Przeliczyli się radni i uczestnicy nadzwyczajnej sesji rady powiatu zwołanej w związku z nieprawidłowościami w Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie na 31 stycznia. Posiedzenie nie przyniosło nowych informacji.
Pojawiło się za to pytanie, na czyj wniosek odbyła się nadzwyczajna sesja. Czy wnioskodawcą były kluby radnych, czy zarząd powiatu.
Kiedy zarząd złożył wniosek
Zaraz na początku obrad takie pytanie zadał radny Dariusz Dobrowolski, który wniosek o zwołanie sesji, w imieniu klubów Sochaczewskie Forum Samorządowe oraz PiS złożył w poniedziałek 27 stycznia o godz. 7.55 w biurze rady. Tymczasem, w materiałach przesłanych radnym przez przewodniczącą czytamy, że sesję zwołano na wniosek zarządu powiatu. To ja mam pytanie: kto i kiedy przyjął wniosek zarządu, skoro poprzednia nadzwyczajna sesja trwała od godz. 18.00 w piątek do 0.30 w sobotę i cały zarząd był na sesji próbował ustalić radny.
Dariusz Dobrowolski nie otrzymał odpowiedzi na swoje pytania, a jedynie gwarancję od przewodniczącej rady Haliny Pędziejewskiej, że wniosek wpłynął w piątek. Radnego Dobrowolskiego nie zadowoliła ta odpowiedź i zapowiedział, że w związku z podejrzeniem poświadczenia nieprawdy, odda sprawę do prokuratury.
Jak się za chwilę okazało, zasadnicze znaczenie miało to, kto złożył wniosek o zwołanie sesji, gdyż tylko wnioskodawcy mają prawo rozszerzyć porządek sesji. I tak też się stało. Pod obrady wprowadzono dodatkowy punkt dotyczący sprawozdania z działalności komisji bezpieczeństwa i porządku publicznego. Sprawozdanie powinno trafić pod obrady do 31 stycznia, był to więc ostatni możliwy termin.
Szukanie winnych
Już pierwsze wystąpienie starosty Tadeusza Korysia pokazało, gdzie, zdaniem zarządu powiatu, należy szukać winnych sytuacji zaistniałej w DPS i Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie. Z relacji starosty wynikało bowiem, że zatrudnienia dyrektor DPS Justyny N-S dokonał w 2003 r. zarząd powiatu III kadencji, na czele którego stał starosta Józef Gołębiowski. Dyrektor PCPR - Barbarę B. w 2008 r. zatrudniał zarząd, w którego skład wchodził wicestarosta, a obecnie burmistrz Piotr Osiecki, który był jednocześnie przewodniczącym komisji konkursowej. Informację tę powtórzył w swoim wystąpieniu wicestarosta Janusz Ciura, odpowiedzialny w powiecie za politykę społeczną. Wskazał przy tym na nadrzędność PCPR w zakresie nadzoru nad placówkami pomocowymi.
Janusz Ciura przyznał, że kilka miesięcy temu kontaktował się z nim były pracownik DPS, który przekonywał, że w placówce źle się dzieje. Odpowiedzią na te doniesienia miała być rozmowa z obiema dyrektorkami oraz audyt zewnętrzny w DPS. Po pytaniach radnych okazało się jednak, że żadnej notatki ani protokołu z posiedzenia zarządu, w który byłby ślad o rozmowie z byłym pracownikiem DPS nie ma.
Na wypowiedzi członków zarządu zareagował radny Józef Chocian, mówiąc ironicznie: - Właściwie sprawa jest już rozstrzygnięta, bo gdyby były starosta Józef Gołębiowski nie powołał dyrektor DPS, a obecny burmistrz Piotr Osiecki nie był kiedyś wicestarostą, nie byłoby sprawy. Ten zarząd jest czysty. To dlaczego pytał sprawą musiały się zająć organy państwowe? Dlaczego nikt z zarządu nie uderzy się w piersi i nie powie, że może my także popełniliśmy błędy. Nie rusza was sumienie dopytywał Józef Chocian.
Radny pytał także, czy wicestaroście Ciurze, przełożonemu dyrektor DPS, nie przeszkadzało, że pracowała jednocześnie w kilku miejscach, i czy nie czuje się personalnie odpowiedzialny za to, co się wydarzyło. Mamy trzech starostów i nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności. Gdybym był na miejscu wicestarosty Ciury, podjąłbym zdecydowane działania zakończył Józef Chocian.
O radykalne posunięcie do starosty Tadeusza Korysia apelowali także inni radni, przekonując, że nie mogą spokojnie przejść ulicą, bo są atakowani przez mieszkańców.
Placówki kontrolowane
Starosta Tadeusz Koryś przedstawił chronologię wydarzeń od wtorku 21 stycznia, kiedy to doszło do zatrzymania pracowników DPS, zaznaczając, że organa ścigania wystąpiły do starostwa o przekazanie dokumentacji finansowej placówki z lat 2008-2013, zarekwirowano również komputery DPS. Czytelnicy przebieg wydarzeń znają z ubiegłotygodniowych relacji naszej gazety.
Nowe informacje są takie, że 27 stycznia zarząd powiatu powołał komisję inwentaryzacyjną pod kierunkiem dyrektora Tadeusza Jaworskiego do zbadania faktycznego majątku DPS. Następnego dnia wyznaczono Katarzynę Kajak jako osobę pełniącą obowiązki dyrektora PCPR, a na 28 stycznia zwołano komisję zdrowia i polityki społecznej, która zapoznała się z bieżącą działalnością w DPS i PCPR.
Jak przyznał starosta, najtrudniejszym zadaniem było odbudowanie dokumentacji finansowo-kadrowej, tak aby pracownicy placówek mogli otrzymać wynagrodzenie. Zapewnił również, że pensjonariusze mają zapewnioną kompleksową obsługę. O tym, że w DPS i PCPR praca po minionych wydarzeniach przebiega prawidłowo, zapewnił przewodniczący komisji zdrowi rady powiatu Jerzy Żelichowski.
W piątek 31 stycznia policja zwróciła się do PCPR o udostępnienie dokumentacji dotyczącej programu unijnego Czas na samodzielność, ruchu osobowego w DPS w latach 2004-2008 oraz działu poradnictwa w tym samym okresie.
Starosta Koryś zapowiedział zwrócenie się w najbliższym czasie do Państwowej Inspekcji Pracy, sanepidu i wojewody o przeprowadzenie w DPS kompleksowych kontroli. Zapewnił jednocześnie, że zarząd nie ma w tej sprawie nic do ukrycia.
Pytania bez odpowiedzi
- Z przytoczonych wypowiedzi zarządu wynika, że tak idealnej placówki jak DPS to nie było mówił radny Tadeusz Głuchowski. Natomiast ja już wielokrotnie podnosiłem sprawę DPS, np. w kontekście stawek za pobyt, które w ciągu trzech lat wzrosły o 84 proc. Pan Ciura chwali się audytem. Nie ma się czym chwalić, bo takie badania robią wszystkie placówki, to nie jest żaden sukces.
Radny ponowił pytanie zadawanie już wcześniej, ilu radnych jest zatrudnionych w DPS, ale nie uzyskał odpowiedzi.
Radna Beata Budzyńska (wcześniej Fastyn) dopytywała z kolei o rozmowę z byłym pracownikiem DPS, który wicestarostę Ciurę jako pierwszego poinformował o nieprawidłowościach w placówce, a który potem zgłosił sprawę do prokuratury. Chciała także wiedzieć, w ilu miejscach pracowała Justyna N-S. i na jakich stanowiskach. I wreszcie, czy nieuprawnione osoby uczestniczyły w wyjazdach organizowanych przez PCPR w ramach pozyskanych środków unijnych.
Wicestarosta Ciura, bagatelizując pytania, przyznał jednak, że uczestniczył jako nadzór we wspomnianych wyjazdach. Zazwyczaj 2-3 dni. Przekonywał także, że turnusy dla dzieci były wzorowo organizowane.
Beata Budzyńska nie dawała za wygraną. Porównała nawet panujące w starostwie zależności od układu polityczno-biznesowego, a nadzór nad placówkami nazwała farsą. Poparł ją radny Szymon Ziółkowski oraz Anna Ulicka przypominając, że czterech członków zarządu powiatu oraz przewodnicząca rady należą do Porozumienia Ziemi Sochaczewskiej, stowarzyszenia, które rządzi w powiecie.
Jolanta Sosnowska
Pełna relacja z sesji w najnowszej "Ziemi".
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Mam pytanie. Czy jedna z radnych zabierających głos na sesji czyniła to osobiście, czy też była jakaś gorąca linia z Wrocławia? Na serio, ciśnie się na usta pytanie, kto zatrzymaną dyrektor DPS uczynił dyrektorem. Nie chce mi się wierzyć, żeby to był tylko Pan wicestarosta. Jak ktoś posiada wiadomości w tym temacie, proszę napisać.
Mam pytanie. Czy jedna z radnych zabierających głos na sesji czyniła to osobiście, czy też była jakaś gorąca linia z Wrocławia? Na serio, ciśnie się na usta pytanie, kto zatrzymaną dyrektor DPS uczynił dyrektorem. Nie chce mi się wierzyć, żeby to był tylko Pan wicestarosta. Jak ktoś posiada wiadomości w tym temacie, proszę napisać.