że następni radni :
- uchwalą wreszcie swój Kodeks Etyczny i będą go przestrzegać?
- będą z burmistrzem współpracować dla dobra miasta bez robienia karykatury z procedury absolutoryjnej i skargowej i ośmieszania samorządu na szerszym forum?
- będą respektować prawo bez potrzeby spektakularnych, „honorowych” rezygnacji z mandatów radnego miejskiego czy powiatowego w trakcie kadencji?
- nie będą dla doraźnych i partykularnych celów tworzyć specjalnych komisji i bezpodstawnie rzucać podejrzeń na swoich kolegów radnych, szczerze oddanych sprawom miasta?
- nie będą mieszkańców fałszywie czarować, ukrywając swoje słabości i wady pod płaszczem współpracy ponad podziałami?
- nie będą mieszkańców mamić możliwością ingerencji w postępowania administracyjne prowadzone przez urząd, co ustawowo leży w kompetencji tylko Samorządowego Kolegium Odwoławczego i Sądów Administracyjnych?

A gdzie Pan widzi promyk nadziei na rozwiązanie powyższych problemów? Czy problemy przez Pana wymienione mogą być rozwiązane z pożytkiem dla mieszkańców Sochaczewa?

Oczywiście, że mogą, jeśli tylko mieszkańcy uwierzą w wielki potencjał ponad 50 organizacji pozarządowych działających aktywnie w naszym mieście. W nich w większości funkcjonują ludzie bardzo zaangażowani w pracę na rzecz społeczności lokalnej, stroniący od hipokryzji i populizmu.
Wierzę również głęboko, że wyborcy będą brać pod uwagę opinie wielu zacnych i odnoszących sukcesy zawodowe mieszkańców Sochaczewa, którzy są zdegustowani ciągłymi, jałowymi sporami samorządowymi i „tasiemcowymi” (dziesięcio - jedenasto godzinnymi) sesjami miejskimi. W efekcie najczęściej dystansują się oni od samorządu, obniżając tym samym jakość wyboru. A Rada jako organ uchwałodawczy samorządu potrzebuje profesjonalnego, osobowego wsparcia. Radny powinien być dla wykształconych i merytorycznie przygotowanych urzędników partnerem w wyborze optymalnych rozwiązań (finansowanych z ciągle niewystarczających budżetowych środków publicznych), a nie głuchym na racjonalne argumenty antagonistą z powodu m.in. płytkich pobudek i niezaspokojonych ambicji.
Być może oczekiwana i zapowiadana zmiana ordynacji wyborczej z proporcjonalnej na większościową usunie istniejącą dla jeszcze innych, wahających się osób barierę funkcjonowania w trudnej do zaakceptowania grupie społecznej. Czas uwierzyć, że po 20 latach budowy lokalnej demokracji samorządowej i społeczeństwa obywatelskiego, można poprzez podniesienie poprzeczki w wyborach, skonstruować takie gremium samorządowe, które dobro wspólne będzie postrzegać i realizować we współpracy i szacunku. Niech to będzie jubileuszowy rok dojrzałej już demokracji lokalnej.

W tej rozmowie padło wiele ostrych słów pod adresem opozycji. Dlaczego ich Pan używa?

Praca w samorządzie jest pasjonującym doświadczeniem. Wymaga współpracy i dużego zaangażowania w poszukiwaniu optymalnych rozwiązań zarówno z punktu widzenia społecznego jak i ekonomicznego. Zwłaszcza, że budżet miejski pozwala na zaspokojenie tylko części z nich. Prawem opozycji jest racjonalna krytyka i proponowanie alternatywnych rozwiązań. Niestety w poczynaniach niektórych opozycyjnych radnych dominowała skłonność do konfrontacyjnych, wielogodzinnych debat i do uchwalania zgłaszanych na poczekaniu, nieprzemyślanych oświadczeń czy projektów uchwał oraz ignorowaniu przepisów. Nie znajduję też usprawiedliwienia dla awersji dotyczącej wprowadzenia zasad etycznych radnego i ukrócenia gadulstwa poprzez stosowne zapisy w regulaminie procedowania sesji miejskich.

Co by Pan na koniec tej rozmowy doradził mieszkańcom miasta i powiatu?

Szanowni Państwo!!! Uwierzcie w siłę swojego głosu w wyborach. Rozliczcie tych, którzy przynosili tylko niepokój i awantury, a nie przyczyniali się do dobrych decyzji. Jest wielu, którzy udowodnili czy to w Radzie Miasta, czy na innych stanowiskach, które zajmują, że dobrze wykonują swoją pracę i zasługują na Państwa zaufanie.


Z Jerzym Żelichowskim, z-cą burmistrza rozmawiała Izabela Goryniak.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama