Reklama

Show od kuchni, czyli nasze przebitki

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
20/10/2004 12:22
Jak doniosła prasa, pewien pięćdziesięcioletni Anglik zmarł na atak serca w wyniku godzinnego napadu śmiechu przed ekranem telewizora, gdzie rozbawił go tak znany komediowy program. Teraz żona denata podobno nosi się z zamiarem napisania listu do producentów programu z podziękowaniem za uczynienie ostatnich chwil męża tak pełnymi radości.
Telewizyjny show, jaki odbył się na placu Kościuszki w Sochaczewie z udziałem Elżbiety Jaworowicz nie był aż tak zabawny, ale trzeba przyznać, że jego główni aktorzy bardzo się starali.
Gdy tylko znana z małego ekranu, równie niewielka pani reporter wysiadła z samochodu, karnie dotąd stojący tłum z transparentami ruszył gwałtownie, oblegając ją tak szczelnie, że o miejscu pobytu niewysokiej gwiazdy świadczył jedynie wysięgnik z mikrofonem, którym dźwiękowiec próbował do niej dotrzeć. Zdążyli ją jednak otoczyć główni nasi oratorzy, którzy z miejsca natarli na reporterkę, pokazując, że z nami nie pójdzie jej łatwo, bo sochaczewianie nie gęsi i swój gęgoł mają.
A gadali w naszym imieniu obywatele nie byle jacy, bo Człowiek Sukcesu, Sochaczewianin Roku oraz sam Jaśnie Oświetlony, który swym wymownym milczeniem wywarł na Jaworowicz wręcz demoniczne wrażenie. Do tego stopnia, że osłupiała przez dłuższy czas kobieta stała, jakby nie słysząc, co się do niej mówi. Potwierdziło się to, gdy wyznała w końcu, że nie rozumie zupełnie, po co ją tu zaproszono.
Ale inni też próbowali ją oczarować. Jak choćby facet w sile wieku, który ciągnął ją na chatę, zapewniając, że tam jej coś ciekawego pokaże. Może to był filatelista, który miał sprawę dla reportera w swych kancerach? Albo pragnął do telewizji pochwalić się jakąś inną swoją anomalią, czego się już jednak nie dowiemy, bo zbyt wielu chętnych pragnęło zainteresować panią redaktor swoimi imponderabiliami. Jeden nawet przyniósł je ze sobą.
Bo posłuchajcie, przez lata przecież wmawiało się ludziom bez ustanku, że Balcerowicz musi odejść, potem był Miller, teraz odejść musi Belka, to żeby być trendy, jeden chłop napisał sobie na deseczce, że odejść musi burmistrz. I tak się wpasował w aktualną modę, że nikt z początku nawet nie zareagował. Dopiero kiedy inni też zapragnęli być trendy i postanowili wyrwać mu owo trofeum, tłum zawirował. I powiem wam, że miała szczęście ta cała Jaworowicz, że ją nawałnica nie wciągnęła, bo epicentrum przeszło blisko niej.
Widząc wówczas, jakie niebezpieczeństwo może przynieść takie chłopskie gadanie, choćby wypisane na tekturce, co świadczy przecież, że człowiek ów był piśmienny, zakrzyknęła gromko: „Kobietę mi tu dajcie!”. Wywołało to pewną konsternację, a niektórzy zaczęli się nawet lubieżnie uśmiechać. W końcu jednak doprowadzono jej oną, kiedy okazało się, że baba ma tylko mówić. Przetłumaczyć z chłopskiego na babskie gadanie o co tu tak naprawdę chodzi. I nawet chyba się udało, bo kobieta kobietę lepiej zrozumie, a pani Jaworowicz zaraz potem nagranie zakończyła, na odchodne operatora prosząc, by nagrał jej przebitki.
I wiecie co on zrobił?! Zaczął wyszukiwać w tłumie te najbardziej wyraziste i wymowne twarze, z których biło na odległość, że ich właściciele uniwersytetów raczej nie kończyli. Jeśli puszczą te przebitki w trakcie programu w telewizji, to już cała ta rozmowa będzie zbędna.
A gdy już się wszyscy rozchodzili, jeden z organizatorów powiedział do mnie: „Widzi pan, co za ludzie, prawie wszystkie transparenty pokradli, i po co im one? Może drzewce do podpierania drzewek się przydadzą?” Może – pomyślałem – zawsze jakaś korzyść.
Sławomir Burzyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama