Reklama

Skuty za złe parkowanie

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
29/11/2011 09:41


Stosowanie przez wymiar sprawiedliwości drastycznych środków wobec sprawców drobnych wykroczeń w pierwszym odruchu budzi sprzeciw. Historia Andrzeja K. (prosi, by nie podawać jego nazwiska) pokazuje, że aparat represji demonstruje swoją siłę zazwyczaj wtedy, gdy czuje się lekceważony.

Luty 2011. Sochaczew zasypany śniegiem. Około godziny 22 Andrzej K. wracał tirem z dłuższej trasy. Chciał się zatrzymać na jakiś czas, zajrzeć do domu, odświeżyć się, a potem ruszyć w dalszą drogę. Jak twierdzi, trudno było znaleźć dogodne miejsce w pobliżu domu, więc zaparkował na uboczu w zatoczce przy ulicy Kusocińskiego.
- Gdy się trochę obmyłem, wróciłem do wozu i pojechałem dalej – opowiada. - Jak się później okazało, policjanci włożyli mi za wycieraczkę wezwanie na komendę, czego nie zauważyłem, a w trakcie jazdy musiała wypaść. Po 3-4 tygodniach policjant przyniósł mi wezwanie na komendę w Nowej Suchej. Zdziwiło mnie to, ale wyjaśniono, że ktoś za kogoś przejął tę sprawę. Najgorsze, że wezwanie było na dzień roboczy, kiedy ja jestem za kółkiem gdzieś w Polsce. Nie udało mi się wynegocjować terminu sobotniego i nie mogłem się na wezwanie stawić.
Po jakimś czasie dostałem powiadomienie, że sprawę skierowano do sądu i takie wezwanie otrzymałem. Jednak właśnie tego dnia, było to na początku października, zdarzyła się awaria jednego z samochodów pod Krakowem i trzeba go było natychmiast ściągnąć z drogi. Była to dla mnie bardzo ważna sprawa, więc niestety w sądzie się nie stawiłem. Za miesiąc przyszło drugie wezwanie i tym razem zostałem już w domu, aby się zgłosić na popołudniową rozprawę. Niestety, o 6 rano zapukali do drzwi policjanci z nakazem doprowadzenia. Skutego, zaprowadzili mnie pod ręce do radiowozu jak jakiegoś przestępcę. W areszcie siedziałem do godz. 15, po czym znowu założono mi kajdanki i pojechaliśmy do sądu. Tam ta sama procedura. Kajdanki na dłonie i dwóch funkcjonariuszy pod ręce zaprowadziło mnie do środka. Na dodatek w oczekiwaniu na rozprawę musieliśmy spędzić w poczekalni prawie godzinę. Wiele osób patrzyło na mnie jak na zbrodniarza. Grzywna, którą mi ostatecznie zasądzono, wyniosła 200 zł. Czy to nie absurd? Tylu mamy w mieście złodziei, handlarzy narkotyków i innych zbirów, a ludzi, którzy popełnili drobne wykroczenie, wyciąga się z domu rankiem w kajdankach.
Opowiedzianą nam przez pana Andrzeja historię spróbowaliśmy skonfrontować z przedstawicielami wymiaru sprawiedliwości. Zwróciliśmy się do prezesa sądu rejonowego w Sochaczewie – Jacka Woźnicy. Jak się okazało, to on właśnie orzekał w sprawie, a więc trafiliśmy w dziesiątkę.
- Wykroczenie polegało na tym, że 24 lutego 2011 roku ok. godz. 21.45 na ul. Kusocińskiego, kierując samochodem ciężarowym marki Scania z naczepą, naruszył zakaz zespołów pojazdów na obszarze zabudowanym o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 16 ton i długości przekraczającej 12 metrów. Pan ten, jako sprawca wykroczenia, miał wezwanie do sądu na 10 października. Odebrała je 12 sierpnia żona obwinionego. Ponieważ jednak nie stawił się na wyznaczoną godzinę, 8.30, a na dodatek wyglądało na to, że już na etapie postępowania wyjaśniającego unikał kontaktów z policją, wydałem nakaz doprowadzenia go na rozprawę jeszcze tego dnia. Nakaz okazał się jednak nieskuteczny, bo, jak powiedziała policjantom żona, jej mąż jest w trasie. A przecież, jeśli żona odebrała wezwanie w sierpniu to do października jest czas, aby usprawiedliwić ewentualne niestawiennictwo. To, że ktoś jest kierowcą tira, wcale nie oznacza, iż może ignorować wezwania do sądu.
Niestety, ponieważ nie udało się wezwanego doprowadzić – kontynuuje Jacek Woźnica – musiałem odroczyć termin rozprawy na 21 listopada. Wydane zostało też postanowienie sądu, aby doprowadzić na ten termin obwinionego przez policję po uprzednim zatrzymaniu, a niezależnie od tego wezwanie wysłać pocztą. Wezwanie wysłaliśmy też pocztą, bo gdyby się znów nie udało pana doprowadzić, myślałem o wydaniu wyroku zaocznego. Jednak tym razem policja pana skutecznie doprowadziła, a on przyznał się do stawianych mu zarzutów i postulował o skazanie bez przeprowadzenia rozprawy głównej. Prosił o wymierzenie 200 zł grzywny oraz zwolnienie z kosztów sądowych, do czego sąd się przychylił. Trwało to wszystko, łącznie z ogłoszeniem wyroku, niecałe pół godziny. A że trzeba było trochę poczekać, bo przeciągnęła się poprzednia rozprawa…
Jak twierdzi sędzia Woźnica, gdyby obwiniony stawił się od razu i zapłacił 200 zł, nie nastąpiłaby cała reszta zdarzeń. A tak trzeba było zastosować może niezbyt przyjemną, ale w tej sytuacji konieczną procedurę. Czy jest ona niewspółmierna do przewinienia, jest rzeczą względną, bo przecież funkcjonariusze nie mieli pojęcia, jak obwiniony zareaguje. Ponadto, jak mówi art. 52 kodeksu postępowania o wykroczeniach: „Wykonując zarządzenie o przymusowym doprowadzeniu obwinionego lub świadka policja może, gdy jest to niezbędne, zatrzymać osobę, którą ma doprowadzić, na czas niezbędny do wykonania zarządzenia” – cytuje sędzia Jacek Woźnica. – Stąd bierze się możliwość przetrzymania obwinionego do rozprawy. A w końcu zasądzone zostało mu tylko 200 zł, podczas gdy zagrożenie karą grzywny może wynieść z tego paragrafu aż do 3 tys. zł. Więc ten pan i tak został bardzo ulgowo potraktowany”.
Na pewno będą tacy, którzy środki zastosowane przez sąd uznają za nadmierne do sytuacji, ale będą i inni, uznający rację sochaczewskiego sądu. Zapewne wpływ na te poglądy mają również doniesienia z wyżyn polskiej polityki. Częsta bezkarność lub lekceważenie sądowych wezwań i postanowień. Oglądając telewizję ludzie często mówią: „No proszę, tu kajdanki za złe parkowanie, a tu politycy kpiny sobie z sądu robią”.
Sławomir Burzyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości